Witaj Gościu! Jeżeli widzisz ten dymek to znaczy że nie jesteś zarejestrowany/zalogowany. Kliknij by się zarejestrować . Rejestracja zajmie chwilę :)
Opowiadania Erotyczne +18
Wprowadź pełną nazwę lub fragment szukanego filmu, muzyki lub inne
Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 15 z 17
Like Tree2Lubi to!

Wątek: Opowiadania Erotyczne +18

  1. #1
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,956
    Czas Online
    55 d 2 h 20 m

    Opowiadania Erotyczne +18

    Opowiadania Erotyczne +18







    Temat ten zawiera treści wulgarne i erotyczne.
    Jeżeli jesteś osobą niepełnoletnią lub nie posiadasz mocnych nerwów opuść ten temat.
    Niektóre zwroty mogą urażać wrażliwych ludzi.

  2. #2
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,956
    Czas Online
    55 d 2 h 20 m
    Seks analny nastolatki



    Monika ma w przeciwieństwie do swojej mamy i najbliższej przyjaciółki Majki raczej niewielki biust, ale za to niesamowite nogi i dupę. Monika ubierała najczęściej albo obcisłe dżinsy albo króciutką spódniczkę. Na jej dupę wszyscy zwracali uwagę. Czy to w szkole czy w tramwaju często ktoś ją klepał po tyłku lub macał. Ale ta dziewczyna to lubiła. Tak samo jak seks analny. Jej tyłek jest wprost wymarzony do tej miłości. Monika leżała w świetlicy na podłodze i malowała coś dla pani na plastykę. Dziewczyna leżała na brzuchu lekko podparta na łokciach. W tej pozycji jej wspaniały tyłeczek prezentował się jeszcze bardziej kusząco. Cicho wszedłem do sali zamykając za sobą drzwi. Momentalnie na widok jej dupci mój kutas się usztywnił. Wyjąłem go ze spodni i zacząłem się onanizować. Monika do tej pory nie zorientowała się, że stoję za nią. W pewnym momencie podniosła się nieco , aby coś poprawić na rysunku. Stanęła na czworakach podpierając się na łokciach. W ten sposób wypięła jeszcze bardziej dupcię. Był to ostateczny impuls dla mnie i w tym momencie wystrzeliłem prosto na jej spodnie przy okazji wydając z siebie niekontrolowany jęk. 15-latka odwróciła się zaskoczona , ale gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się do mnie szeroko: -Trzeba było powiedzieć , to bym ci go obciągnęła. -To twój tyłek tak na mnie zadziałał. Monice zdarzało się już dość często , że chłopcy spuszczali się patrząc tylko na jej dupę. -Tak to byś sobie mógł popatrzeć na moją nagą dupę. -*****, nie mogłem wytrzymać! -Dobra-podeszła do mnie i pocałowała mnie w usta- będę je musiała zdjąć , bo mi przemokną od twojej spermy. To mówiąc rozpięła dżinsy i zaczęła je ściągać. Miała na sobie długi t-shirt , więc w pierwszej chwili nie zauważyłem, że nie ma na sobie majtek. Dopiero gdy podniosła nogę, żeby wyjąć ją z nogawki, zobaczyłem jej czarny trójkącik. Znowu poczułem podniecenie , zwłaszcza ,że za chwilę Monika zaczęła zlizywać spermę ze swoich spodni. -Jeszcze tutaj trochę jest – wskazałem na mojego fiuta. -Yhmm. Klęknęła od razu przede mną , obciągnęła mi i włożyła całego półsztywnego kutasa do buzi , gdzie natychmiast powrócił do swych dużych rozmiarów. Monika znana była z tego , że dość ostro robiła laski. Teraz też ssała jak odkurzacz. Chwyciłem jej głowę i sam zacząłem rytmicznie wchodzić w jej usta. Gdy już byłem podniecony maksymalnie , wyjąłem członka z jej buzi. Ósmoklasistka teraz zaczęła lizać moje jaja. Mój penis ociekał jej śliną wpost na jej twarz. -Zerżniesz mnie w dupę , tak na maksa i ostro – zapytała przejeżdżając językiem wzdłuż mojego kutasa – tylko tak , żebym krzyczała z bólu. Monika odwróciła się i ponownie stanęła na czworakach , tylko że teraz nie miała spodni. Wypięła swoją piękną pupcię rozchylając przy tym nogi. Szybko ściągnąłem spodnie, stanąlem za nią i kilka razy jeszcze obciągnąłem sobie kutasa , po czym nacelowałem na jej brązową, śliczną dziurkę. Poczekałem, aż pod naporem członka otworzy się jej odbyt , a następnie powolutku zacząłem się zagłebiać w ciasnym otworku. Właściwie to ja się nie ruszałem , tylko Monika powoli parła w moim kierunku. Gdy główka penisa znikła w środku, zapytałem się mojej koleżanki: -Na peweno chcesz ostro? -Tak-szepnęła- włoż go głebiej i mocniej , już mnie wszystko w śrokdu swędzi. Na to dałem 15-latce ostrego klapsa w tyłek. Dziewczyna krzyknęła , ale prawdziwy powód do krzyku dostała chwilę później , bowiem wszedłem w jej dupcię aż po same jaja. W jej tyłku było niesamowicie gorąco i ciasno , mimo że ta nastolatka dość często pieprzyła się w dupę. Wiedziałem, że teraz boli ją bardzo, ale nawet nie krzyczała, tylko cicho jęczała zagryzając zębami swoje spodnie. Lecz mimo wszystko Monika uwielbiała taki sex. Teraz zacząłem ją rżnąć mocno za każdym razem dochodząc do samego końca. Chwyciłem się jej bioder i ruszałem w tempie królika. Długo takiego tempa nie wytrzymałem , ale Monika przejęła sprawę i sama poruszała tyłkiem nabijając się na mojego drąga. Podciągnąłem jej podkoszulkę , żeby móc też pomacać jej piersi. -Stanika też nie nosisz? -Majka mi zdjęła w ubikacji i nie zdążyłam już ubrać. -To odwróć się , to ci wyliżę sutki. Monika posłusznie odwróciła się na plecy rozchylając szeroko nogi. Stanąłęm na czworakach nad nią i wylizywałem jej sutki. Biust Monika miała niewielki ,ale za to bardzo wrażliwy. Gdy go lizałem , dziewczyna onanizowała się jak szalona. Objęła mnie nogami kładąc mi je na szyji. Te najwspanialsze nogi na świecie były jeszcze jednym podniecającym bodźcem. Podchwyciłem ją pod kolanami i przyciągnąłem bardziej do siebie. -Wal mnie dalej- powiedziała zdecydowanie przyciągając mnie do siebie. Z wielką przyjemnością znów zagłębiłem się w jej odbycie. Poruszałem się teraz wolniej , rozkoszując się ciasnotą jej tyłka. Oparliśmy się czołami patrząc sobie prosto w oczy. Przy każdym pchnięciu dziewczyna przymykała oczy nie rezygnując przy tym z drażnienia łechtaczki. Wysunęła język i wsunęła mi go do ust. Zacząłem go ssać , a następnie lizać jej twarz obficie ją śliniąc. Wtedy ta piętnastolatka otworzyła szeroko usta wysuwając język niczym przy spuszczaniu się jej w usta: -Daj mi tu trochę śliny Splunąłem w jej usta patrząc jak Monika połyka moją ślinę. To podnieciło mnie już tak, że w końcu się spuściłem w jej dupce. Dziewczyna ścisnęła mięśnie odbytu jakby chciała wyssać wszystkie soki z mojego chuja. Przewróciłem się na plecy i odpoczywałem. Tymczasem Monika , wciąż niezaspokojona, usiadła na krześle i zaczęła się onanizować. -Wyruchasz mnie jeszcze w cipkę? -Nie za dużo chcesz? Wyssałaś ze mnie wszystkie soki. -Zaraz ci go znowu postawię- powiedziała stanowczo. Powoli zaczęła się zbliżać do mnie na czworakach. Patrząc na wspaniałą sylwetkę piętnastolatki poczułem , że znowu mam na nią ochotę. Rozchyliłem nogi , a dziewczyna położyła się na brzuchu między nimi. Najpierw delikatnie lizła moje jądra by za chwilę muldać je całe w ustach. Bez dotykania mojego członka, Monika spowodowała, że znowu zaczął stawać. Zastanawiałem się , czy Monika zdecyduje się wziąć go teraz do buzi i wylizać. W klasie ani Majka ani Karolina nie mówiąc o Agnieszce, po seksie analnym nie chciały wylizać kutasa. Chętnie to robiły Bożena i Sabina, czasem też Iwona. Natomiast Monika, w obecności koleżanek nie robiła tego. Jednak gdy była sama, to do tej pory można ją było do tego spokojnie namówić. -Wyliżesz mi go jeszcze?-spytałem trochę niepewnie. -Nie tylko jego-powiedziała tajemniczo, po czym objęła go ustami u nasady. Przesuwała powoli głowę w górę, aż dojechała trochę za połowę. Wówczas ścisnęła go bardziej wargami i obciągnęła skórkę. Tu zatrzymała się na chwilę i rzuciła mi ponętne spojrzenie. Prawie że wchłonęła do buzi całego członka i ssała go jak odkurzacz. Gdy wyjęła go z ust , był czyściutki i ociekał tylko śliną. -A teraz podnieś nogi. No wyżej i szerzej , tak to do niczego nie dosięgnę – poprawiała mnie. Po chwili poczułem jej języczek wokół mojego odbytu. Nie mówiłem jej nic, gdyż i tak wiedziałem , że wsadzi tam język. Monika lizała jak szalona moją dupę ssąc co chwilę moje jądra. Rozchyliła moje pośladki i zaatakowała językiem. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że można tak głeboko wsadzić język do dupy. -Nie wiedziałem, że jesteś taka perwersyjna. -Odwróć się. Uwielbiam twój tyłek. Stanąłem teraz na czworakach wypinając tyłek. Zastanawiałem się, co ta zboczona piętnastolatka teraz zrobi. Monika najpierw masowała i całowała mi pośladki, po czym znowu wsadziła mi język do odbytu. Następnie pośliniła dwa palce i wsunęła mi je do środka. -Podoba ci się- spytała namiętnie Nic nie odpowiedziałem tylko wypiąłem bardziej tyłek dając jej znak, żeby kontynuowała. Dziewczyna jak szalona pieprzyła moją dupę. Po chwili poczułem, jak dodatkowo ssie jeszcze moje jajka. Nie wytrzymałem w końcu i odwróciłem się obciągając sobie twardego jak skała kutasa: -No chodź już, zaraz cię wyrżnę! Piętnastolatka usiadła na podłodze z rozłożonymi nogami. Palce, którymi przed chwilą rżnęła mnie w tyłek, teraz wsadziła sobie do buzi i ssała. Drugą ręką rozchyliła sobie szeroko wargi sromowe. Po chwili ruszyła się i usiadła okrakiem na mnie. Nadziała się na członka i zaczęła mnie ujeżdzać. Nic nie musiałem robić – ósmoklasistka sama nadziewała się na mojego kutasa. Przymknąłem oczy i oddawałem się rozkoszy, którą dawała mi moja koleżanka z klasy. Galopowała na mnie jak prawdziwy dżokej. -Spuść mi się do środka – szepnęła wsadzając mi język do ust. To tylko przyśpeszyło mój orgazm. Nie zdążyłem się nawet spytać czy bierze jeszcze tabletki, gdy sperma wlała się do jej cipy. Nie miałem jednak się czym przejmować, gdyż Monika od porodu pierwszego dziecka jadła jakieś tabletki antykoncepcyjne. Z resztą pieprzyła się z tyloma chłopcami, że nawet nie wiadomo by było kto jest ojcem. Zaczęliśmy się ubierać całując się cały czas. Ponieważ było już ponad dwadzieścia minut po dzwonku, a to miała być nasza ostatnia lekcja, trzymając się za ręce wyszliśmy ze szkoły.

  3. #3
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,956
    Czas Online
    55 d 2 h 20 m
    Ciemna strona kobiety



    Czy nie byłaś jak dziewczynka, która miga się od odpowiedzialności za własny los tłumacząc sobie, że "Jest granica, której nie wypada mi przekroczyć"?

    Powiem szczerze: jeśli tylko zechcesz świat może należeć do Ciebie. Powiem więcej: prędzej, czy później dla każdego nadchodzi ten moment w którym ma się dość własnej bezczynności i karze się jej iść w cholerę. Robi się wtedy rzeczy, do których wcześniej nie było się zdolnym. Ale - jak się potem okazuje - to w niczym nie szkodzi porządkowi świata. Zupełnie, jakby światu było obojętne, czy nam się powodzi, czy nie, jakby to była nasza prywatna sprawa.

    Opowiem o jednej takiej historii. Była jedna taka dziewczyna, jedna ulica, jedna chwila, w tłumie./p>

    Każdy umie poznać, czy osoba którą się mija jest nam przychylna, czy nie. Judyta poznała. Minęła go, lecz powiedziała w myślach: "Cholera, dość! Nie tym razem!"

    Poszła za nim. Położyła mu rękę na ramię.

    - Hej! Przepraszam, nie wiem, czy tak wypada, czy nie, ale co powiesz na wspólny spacer? Bo...

    - O.K.

    Zgodził się, zgodził! Dlaczego nie myślała, że to będzie takie łatwe? Żadnych sztuczek, żadnych tłumaczeń, wystarczyło zadać pytanie. Prosta odpowiedź: tak lub nie.

    Powiem Wam, że mnie to nie dziwi, kiedy myślę sobie: oto człowiek, który widzi drugiego człowieka po raz pierwszy a rozmawia z nim, jakby spotkał przyjaciela. Wiem, jak to jest możliwe. Po prostu nasi krewni to są Ci, którzy myślą i czują podobnie jak my. Nie zawsze łączą nas z nimi więzy krwi (a może nawet rzadko kiedy tak jest), więc niech się nikt też nie dziwi, że ten kilkugodzinny spacer wlał życie w ciało Judyty, bo facet którego właśnie poznała okazał się tym, czego potrzebowała.

    Pragnęła więcej - a jakże! Ale żeby być bardziej szczerym muszę Wam powiedzieć, że czasem sami nie wiemy, że czegoś chcemy i tak właśnie było z nią.

    Księżyc ma dwie strony: ciemną i jasną. Tylko jedną z nich zawsze zwrócony jest ku Ziemi. Są rzeczy, o których myślimy z odwagą, ale są też i takie, wśród których żyjemy lub które przeżyć pragniemy, ale trzymamy je w ciemni umysłu.

    Kto jak kto, ale ja się nie dziwię, że gdy Harry ciągnął Judytę przez bramę na stare podwórze, gdzie były kamienice z czerwonej cegły jej usta (ale tylko usta, nie dusza) rzekły:

    - Nie, nie! Nie tu! Proszę! Ja też chcę. Wszędzie, ale nie tu! Ktoś może wejść, wyjść. Tam chodzą ludzie! Boże!...

    Słusznie nie reagował na jej protesty. Który człowiek wie naprawdę, co jest dobre dla niego, a co nie?

    Znalazł w niej jakiś czuły punkt. Gdzieś było coś, co sprawiło że mógł zrobić z nią - wszystko? No, przynajmniej to. Coś w niej pozwoliło mu...

    Mówię Wam szczerze: gdy całuje się kogoś w dobrej wierze tak, że rzeczy, które nie są całowaniem małe mają znaczenie (albo nie mają go wcale) wtedy dzieje się coś, o czym nie piszą w podręcznikach dla dzieci: ciemna strona księżyca świta w umyśle i - ciii, to tajemnica!... - ona nie musi zabijać, ona może dawać życie!...

    Jeśli kiedykolwiek pozwolicie, by opary rozumu opadły i spojrzycie wtedy na swoją okolicę możecie jej nie poznać, może się nawet przerazicie. Musicie mieć odwagę. Inaczej nie radzę przekraczać granic powszechnie uznanych za nieprzekraczalne. (Granice są sztuczne, życie w nich ciasne, ale bezpieczne, w tym sensie, że wszystko jest tak dobrze znane.)

    Zadaj sobie pytanie: czy wolisz umrzeć na poziomie, na którym było Ci dane urodzić się, czy też wolisz się wspinać, nawet gdyby czasem z drżącym sercem trzeba było nazywać nienazwane lub dotykać to, co niedotykalne? Jeśli to pierwsze - nie czytaj dalej.

    Był zmierzch. Plecy Judyty w ścianie z cegły szukały oparcia. Musiała wypuścić z ręki białą torebkę. Po co, po co on całuje tak, jak wariat?

    Zerkała na prawo i lewo - czy nikt nie idzie? On klęknął przed nią, na piach.

    - No co Ty! - szepnęła. Chwyciła go za włosy. Wiedziała, czym to się skończy. Kazała mu wstać.

    Nie słuchał się. Jej sukienka była zbyt krótka. Na szczęście rankiem, pod wpływem jakiegoś przeczucia, wygoliła cipkę.

    Może to miłe, gdy jego usta całują jej uda wyżej, wyżej, coraz wyżej - Judyta słucha, czy nikt nie idzie ? Patrzy w lewo, w prawo, szuka kogoś w oknie... - a może, może powinna skupiać się na swych udach po których jak po drabinie jego wilgotne usta wchodzą wyżej, by - *****! - znów powtarza ten manewr, schodzi do jej kolan i mami ją dalej, daje jej znać, że niby po to on się tak zniżył, by jej nogi całować.

    Kłamca! Stukrotny kłamca! Odwleka tę chwilę, ale to oczywiste, że wyliże jej cipkę!

    Odchylił pasek jej majtek. Judyta prawie wpiła się w ścianę. Dotknął językiem jej łechtaczkę (o tej porze nie mógł jej widzieć, więc pewnie zrobił to przypadkiem, ale jakie to miało znaczenie!?).

    Wilgotna kotka lubi to wrażenie, jakby ktoś wargami szukał czegoś w niej.

    Dosłyszała mlaskanie. Tak czarny kotek mógłby pić swe śniadanie. To było słodkie. Zerkała w ciemność. A jakie nieprzyzwoite!

    "Ty łotrze!" - pomyślała.

    Drapała jego głowę pazurami. Spojrzała w dół. Między swoimi nogami widziała ciemną plamę. Równie dobrze to sam diabeł mógłby ją lizać.

    Nie potrafił opisać jej smaku, ani zapachu. Może nawet pięcioma zmysłami nie czuł nic, a jednak jej cipka sprawiła, że jego ogon zyskał twardość węgla i wydzielał ciepło, gorąco, jak smoła.

    "To woła o pomstę do nieba!" - Judyta myślała, że gdyby widział tak właśnie krzyczałby ten, co wychylał się z okna z na przeciwka, na piętrze i trzepał koc.

    - Och, nie! - jęknęła Judyta. Zacisnęła powieki, naprężyła się. Ścisnęła pięści, aż pociągnęła go za włosy. Sprawiła mu ból. (Jeśli to w ogóle czuł nie dał nic po sobie poznać.)

    Wybuchła bomba ciepła, gorąca...

    Nie przestała jeszcze dygotać, gdy polecił:

    - Klęknij!

    Myślała, że teraz to ona będzie musiała mu dawać to samo, więc opadła na kolana.

    - Nie tak! - powiedział. Z rozporka na wierzch wyciągał kawał kutasa.

    "O Boże! Nie!" - Judyta pomyślała o seksie na schodach, od tyłu.

    - Tak, pieprz mnie! - szepnęła mając jego fiuta tuż przy ustach.

    Otworzyła buzię ze zdumienia. Przytknęła do niej rękę. "Pieprz mnie?" - Czy to były jej słowa?

    (Ciemna strona księżyca, ciemna. Niegrzeczna dziewczynka, niegrzeczna...)

    Znalazł w niej darmowe gry jakiś czuły punkt. Gdzieś było coś, co sprawiło że mógł zrobić z nią chyba wszystko. Coś w niej pozwoliło mu. Nie czekał, aż ona pozbędzie się zdumienia. Ułożył ją w pozycji na pieska.

    Sukienka była ściągnięta do talii. Mógł dotykać jej pośladki. Zatrzęsła się. Ten dotyk był jak pociągnięcie smyka na skrzypcach. Następny też...

    - Mmmm...

    Ciężkim kutasem wpychał się, odchylając majtki, do jej mokrej szparki. Poczuła ulgę, gdy zmieścił się w niej cały.

    "Takim fiutem mógłby wyruchać cały burdel", pomyślała.

    - No dalej! Dawaj! Dawaj! - syknęła mimo woli. Mocniej zacisnęła szczęki, by nie mówić więcej, by nie zdradzać sobie, ani jemu tego, czego zdradzać nie wypada.

    "Całe życie czekałam na drania, który nie będzie się obawiał niczego we mnie, ani niczego poza mną."

    Dłonią uderzył ją w pośladek. Jęknęła. Przygryzła palce. A potem pierdolił, trzymając ją w tali. Zaparła się ręką ściany. Złamała paznokieć, może dwa.

    - *****... - powiedziała cicho - Tak! Tak!

    "To nie boli!", pomyślała, bo zawsze się bała, że może boleć, gdy ktoś będzie ją pie....ił tak, że brzęk sprzączki od jego paska będzie dźwiękiem ciągłym.

    (Należy wątpić, by w tym momencie ona się bała, że ktoś zechce sprawdzić co to za hałas...)

    - Mamo! - jęknęła. Zbrakło jej słów. Wygięła się w łuk; wypięła mocniej, twarzą - w miarę możliwości - przylegając do pięści, których kostki trą o powierzchnię kamiennej podłogi i będą boleć, gdy ona się otrząśnie z tego szaleństwa.

    Choć coś już ją boli...

    Bo czy nie jest tak, że jego strzała nie ma litości dla tych praw, którym Judyta do tej pory ulegała? Czy nie jest tak, że ta strzała ma szpony i wpija się w jej serce, rozszarpuje je na drobne kawałki, które drgawki i skurcze wyrzucają później na zewnątrz wraz ze łzami, by jej wnętrze było puste, by mogła wchłonąć świetlista próżnię i doświadczyć spokoju po gwałtownym boju na polu miłości?

    A miłość ma dwie strony, ciemną i jasną. O jasnej mówiły miliony, więc ja, by być szczerym mówię o tym, co inni przemilczeli. A że zapomnieli również dodać, że czarne i białe zdają się raczej ze sobą współpracować dlatego wszystko, co piszę wygląda jak wygląda. Kropka.

    Szlochała w kącie, gdy jego lśniący członek lądował z powrotem w spodniach.

    Podniósł ją, postawił na nogi, przytulił, pogładził po głowie.

    - Boże, nie zostawiaj mnie! Kocham Cię! Bądź już zawsze przy mnie, zawsze! - ścisnęła go rękoma. ("Nie oddam, nie oddam!" mówiła tym gestem.)

    - Coś Ci pokażę! - szepnęła. Rozejrzała się za torebką, kucnęła, podniosła ją. Sięgnęła do środka.

    - To karta Tarota... - trzymała ją przy jego oczach. - "Wieża." Wyciągnęłam ją dziś. Ona określa ten dzień. Ten dzień to przełom. Przełom to Ty.

    Wtedy usłyszała, jak ktoś prawie zbiega po schodach w klatce na przeciwko.

    - Chodź!!! - jęknęła do Harry'ego sądząc, że to do nich ktoś schodzi. Chwyciła go za dłoń, ale wypuściła tę rękę. Pobiegła, a biegnąc poprawiała sukienkę.

    Nie słyszała już, jak żona w oknie na piętrze naprzeciwko, wychylając się, wrzeszczy na męża:

    - Ochujałeś!? O tej porze będziesz dywan trzepał!?

    A Judyta biegła, biegła. Aż zmęczyła się. Uśmiechnęła się, myśląc o swoim szaleństwie. I obróciła się, myśląc że Harry za nią biegnie.

    Wtedy zrzedła jej mina.

    Harry to nie był ktoś, kto mówi co mu ślina na język przyniesie. To nie był ktoś, kto biegnie niepotrzebnie. Nie boi się, nie spieszy, bo i po co?

    Judyta rzuciła się pędem w tamto miejsce. Serce waliło jej jak werble przed niebezpiecznym numerem akrobaty na cyrkowej scenie.

    Na podwórzu, w niewidocznym o tej porze kurzu, łysy facet wyżywał się na dywanie po kłótni z żoną.

    Judyta podniosła porzuconą "Wieżę". Ten dzień to przełom - tak. Przełom to on - nie.

    Była sama. jak zawsze. Szlochała skulona w kącie.

    Hej, nie płaczcie! Pamiętacie, jak powiedziałem, że Harry trafił na jej czuły punkt? Miałem rację! Wszystko będzie dobrze (a przynajmniej taką miejmy nadzieję).

    Gdzie ten punkt był? Nie wiem, gdzie! (A nawet jeśli wiem, to i tak Wam nie powiem!) W jej pochwie, na skórze, w umyśle, czy w jej duszy - Boże, gdziekolwiek! Czy to ma jakieś znaczenie, gdzie?!

    Najważniejsze jest, że otrzymane wrażenia zmusiły do ujawnienia się jej instynkty, które drzemią gdzieś głęboko i czekają chwili jak ta, w której bosko programy download mogą powiedzieć : "Choćbyście starali się nas wytępić jak Hitler Żydów i tak Wam się nie powiedzie !!!"

    (Ciemna strona księżyca zachwyca ludzi, więc dlaczego by o niej nie mówić?)

    Nikt inny potem nie musiał tego powtarzać za nim. Ona już wiedziała. I wszystkich mężczyzn, których spotykała na swej drodze, a którzy czuli się srodze zagubieni w meandrach jej ciała oświecała mówiąc czego chce, jak i gdzie.

    To było prawdziwe wyzwolenie przyszłej studentki wydziału prawa. (Sorry, ale nie możecie wiedzieć, gdzie studiowała. Owszem, jest bardziej odważna, niż była kiedyś, ale jej życie to poważna sprawa i dziewczyna nie może się ujawniać.)

    Jak się wzięła w garść i wyszła z tego podwórza przechadzała się rozglądając się po ludziach.

    Starówka była taka sama. Niejedna para gruchała ze sobą. Ktoś grał na skrzypcach. Gdzieś tynk się sypał. Jakiś pijaczyna szedł trzymając kupione pół litra, bo przez cały dzień pokazywał kierowcom nieopodal, gdzie jest miejsce, by parkować.

    A nie mówiłem!? Ty przekraczasz sobie granice, w najlepsze, na całego, tymczasem nic nikomu do tego. Każdy żyje, jak żył, jak chce.

    Zatem do prostego dochodzimy wniosku: być sobą to jest coś, czego nie można zrobić za kogoś.

    Płaczesz - świat się nie zatrzyma. Skaczesz z radości - świat nie wstrzyma oddechu. Twoje życie, Twoja sprawa. Pa, pa!

  4. #4
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,956
    Czas Online
    55 d 2 h 20 m
    Moja nauczycielka z gimnazjum




    Mam 20 lat jestem wiecznie niezaspokojonym chłopakiem. Seks to moje drugie imię. Interesuje się nim bardzo dokładnie. Czytam bardzo dużo na temat seksu. Interesuje się nim nie tylko zdjęciowo ze tak powiem ale bardzo dokładnie. Potem sprawdzam to czy się zgadza to co ludzie piszą.

    Mam obsesje na punkcie kobiet ich ubioru. Mam wiele Marzen z tym związanych i nie dam rady teraz tego opisac. Mogę wam opisac jedna fantazje z tym zwiazana. A dokładniej taka….

    Każdy wiadomo ma profil na portalach spoleczniosciowych wiec i ja mam i dostalem pewnego razu taka wiadomośc od mojej dawnej nauczycielki z gimnazjum..:
    „ witam Cie mój drogi uczniu. Zapraszam Cie do mnie ze swoim kolega do siebie na mala impreze taka na ktorej będziemy wspominac dawne lata szkolne poza tym będziemy się swietnie bawic. Nie zdziw się ale strroj na ta okoliczność będzie wyjatkowy ponieważ będzie to garnitur. I pantofle. Musisz być tak ubrany, swoim rodzicom powiedz ze idziesz na wesele. A zaproszenie podesle Ci będzie zmyslone wiec nie boj się. Niby na wesele pojdziesz ale tak naprawde do mnie. Dzien imprezy to sobota. Za tydzień dokladnie mój drogi. Bądź gotowy na 18. Czekam na was.. ‘’
    No i się zaczelo myslenie co to może być za impreza. Ciekawe czy to nie zadna podpucha albo zmyslona wiadomość. Jednak sprawdziłem to i wyszlo ze to prawda. Zadzwoniliśmy do niej i wszystko się zgadzalo to ona. Mój kolega dostal to samo. Nie wierzyłem ze to będzie naprawde. Zaproszenie przyszlo. Az matka sama je przeczytala. I uwierzyla. Przyszla sobota i czas wyjscia. Kumpel czekal na mnie u siebie w domu. Miałem po niego wpaść by razem isc na ta impreze.
    Zastanawialiśmy się co kupic tej pieknej damie. Wiedzieliśmy ze lubi kwiaty i słodycze wiec kupiliśmy jej po czerwonej Rozy i słodkościach. Zaczęliśmy dazyc do jej domu. Ale tak na sucho nie dalo rady musieliśmy cos wymyśleć żeby się tak nie bac. Wypiliśmy 2 piwa mocne. Weszlo troche i byliśmy bardzo rozluźnieni. Doszliśmy do jej domu, zapukaliśmy i nic. Po raz kolejny i nic. Myslimy co jest..?
    Ale po chwili mi Komorka się odezwala i zobaczyłem wiadomość od nieznajomego numeru.:
    „otwarte’’….. pomyślałem skad ma mój numer. Mniejsza z tym, mysle wchodzimy. Weszliśmy było cicho i glosy dochodzily od lazienki ze się chyba przebierala. Zapukalismy. Otworzyla i wychylila Glowe powiedziala. Idzcie usiadzcie w salonie. Zaraz do was przyjde. No pomyśleliśmy z kolega ze chyba może być ciekawie.
    Gdy wyszla. Moja szczeka opadla do samej kanapy. Gdy ja zobaczyłem oniemiałem. Miala na sobie czarna mini sukienke zakrywajaca jej ledwo co tyleczek i odslaniacy Duzy dekold ukazujacy jej piekne wiekszych rozmiarow piersi. Wyszla przywitala się z nami buziakami w policzek i wręczyliśmy jej prezenty i znowu usiedliśmy. Włączyła delikatna muzyke. I poszla zrobic nam drinki. Kumpel się wiercil bo mowil ze mu stanal. Ja tez wyczuwałem w powietrzu niezle ruchanko wiec wiedziałem ze to o to jej chodzilo żebyśmy ja przelecieli. Gdy przyszla niosąc drinki na tacach pochylila się w nasza strone ukazując dekold. Zobaczyłem ze jest bez stanika.. teraz przybliżę wam jej wyglad.: blondynka o krotkich prostych wlosach. Biust raczej wiekszy ladny zawsze wyeksponowany. Tyleczek sredniej wielkości. Idealny na dawanie jej klapsow. Wiec gdy dawala nam te drinki czulem ze zaraz się zaczne porządne dymanie. Zostawiając nas znowu samych poszla po kolejne drinki. Powiedziałem do kolegi czy widzial to co ja. Odpowiedzial ze wlasnie chyba wiecej ode mnie. Walnąłem do w brzuch mówiąc mow co myslisz o tym wszystkim. Chyba nie musial nic mowic. A drinki były pyszne. Takie lekko pocne ale sok dobrze maskowal ten alkohol. Jednak trooche się rozluźniliśmy po nich zagadując do naszej nauczycielki co ma nam dzis do zaoferowania.
    Powiedziala ze ma dla nas wyjatkowa imreze. Gadaliśmy tak o wszystkich tych latach szkoly. Jak nam się z nia pracowalo. Drinki robily swoje i czulismy ze mamy już nad nia wladze. Powiedziałem ze ide do lazienki. Wchodzac do lazienki zobaczyłem tam 2 wibratory na szafce. Sprytnie schowana za wieksza szafka. Uśmiechnąłem się i pomyślałem ze może je wyrzucic bo nie będą jej potrzebne wogole.
    Wracając usiadłem a ona odparla ze idzie się przebrac. Nie było jej dobra chwile sami zdjęliśmy marynarki i siedzieliśmy w spodniach i koszulach. Czulismy się bardzo podnieceni. Gdy usłyszeliśmy stukot obcasow po domu spojrzałem w drzwiach nia. Tylko ze inaczej wyeksponowana. Kolega Az z wrazenia zlapal mnie za penisa i ścisnął. Chyba się naprawde podniecil jak to zobaczyliśmy. Była zupełnie naga. Ale miala wokolo szyi biala muszke. Była czyms naoliwiona. I miala buty na koturnach. Uśmiechała się zalotnie do nas. Kazaliśmy się jej obracac powoli. Światło się odbijalo od jej ciala mokrego od jakiejs substancji. Podeszla do nas nic nie mówiąc. Zaczela nam robic lody. Raz jednemu raz drugiemu,. Krztusila się slina płynęła jej po twarzy skapywala na piersi i na cipke. Nogi. Wkoncu rzuciliśmy ja na lozko. Zaczela się uśmiechać do nas i bawilem się jej piersiami. Piersi jej to balsam był dla mych dloni. Jak pieknie one się w moich dloniach komponowaly. Lepiej to robilem nic kto kol wiek. Kolega w tym czasie lizal jej stopy. Lubial kobiece stopy. Raz swojej mamie po pijanemu jej lizal gdy Spala. Ale nic się nie dowiedziała. Wracając do pieszczot. Nasza piekna nauczycielka zaczela glebiej oddychac. Zaczęliśmy lizac jej jednoczescie cipeczke. Była wygolona bardzo dokladnie. Czysta jak lza. Pachnaca. Idealnie.
    Włożyłem jej tam swojego weza goracego jak lawa. Zaczepem powoli. Po chwili zacząłem przyspieszac. Widzaielm jak zamyka oczy i jeczy. Kolega bawiąc się jej piersiami włożył jej penisa do ust by ssala go jak lizaka. Kolega mój spuścił się jej do buzi. Ona spragniona tego nektaru wypila go bardzo łapczywie i nie uronila ani grama. Ja kontunuujac galop walilem ja naprawde mocno i szybko potem zmieniliśmy się z kolega., tego wieczoru było orgazmow wiele. Pijani zmeczeni i zaspokojeni usnęliśmy . rano na pozegnanie zrobila nam po lodzie i zaprosila nas do siebie za 3 dni na maraton seksu…

    mistrzunio Lubi to!.

  5. #5
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,956
    Czas Online
    55 d 2 h 20 m
    Podniecona laska



    Siedzę w pustym mieszkaniu, idealna cisza to zaraz po ostrym rocku i rytmicznym reggae dźwięk najmilszy mym uszom. Mam ochotę na kawę, ale zmęczenie nie pozwala mi się ruszyć z krzesła (raczej lenistwo…). Staram się nie myśleć o tym, jak dużo mam nauki i ile wytrwałości będzie mnie to kosztowało, moje myśli uciekają gdzieś w głąb mojego mózgu, tam gdzie skrywam najpiękniejsze wspomnienia, jeszcze piękniejsze marzenia, najgorętsze pragnienia i potrzeby. Tego miejsca nie zna nikt poza mną i moją Samotnością. Dzięki tej niewielkiej cząsteczce mojego dorastającego, prawie kobiecego umysłu mogę choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości, dać upust emocjom i sprawić by na te kilka minut Samotność nie była mi wrogiem.

    Zanurzam się powoli, lecz nie bez rumieńców podekscytowania w jedwabnych niciach najintymniejszych myśli. Krążę pośród nich szukając perełki na dziś. Wspomnienia z czasów pieszczot z chłopakiem, najczulsze pocałunki, a także upojne chwile sam na sam ze sobą prześlizgują mi się pomiędzy palcami. Wreszcie gdzieś w tej całej gęstwinie odnajduję malutką perłową myśl-pragnienie.

    Całe moje ciało oblewa fala gorąca mieszająca się z podekscytowaniem i napięciem. Chwytam tą perełkę i czuję, jak zimny dreszczyk przechodzi po mnie od stóp, pieszcząc uda, podbrzusze, krągłe, małe piersi, kark, aż rozpływa się gdzieś w falach moich ciemno-kasztanowych włosów. Bicie serca gwałtownie przyspiesza, czuję jak krew kotłuje mi się w żyłach, ale najbardziej uwagę na sobie skupia to szczególne miejsce najcudowniejszej rozkoszy…

    Mrowienie podbrzusza, skurcze żołądka i spinanie ud tylko potęgują doznania. Pozwalam moim myślom przepływać swobodnie przez umysł, a ciału odpocząć, zrelaksować się. Jednak nie długo potrafię tkwić w pozie bezczynności. Moja pochwa i piersi dają o sobie znać, a wręcz błagają o najdelikatniejszy dotyk. Wiedząc, że mam sporo czasu przed sobą, delikatnie głaszczę moje słodkie piersiątka na co sutki reagują stwardnieniem. Smyram się opuszkami palców po szyi, karku, dekolcie… Nie mogę się powstrzymać i zimną dłoń wsuwam pod koszulkę dotykając rozgrzanego ciała. Zataczam niewielkie koła wokół każdej piersi, pieszczę je, zgniatam sutki i delikatnie je szczypię. Myślami jestem gdzieś daleko, w krainie marzeń. Tam, gdzie liczę się tylko ja, moje pragnienia i doznania. Tam, gdzie moja artystyczna dusza może ulecieć wysoko i nikt jej nie przywoła do porządku. Nawet bolesny brak mężczyzny nie daje się teraz we znaki. Teraz liczę się JA.

    Ze względu na wygodę ściągam koszulkę, a moje ruchy stają się teraz odważniejsze i pełniejsze. Czuję wypieki na twarzy i wspaniałe gorąca oblewające moje podbrzusze, pochwę, pośladki i uda. Coraz bardziej pragnę zająć się swym kroczem. Trzęsącą się z podniecenia ręką dotykam myszki przez materiał spodni. Zamykam oczy i pozwalam się rozpływać mojemu ciału. Niestety ludzkie pożądanie jest silniejsze od moich romantycznych uniesień i rozpinam rozporek. Pospiesznie ściągam spodnie i w samych stringach staję przed dużym lustrem. Początkowo patrzę sobie w oczy. Źrenice są powiększone i błyszczące. Widać, jak igra w nich radość i podniecenie. Rumieniec dodaje mi figlarności, rozczochrane, półdługie włosy okalają twarz i opadają płynnie na ramiona. Małe, jasne piersi odznaczają się na zaczerwienionym dekolcie, a sutki sterczą śmiesznie. Czarne stringi kontrastują z białą skórą, nadają drapieżności całej, nie do końca kobiecej figurze. Czuję już jak materiał cieniutkich majtek przykleja się do mych warg…

    Podniecona już do granic możliwości opadam na łóżko i dotykam majtek. Podciągam je wyżej, by cieniutki sznureczek na pupie wrzynał się pomiędzy pośladki. Tarmoszę tak tym skrawkiem materiału przez chwilę, po czym ściągam je zdecydowanym ruchem. Delikatnie dotykam ogolonego, gładziutkiego i pachnącego kakaowym balsamem wzgórka. Głaszczę go przez moment, a drugą dłonią pieszczę uda. W tym momencie wyraźnie czuję jak spomiędzy płatków kwiatu rozkoszy wypływa najlepszy nektar na świecie. Nieśmiało zanurzam palca pomiędzy wargami, drażniąc łechtaczkę i zataczając malutkie kółeczka przy wejściu do mojej cipki. Jeszcze chwilę przeciągam te niewinne pieszczoty…

    Na szafce obok łóżka na ślepo odnajduję gruby flamaster, który wsadzam sobie do ust by go nieco zwilżyć. Następnie zimnym i śliskim plastikiem przesuwam pomiędzy piersiami, po brzuszku, aż docieram do łechtaczki. Pocieram nim delikatnie o sterczącą kuleczkę, poczym nagarniam na niego odrobinę soczków. Już dłużej nie mogę się powstrzymywać i zatapiam flamaster w cipce. Prężę się jak kocica i cichutką pojękuję. Nie mogę złapać równego oddechu przez co mój puls szaleje. Dłonią zaciśniętą na końcówce flamastra poruszam co raz to szybciej ocierając flamastrem o ścianki pochwy i wpychając go coraz głębiej. Drugą dłonią wprawnymi ruchami palców zaspokajam łechtaczkę. Czuję się niesamowicie.

    Zgrane ruchy obu rąk doprowadzają mnie prawie na metę, lecz przed samym szczytem odkładam flamaster i szybkim, chwiejnym krokiem kieruję się do łazienki. Siadam na brzegu lodowatej wanny i kieruję prysznic na myszkę. Strumień chłodnej wody spłukuje z płatków lepki sok i pobudza jeszcze bardziej łechtaczkę. Zwiększam ciśnienie wody i po chwili ciemnieje mi przed oczami. Odchylam tułów do tyłu i powstrzymuje się by nie zacisnąć ud. Silne drgawki wstrząsają całym moim ciałem, a fala gorąca odbiera mi na chwilę kontakt z rzeczywistością. Opadam zmęczona na dno wanny i zimnym strumieniem wody oblewam całe swoje ciało. Leżę tak przez moment, po czym zakładam szlafrok i idę doprowadzić się do porządku.
    Zrobiłam sobie wreszcie kawę.Zamknęłam intymny pokój mojego umysłu na klucz i robi mi się smutno.To jest ten moment, w którym Samotność znowu staje się wrogiem…

  6. #6
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,956
    Czas Online
    55 d 2 h 20 m
    Sex z mamusią



    Wreszcie spełniło się marzenie mamy o małym domku na wsi. Ojciec, który już zarabiał dosyć porządnie, przez ostatnie lata harował dodatkowo, aby na ową wiejską inwestycję starczyło. Kiedy wreszcie sfinalizował zakup domku, resztą czyli jego zagospodarowaniem zajęła się mama. Najgorsze w tym było to, że prawie każdy weekend musiałem jechać tam z nią, aby pomóc jej w pracach. Na szczęście domek nie był zbytnio zaniedbany i już po paru tygodniach naszej pracy zaczął nadawać się do zamieszkania. Mama chciała jak najszybciej wszystko skończyć, aby tegoroczne lato spędzić już w swej posiadłości. Jednak najbardziej wkurzało mnie to, że gdy wreszcie miałem nadzieję, że w soboty i niedzielę, będę mógł przebywać z moją paczką kolesi, mama nadal domagała się abym z nią jeździł na wieś. Już wczesnym rankiem w sobotę albo nawet w piątek wieczorem pakowała do samochodu wszystko to, co było niezbędne do roboty i jechaliśmy ponad 180 kilometrów na wiejskie odludzie. Muszę przyznać, że mama była wspaniałą kobietą. Pełną humoru i życzliwości. Lubiana przez całą rodzinę, a przeze mnie wprost uwielbiana. Praktycznie nie miałem przed nią żadnych tajemnic. No, może oprócz jednej. Ostatnio coraz częściej ulegałem przemożnej pokusie, aby ją podglądać. Oczywiście robiłem to w te wieczory kiedy ojca nie było w domu. Moim 18-letnim organizmem rządziły hormony, a nie rozum czy moralność. Druga sprawa, że mama choć zbliżała się do 40-stki, była niezwykle piękną i atrakcyjną kobietą. Taką, za którą oglądają się nie tylko mężczyźni ale i młodzi chłopcy. Stać ją było na eleganckie ciuchy i częste wizyty u kosmetyczki. Nadal aktywnie uprawiała aerobik i taniec, bo tak naprawdę z zawodu była tancerką. Chociaż już dawno przeszła na dobrowolną artystyczną emeryturę. Najbardziej podobała mi się jej nogi. Niezwykle długie i zawsze dokładnie wypielęgnowane. Nie pamiętam też, abym kiedykolwiek widział jej stopy bez umalowanych paznokci lub by nosiła jakieś rozczłapane papcie, jakie nieraz widywałem na stopach matek moich kolegów.

    Łazienka w naszym osiedlowym mieszkaniu nie była zbyt duża, a ja podglądając ją przez wentylacyjną kratkę w drzwiach, prawie nigdy nie mogłem zobaczyć niczego więcej niż do ud. Za bardzo nie chciałem dociskać twarzy do kratki, bojąc się, że mama mnie na tym przyłapie. Gdy tak patrzyłem na jej stopy i łydki, a potem na zsuwające się z nóg majtki, byłem bliski wytrysku. Gdy tylko wchodziła do wanny, podnosiłem się i ze sztywnym fiutem umykałem do pokoju. Na ogół wystarczało parę ruchów, aby zalewać się obfitym strumieniem. Gdy już pozbyłem się tego podniecającego napięcia, czułem wstyd i wyrzuty sumienia, że onanizuję się mając w wyobraźni obraz nagiej matki. A obrazy te nierzadko były bardzo wyuzdane i perwersyjne. Nieraz robiłem w nich z mamą to, co widziałem na przeróżnych internetowych witrynach. Jednak nie potrafiłem z tym walczyć. Chociaż jak wspomniałem czułem ogromny niesmak ze swego zachowania. Wtedy przyjechaliśmy w piątkowy późny wieczór. Nawet nie wypakowaliśmy bagażnika, a jedynie zamknęli samochód w garażu, którego rolę spełniała zwyczajna ale spora komórka. W kuchni mama wypakowała tylko torbę z prowiantem i poprosiła, abym w międzyczasie, gdy ona przygotuje coś na kolację, napuścił jej wody do wanny. Zrobiłem to, a gdy wróciłem pomogłem przy jedzeniu. Siedziałam przy stole, gdy mama wzięła do ręki kanapkę i poszła do swego pokoiku. Po chwili wróciła ubrana tylko w obszernego t-shirta. Nie omieszkałem zerknąć na jej gołe nogi, zakryte ledwie do połowy ud. One zawsze ściągały mój wzrok. Znów sięgnęła po kanapkę i wychodząc powiedziała, że idzie się kąpać. Niby nic niezwykłego, ale nagle poczułem znajomą pokusę podglądania jej. Jeszcze nigdy nie robiłem tego w tym domu. Prawie na palcach poszedłem na korytarz i tu zamarłem. Drzwi do łazienki pozostawały otwarte a ja zdążyłem zobaczyć jak mama odwrócona plecami ściąga koszulkę, a potem energicznym ruchem zdejmuje majteczki. Rzuciła je niedbale na podłogę i weszła do wanny. Nim zniknęła miałem debiut w ujrzeniu jej nagich pleców, cudownie krągłych i jędrnych pośladków oraz moich wspaniałych nóg. Z wrażenia aż się cofnąłem. Nagle przez moją głowę przeleciała wściekła myśl, że być może było tak zawsze, gdy byliśmy w tym domku, a ja nigdy nie próbowałem ją tu podglądać. Jeśli rzeczywiście zmarnowałem tak wiele wspaniałych okazji, to zaprawdę jestem idiotą – pomyślałem i ledwo, ledwo powstrzymałem się przed jękiem żalu. Oparłem się o ścianę w kuchni i starałem się dojść do siebie. Byłem tak podniecony, tym co widziałem, że cudem powstrzymałem się przed wyjęciem swego nadzwyczaj sztywnego penisa i ulżenia sobie. Byłem zbyt podrajcowany aby myśleć o kolacji i jedynie co mogłem zrobić to ukryć się w swym pokoju. Najszybciej jak potrafiłem zrzuciłem ubranie i wskoczyłem do łóżka. Słyszałem krzątaninę mamy i w duchu prosiłem ją, aby poszła jak najszybciej spać. Po prostu nie mogłem się doczekać tej chwili kiedy zacznę się masturbować. Już wydawało mi się, że jestem bezpieczny, gdy nagle usłyszałem cichutkie pukanie do drzwi. Zanim zdążyłem coś powiedzieć, otworzyły się i stanęła w nich mama. Myślałem, że padnę z wrażenia. Nie dość, że miała na sobie cieniutki peniuar założony wprost na nagie ciało, to stojąc w blasku światła mogłem widzieć, prawie każdy szczegół jej wspaniałej nagości. Zadrżałem widząc maleńki trójkącik zarostu, a potem nagle spojrzałem na średniej wielkości piersi ozdobione małymi ciemnymi brodawkami. Nawet z tej kilkumetrowej odległości byłem w stanie poznać, że jej sutki są sterczące. Myślałem, że się spuszczę. Jeszcze tak blisko wytrysku nie byłem nigdy, w dodatku nawet się nie onanizując, a jedynie patrząc na mamę. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund, a ja byłem bliski odjazdu. – Ty się nie wykąpiesz? – spytała spokojnym głosem. I nawet nie zdając sobie sprawy z tego do czego mnie doprowadza podeszła do mnie swym lekkim tanecznym krokiem i nachylając się pocałowała mnie w policzek. Gdy się zbliżała nie byłem w stanie nie dostrzec jak spod związanego peniuaru wysuwa się jej udo i poraża mnie swym błyskiem gładkiej skóry. Wyszła a ja rzeczywiście się spuściłem. Zasnąłem jak dziecko wypełniony szczęściem i zwyczajnym młodzieńczym zaspokojeniem. Rano zbudziły mnie jakieś stuki. Zerknąłem na zegarek i okazało się, że już prawie dziesiąta. Usiadłem na łóżku i przez moment zastanawiałem się dlaczego mama mnie nie zbudziła. Przecież zawsze zrywała mnie o świcie i goniła do roboty. Wyjrzałem przez okno i ujrzałem mamę, która mozolnie przybijała coś na drewnianym tarasie. Zawołałem do niej. Uśmiechnęła się i powiedziała – Śniadanie masz w kuchni, a potem przyjdź mi pomóc, dobra! – i znowu obdzieliła mnie swym wspaniałym i szczerym uśmiechem. Poszedłem się umyć. Zanim zamknąłem drzwi ujrzałem na podłodze leżące majteczki mamy. Aż dziwne, że leżą tak od wczoraj, przecież mama zawsze była taka dyskretna, jeśli chodzi o bieliznę, a teraz nawet nie wrzuciła ich do kosza z brudnymi rzeczami. Schyliłem się, aby to zrobić za nią, gdy nagle doznałem wstrząsu. Pierwszy raz w życiu trzymałem w dłoni kobiecą bieliznę. Wręcz sparzyły mnie w dłonie i zacząłem znów doznawać podniecenia. Chwilę wpatrywałem się w jedwab majteczek, pieszczotliwie obracając je w palcach. A potem nagle jakiś przymus kazał mi zbliżyć je do ust i pocałować namiętnie. Pachniały mamą i czymś ostrzejszym, jednak na tyle oszałamiająco, że odruchowo wyjąłem penisa i zacząłem się onanizować. Znów targnął mną przepotężny wytrysk, który zalewałem majteczki. Przerażony swym nienormalnym zachowanie wrzuciłem majteczki do kosza. Obmyłem rozgorączkowaną twarz, ubrałem się i poszedłem do kuchni. Jadłem wsłuchany w stukot młotka i rozmyślałem o tym wszystkim co się ze mną działo. Gdy tylko skończyłem z jakąś zaskakującą ochotą wziąłem się do roboty. Znów powrócił niepokój i znajome drętwienie w lędźwiach, gdy ukradkiem przyglądałem się mamie. Miała na sobie przyciasną koszulkę bawełnianą, która sięgała jej do pępka. Okrąglutkie piersi i sutki, aż nadto były widoczne, abym miał wątpliwości co do tego, że nie krępuje ich biustonosz. Dżinsy z obciętymi nożyczkami nogawkami, spełniały rolę szortów, które opinały pupę, wpijając się między pośladki. Byłem pewny, że założyła je na gołe ciało. Właśnie w takim momencie, gdy nachyliła się i wypięła tyłeczek, zacząłem sobie wyobrażać go bez okrycia. Momentalnie poczułem jak serce zaczyna walić jak oszalałe, całe ciało telepać jak w gorączce, a moją wyobraźnię zalewały litry spermy. Jeszcze nigdy nie stoczyłem tak zażartego boju z nieludzką wprost pokusą dotknięcia chociażby, tej cudownej pupci. Dłoń sama wyrywała się w jej kierunku. I kto wie, czy rzeczywiście bym tego nie zrobił, gdy nagle mama odwróciła się i spojrzała na mnie. Zapłonąłem zawstydzeniem, gdy usłyszałem – Co jest? Dobrze się czujesz? Wyglądasz tak jakbyś za chwilę miał doznać zawału! – i nim zdążyłem o czymkolwiek pomyśleć położyła dłoń na moim czole. Speszony wstałem nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że moje wypchane wzwodem podbrzusze pojawia się tuż przed jej oczyma. Dostrzegłem tylko jak mama się sprężyła widząc co naprawdę się dzieje, a potem uniosła głowę do góry i popatrzyła na mnie uważnie. – Aha! Już wiem wszystko! -i uśmiechnęła się do mnie ze zrozumieniem a zarazem uspokajająco. Jedynie co byłem w tej chwili stanie zrobić, to uciec z tarasu. Przeklinając własną nieuwagę, która spowodowała, że mama odkryła moje podniecenie oraz fakt, że to matka była jego przyczyną, wypełnił mnie kolejną niemiłą dawką niesmaku. Zamknąłem się w swoim pokoju i załamany myślałem co dalej. Słyszałem, że mama powróciła do przerwanej pracy. Zatopiony w myślach nawet nie zauważyłem, że za oknem zapadła cisza i usłyszałem delikatne pukanie do drzwi. Już jako tako uspokojony powiedziałem proszę. Mama podeszła do łóżka i usiadła obok mnie. Trwała niezręczna cisza i wiedziałem, że muszę ją przerwać – Przepraszam… wiem jakie to głupie i nienormalne, ale nie wiem dlaczego tak się stało! – zacząłem prawie z płaczem. Mama objęła mnie ramieniem – Nie musisz mnie przepraszać! To również moja wina. Powinnam przede wszystkim już dawno z tobą porozmawiać i wyjaśnić ci to, co ma związek z twoim dojrzewaniem. Wiem jaki to dla ciebie trudny okres i trochę się wstydzę tego, iż cały czas wydawało mi się, że zawsze pozostaniesz dzieckiem – mówiła spokojnym i łagodnym głosem. Miałem przeogromną chęć przyznania się, że podnieca mnie jej ciało, że marzę o nim jak zboczeniec i nie mogę się tych marzeń pozbyć. – Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że wyrastasz na przystojnego młodzieńca i jeżeli w jakikolwiek sposób mogłabym ci pomóc to jestem gotowa na wszystko! – dokończyła a ja aż znieruchomiałem z wrażenia, że jej zapewnienie dotyczy również tego, abym po raz pierwszy mógł spełnić się jak „mężczyzna”. Ale czy rzeczywiście było to aż tak dosłowne? Dosyć długo siedzieliśmy w milczeniu rozważając to wszystko co się stało. – Pomożesz mi przy obiedzie? – zaproponowała mama i wtedy dopiero zrozumiałem, że znowu wszystko wróciło do normy. Żartując i śmiejąc się z byle głupstwa, upichciliśmy coś na szybko i równie szybko zjedli. Jedynie co zauważyłem, to fakt, że prawie każda nasza bliższa styczność, czy to pod postacią przypadkowego otarcia się w ciasnej kuchni, czy też dotknięcia swych dłoni, powodowało, że oboje wręcz odskakiwaliśmy od siebie, czując jakieś zażenowanie. Sprzątnęliśmy po obiedzie i mama powiedziała, że po prostu już dzisiaj nie chce jej się pracować. – Może wykorzystamy piękną pogodę i pójdziemy na długi spacer? – zgodziłem się i mama poszła do swego pokoiku, aby się przebrać. Wyszedłem na taras i usłyszałem jak mama wchodzi do łazienki. Momentalnie chciałem znów tam pobiec, jednak znalazłem w sobie na tyle sił, aby się powstrzymać. Słyszałem jak napuszcza wodę do wanny i jak nuci coś wesoło. Zawołała. Gdy podszedłem do niedomkniętych drzwi łazienki i puknąłem w nie palcami, poprosiła abym przyniósł z jej torby czysty ręcznik kąpielowy. Zrobiłem to, ani przez moment nie myśląc o czymś perwersyjnym. Gdy wróciłem pod drzwi i wsunąłem w nie ramię z ręcznikiem. – Wejdź i połóż go na półce! Nie chce mi się wstawać! – usłyszałem. Na drżących momentalnie nogach wszedłem do środka. Mama leżała zanurzona po szyję w gęstej pianie i zamknęła oczy, gdy kładłem ręcznik. Już miałem wyjść gdy poprosiła – Zostań jeszcze chwilkę! Chcę z tobą porozmawiać! – Usiadłem na skraju wanny. Chociaż widziałem, że gęsta piana dokładnie zakrywa jej ciało, nie mogłem sobie odmówić dyskretnego zerkania na nią. – Powiedz mi szczerze. Podglądasz mnie jak jestem w łazience? – myślałem, że z wrażenia wpadnę do wanny. Z trudem zapanowałem na głośnym przełknięciem śliny i nagle poczułem, że muszę się do tego przyznać. Potwierdziłem. – Gdzie to robisz, tu czy w naszym mieszkaniu? – spytała łagodnie. – W naszym mieszkaniu, ale…! – przerwałem – Ale co? – - Ale wczoraj zrobiłem to tutaj. Naprawdę było to pierwszy raz – - I co widziałeś – dopytywała nadal mając zamknięte oczy i jedynie pieszczotliwie gładząc się dłonią po szyi i spoconej twarzy. – Tak naprawdę to nic! Tylko twoje nagie plecy i pupę! – przyznałem odważnie – Co wtedy czułeś, gdy na mnie patrzyłeś? Teraz to już rzeczywiście straciłem polot i nie wiedziałem co odpowiedzieć. – Stanął ci? – tylko skinąłem głową, chociaż mama na pewno tego nie widziała. – Co potem robiłeś? – pogrążała mnie coraz bardziej swymi pytaniami. – Chyba sama wiesz? – odrzekłem czując nagle pojawiające się pragnienie, aby nadal pytała. – Onanizowałeś się? – wypowiedziała to określenie, które się wstydziłem. – Tak! – wyleciało mi z ust. – Czy myślałeś wtedy o mnie? – Mamo…! – odrzekłem płaczliwie – przecież wiesz, jak trudno mi do tego się przyznawać. Przepraszam cię, ale to było silniejsze ode mnie. – Ok! Ale pamiętaj, że musimy o tym kiedyś porozmawiać. Chciałbym aby stało się to jak najprędzej! Uciekaj już, chcę się umyć! -i wyprostowała się. Nim wyszedłem, jeszcze zdążyłem zobaczyć jej piersi wyłaniające się z piany. Gdy pachnąca kąpielą i ubrana w leciutką letnią sukienkę pojawiła się na tarasie już zdążyłem wszystko poukładać w swej głowie. Spojrzałem na mamę i zrozumiałem, jak bardzo ją kocham. Podała mi rękę i cmoknęła w policzek. Poszliśmy do ogrodu a potem polną dróżką w kierunku pobliskiego lasu. Cały czas ściskała moją dłoń a ja czułem się naprawdę szczęśliwy. Z pewnym zdziwienie odkryłem także to, że chociaż w promieniach słońca przez sukienkę dokładnie było widać jej ciało, jednak nie patrzyłem na nie z kłopotliwym podnieceniem, ale traktowałem je całkiem zwyczajnie. Było to przecież ciało mojej mamy. Pogrążeni we własnych myślach spacerowaliśmy w zupełnym milczeniu. Mama jednak często spoglądała mi w oczy, jakby chciała coś powiedzieć. Najczęściej jednak kończyło się to jej promiennym uśmiechem. Wydawało się, że wszystko wróciło do normy. Zjedliśmy kolację i usiedliśmy przed telewizorem. Króciutka sukienka mamy podciągnęła się wysoko do góry odsłaniając jej uda. Jakże się myliłem sadząc, że momenty podniecania się na widok mamy mam już za sobą. Moje hormony znów rozpoczęły szaleńcza galopadę i zmuszały mnie do częstego zerkania na jej nogi. Gdy w pewnej chwili ukradkiem zerknąłem na jej piersi nawet stanik i sukienka nie mogły ukryć jej sterczących sutków. Poczułem, jak znów zaczyna mi stawać i chociaż starałem się o tym nie myśleć mój wzwód robił się coraz większy. Jedynie mogłem się go pozbyć w znajomy i skuteczny sposób. Wyczekałem momentu kiedy mama zaaferowana jakimiś wydarzeniami na ekranie nie mogła mnie zobaczyć, podniosłem się i zniknąłem w łazience. Wyjąłem nabrzmiałego penisa i zacząłem go trzepać. Śluz podniecenia zalewał palce, a moje oczy znów dojrzały jej robocze ubranie. Odruchowo wziąłem do ręki spodenki i wpatrzony w ich krocze, szukając choć mikroskopijnego śladu, że stykały się z jej cipką, podniosłem do ust i znowu pocałowałem. Wydawało mi się, że wytrysk wyrwie ze mnie wszystkie me żądzę i pragnienia. Spuszczałem się ze świadomością, iż tak jeszcze nie przeżywałem tego nigdy. W sedes nad którym stałem wlewałem obfite strumienie spermy, których nie było końca. Każdy ich strumień wyrywał ze mnie cichutki ale rozkoszny jęk zadowolenia. To było coś cudownego, że po całym dniu napięcia, wreszcie doznałem tak przejmującego finału. Jak nowo narodzony schowałem penisa, jeszcze raz z wdzięcznością ucałowałem ten zwyczajny skrawek materiału i wyszedłem. Mama nadal siedziała przed telewizorem w tej samej niedbałej pozie i chociaż w rozchylonych nogach ujrzałem skrawek jej białych majteczek, stało się to dla mnie obojętne. Jedynie co mama zrobiła to znów się do mnie uśmiechnęła i przez moment wydawało mi się, że „puściła oczko”. Zapewne tylko mi się zdawało. Telewizor stał w pokoju mamy, więc gdy powiedziała, że chce się już położyć musiałem wyjść. Zanim zamknąłem drzwi usłyszałem jeszcze – Jeśli chcesz pooglądać telewizję, to możesz przyjść. – Wróciłem więc i pomogłem jej rozebrać łóżko. Wzięła koszulę nocną i zniknęła w łazience. Co prawda gdzieś podświadomie cały czas czaiło się przekonanie, że to wszystko nie jest takie normalne jak wygląda. Jeszcze nie wiedziałem jak to wszystko nazwać, ale czułem, że coś nie tak. Drgnąłem słysząc dzięki telefonu komórkowego. Wyświetlał numer telefonu naszego mieszkania. Oczywiście był to ojciec. Zapytała jak nam idzie, a potem poprosił, bym dal mu mamę. Już miałem mu powiedzieć, że teraz nie może odebrać, gdyż jest w wannie, ale przemilczałem to. Głośno zawołałem, że tata dzwoni. Nie wiem czy ojciec to usłyszał, ale mama odpowiedziała, abym jej przyniósł telefon. Bez pukania znalazłem się obok wanny i podałem go mamie. Ta wyprostowała się i jakby zapominając, że widać piersi, zaczęła rozmawiać z ojcem. Wcale się nie kryłem z tym, że patrzę na jej biust, po który spływała piana i stawał się coraz bardziej widoczny. Mama nie przerywając rozmowy pogroziła mi palcem, a potem gdy to nie poskutkowało chlapnęła na mnie wodą. Nadal stałem przyglądając się jej. Oczywiście hormony już dawno się odezwały i nie pomny konsekwencji tego oddawałem się pochłanianiu jej piersi. Ucałowała ojca i podała komórkę. – Napatrzyłeś się już? Jeśli tak, to umyj mi plecy! – Zanim zrozumiałem co mówi uniosła się i nachyliła. Widziałem zwisające piersi i plecy wyłaniające się z piany. Odłożyłem telefon i sięgnąłem po mydło. Usiadłem na skraju i zacząłem ją namydlać. Fakt, że w moich spodenkach trwała istna rewolucja wcale mnie nie peszył. Wręcz przeciwnie. Czułem się niezwykle szczęśliwy, że mogę dotykać gołych pleców, namydlać ich boki zaledwie milimetry od cudownych piersi. – Pamiętasz, że jak byłeś mały to często kąpaliśmy się razem? – Oczywiście, że pamiętałem jednak nie miałem w pamięci obrazu jej ówczesnej nagości -Może znowu to zrobimy? – Tak! Tak! Tak! Wszystko we mnie wołało. Jeszcze nigdy tak szybko nie zrzucałem z siebie odzienia. Moment przytomności pojawił się dopiero wtedy, kiedy miałem zdjąć bokserki. Sterczący penis wręcz chciał z nich wyskoczyć, a ja nagle zawstydziłem się tego, że ujrzy mnie nagiego. Stałem jak ten pajac, nie wiedząc co dalej, ale mama wyciągnęła ramie i jednym ruchem zsunęła spodenki. Momentalnie nakryłem swe klejnoty, ale cóż mogły dwie dłonie, gdy penis stał w przeraźliwym wzwodzie. – No, no! – powiedziała z uśmiechem patrząc na moje podbrzusze – Chyba popełniam błąd. Wtedy nie miałeś tak dużego „ptaszka” – dodała z głośnym śmiechem. Odwróciła się plecami i przesunęła do przodu robiąc mi miejsce za sobą. Woda chlupnęła na łazienkę, gdy prawie wskoczyłem do wanny. Rozsunąłem nogi i mama usiadła pomiędzy nimi, przyciskając się plecami. Zapewne czuła moją sztywność, bo chwilę wierciła się tyłeczkiem aż wygodnie umościła go pomiędzy pośladkami. Objąłem ją ramionami w pasie i siedzieliśmy w milczeniu. Trzymała dłonie na moich kolanach i leciutko je gładziła. Cały czas czułem natrętne pulsowanie penisa. Rozszerzyłem uda na tyle ile pozwalała wielkość wanny. Gdy mama zsunęła dłonie na wnętrze mych ud, sam zacząłem gładzić jej brzuch. Palcem delikatnie wodziłem obok pępka a drugą dłonią nakryłem jej pierś. Westchnęła, gdy wziąłem pomiędzy palce twardy sutek i zacząłem się nim bawić. Pieszczotliwie głaskałem jej brzuch zniżając dłoń coraz niżej. Byłem już w miejscu, gdzie jak się spodziewałem powinien być jej zarost, a jednak czułem jedynie gładką skórę. Już chciałem dotknąć ją niżej, gdy nagle mama wyprostowała się i odwróciła twarzą do mnie. Wstała i wtedy zobaczyłem, że ma wydepilowane łono. Zaczerwieniona szpareczka, która wręcz prosiła się, aby ją pocałować znalazła się prawie na wysokości mych oczu. Zanim pojąłem co robię, objąłem jej uda i docisnąłem usta do jej łona. Zachłannie zacząłem ją całować, próbując językiem wedrzeć się pomiędzy wargi. Usłyszałem, jak mama jęknęła i mocno pochwyciła moją głowę. Przez krótki moment dociskała ją do swego sromu, a potem nagle stanowczo odepchnęła i wyskoczyła z wanny. Sięgnęła po ręcznik i wybiegła z łazienki. Znowu zrobiło mi się bardzo głupio, ale byłem zdecydowany, że wreszcie musi się skończyć moja męczarnia. Jeszcze nie wiedziałem jak, ale święcie zdecydowany na coś stanowczego w moim postępowaniu, umyłem się szybko i po drodze wstępując do pokoju po spodenki, stanąłem w drzwiach pokoju mamy. Nagle opuściła mnie jakakolwiek odwaga. Stałem nie wiedząc co dalej. Mama leżała na łóżku w swej cieniutkiej koszulce nocnej. Tkanina opięła jej ciało tak, że mogłem widzieć, iż jest cała naga. Patrzyła w ekran jakby nie wiedząc, że stoję tuż obok. Poruszyła się, przesunęła w bok robiąc obok siebie miejsce i poklepała je. Usiadłem a potem oparłem się o wysoko położoną poduszkę. Nasze biodra zetknęły się. Mama sięgnęła do nocnej lampki i zgasiła ją. Blask z telewizora srebrzyście oświetlał jej postać. Patrzyłem na jej stopy, kolana i ledwie nakryte uda. Ze swego miejsca nie widziałem jej łona ani piersi. Jednak teraz jej nogi wydawały mi się o wiele bardziej ponętne niż nawet cipka. Odruchowo położyłem dłoń na brzuchu, gdy poczułem, że zaczyna mi stawać. Mama na pewno widziała podrygi i nabrzmiewanie penisa i zapewne tam patrzyła. Wcale mnie już nie krępowało to, że namiot moich bokserek wypełniał wzwód. Spokojnym ruchem uniosła ramię, objęła mnie i przytuliła do siebie. Podkurczyła nogę i przekręcając się ku mnie, położyła udo wprost na mojej sztywności. I w tej samej chwili jej usta spotkały się z moimi. Całowała mnie delikatnie i muskała gorącym języczkiem. Niezdarnie oddawałem jej pocałunki, trochę speszony tym, że tak naprawdę całowałem się po raz pierwszy. Nasze usta zaczynały poczynać sobie znacznie swobodniej, to już nie były pocałunki, ale całowaliśmy się jak kochankowie. Położyłem dłoń na jej udzie i pieszczotliwie smakowałem jego skórę. Zagarniałem coraz większe kawałki nogi, aż dłoń wylądowała na jej pośladku, zacisnąłem ją z rozkoszą i przyciągnąłem do siebie. Mama wolno ocierała się nogą o moje podbrzusze, a gdy nagle oderwała usta i usiadła na mnie okrakiem dociskając się sromem do penisa, byłem wniebowzięty. Jej wilgotna cipka wręcz parzyła mnie przez spodenki. Nachyliła się i znów zaczęliśmy się całować. Podłożyłem dłonie pod jej pośladki i palcami dotarłem do warg. Wtedy mama wyprostowała się, ściągnęła koszulkę i rzuciła ją w bok. Uniosła pupę i nim zrozumiałem co to znaczy, mój penis już był w jej dłoni i zaczęła wprowadzać go w siebie. Gorąca, wilgotna i cudownie ciasna pochwa zamykała go w lubieżnym uścisku. Zaczęła się poruszając a ja obejmując jej piersi, traciłem kontakt z całym światem. Pamiętam jedynie, że nagle wypełniła mnie tak wspaniała duma i zarazem rozkosz, że tylko zdążyłem wrzasnąć, kiedy wystrzeliłem pierwszym wytryskiem. Biłem w jej wnętrze silnymi strumieniami, które jak mi się zdawało, nie mieściły się w jej cipce, bo czułem jak zalewały moje podbrzusze i ściekały po udach. Gdy tylko mój krzyk ucichł usłyszałem mamę. Jęknęła przeciągle i zaciskając kolana na moich bokach, odchyliła się do tyłu i wiła się przeżywając swój orgazm. Jej jęk odbijał się długo o ściany pustego domu, jakby chciał wryć w nie pamięć o grzechu, który właśnie spełnił się w tym miejscu. Grzechu, w którym była najzwyklejsza miłość matki i syna. Wtuliła się plecami we mnie a ja objąłem ją z czułością. Zapadłem w zasłużony sen. Poranek zbudził mnie w trochę nienormalnej sytuacji. Otworzyłem oczy i pierwsze co ujrzałem to naga mamę. Leżała na brzuchu z lekko rozłożonymi nogami. Oparłem się na łokciu i zacząłem ją oglądać. Po raz pierwszy patrzyłem na nią w świetle dnia. Krągła pupcia zdawała się zapraszać do pogłaskania. Sięgnąłem dłonią do prącia, który już sterczał nie tylko z powodu porannego wzwodu. Miałem chęć onanizowania się patrząc na matkę, jednak postanowiłem wykorzystać okazję, że mam jej nagie ciało tuż obok siebie i uklęknąłem za nią. Czubkiem penisa zacząłem wodzić po jej łydkach, zgięciach kolan i udach. Dotknąłem pośladka i wróciłem z powrotem do stóp. Znów posuwałem się do góry. okraczyłem ją i oparty na jednej ręce w drugą chwyciłem penisa i zacząłem nim wodzić po jej kroczu. Zauważyłem, że mama drgnęła i zacisnęła pośladki, jednak nadal wydawało mi się, że śpi. Czułem jak robi się coraz bardziej wilgotna. Jej wargi rozchylały się pod moim czubkiem i poznałem, że znalazł się tuż przy jej dziurce. Delikatnie zacząłem go wsuwać. Praktycznie po milimetrze, jak w zwolnionym tempie ale coraz głębiej i z coraz większym pożądaniem. Gdy puściłem penisa i oparty teraz na obydwu ramionach zacząłem się poruszać, zobaczyłem jak mama unosi głowę. Znieruchomiałem. – Rób tak dalej! – usłyszałem jej łamliwy szept. Uniosła biodra i wszedłem w nią do końca. Teraz zacząłem ją rżnąć jak doświadczony kochanek. Coraz szybciej i coraz mocniej. Znowu jęczała poruszając się zgodnym rytmie. Jeszcze wyżej podniosła pupę i oparła się na łokciach. Oparłem się na jej plecach i pochwyciłem od dołu za piersi. Miętosiłem je coraz energiczniej i w prawie w tym samym momencie doszliśmy do zaspokojenia. Jednak, gdy już miałem wytrysnąć, wysunęła się spode mnie i było mi teraz obojętnie, że moja sperma pryska na jej pupę i plecy. Dopiero później, gdy nasze oddechy stawały się spokojne mama cichutko wyszeptała, że musimy uważać, aby nie zaszła w ciążę. Wtedy spytałem ją odważnie, czy to znaczy, że zawsze już będziemy to robić. – Zawsze wtedy, kiedy będziesz tego pragnął i zawsze wtedy, gdy będziemy bezpieczni! – odrzekła. Pocałowałem ją, czując jakaś tajemniczą i niepojęta radość z tego co się dzieje. Reszta dnia upłynęła nam całkiem zwyczajnie. To znaczy po śniadaniu więcej się bawiąc niż pracując snuliśmy się po domku poprawiając jego drobne felery. Wieczorem wróciliśmy do domu i chociaż jeszcze w samochodzie, mama uczulała mnie na konieczność zachowania pełnej dyskrecji, wiedziałem, że zasłużyła na to w zupełności. Przez cały prawie tydzień, ani jedno z nas żadnym gestem czy słowem, nie dało poznać, nawet gdy byliśmy sami, że łączy nas jakaś nienormalna tajemnica. Sam się dziwiłem, że pragnienie podglądania mamy zanikło całkowicie. Być może brało się to również z tego, że mama raczej nie skąpiła mi swej wieczornej nagości. Nie przejmując się zbytnio tym, że ojciec był w domu, paradowała w swej cieniutkiej koszuli nocnej, a ja mogłem popatrzeć na jej ciało. Oczywiście bielizna, zakrywała te miejsca, które już smakowały moje dłonie. Nastrój radykalnie uległ zmianie już w piątek rano. Ostatnie dni przed wakacjami, wspaniałe słońce i przekonanie, że oboje z mama nie możemy się doczekać wyjazdu na wieś powodowało, nasze podekscytowanie. Wróciłem ze szkoły o wiele wcześniej niż zazwyczaj. Mama powitała mnie dosyć długim pocałunkiem i przyznała, że już nie może doczekać się wyjazdu. Dobrze wiedziałem, co będziemy tam robić, więc cały wypełniony podnieceniem starałem się nie odstępować mamy na krok. Gdy tylko byliśmy blisko siebie jakoś odruchowo przytulaliśmy się i delikatnie pieścili. Było nam tak wspaniale, że czułem się tak jak czuje się zakochany po raz pierwszy nastolatek. A fakt, że prócz uczucia temu co robiłem towarzyszył także przepotężny wzwód, miał o wiele mniejsze znaczenie. Moje napięcie seksualne robiło się coraz bardziej męczące. Miałem chęć sobie ulżyć, ale jakoś wydawało mi się, że nie będzie to w porządku co do również napalonej mamy. Byłem pewny, że tak jest, chociażby w trakcie przytulań, jej dłonie coraz zachłanniej mnie dotykały a jej pocałunki stawały się coraz pełniejsze. W pewnej chwili gdy podszedłem do niej od tyłu i docisnąłem się do jej tyłeczka, mama odwróciła głowę i nadstawiła usta. Lizała mnie oszalałymi ruchami a ja ocierałem się o pupę. Czułem, że już dłużej nie wytrzymam. Gdy energicznie podciągnąłem jej spódnicę i wysupławszy penisa wcisnąłem go pomiędzy gorące uda – wytrysnąłem. Pochwyciłem mamę w pasie i wylewałem na nią całe swe napięcie. Zaciskała i wierciła udami, jak oszalała. – Chcesz mnie doprowadzić do szału? – spytała, gdy zwiotczały penis wysunął się, a mój uścisk zelżał. Uśmiechnąłem się przepraszająco, nie wiedząc co powiedzieć. Chociaż nikt z nas nie powiedziała tego głośno, ale z niecierpliwością oczekiwaliśmy chwili, kiedy wyjedziemy na wieś. – Pojadę dzisiaj z wami! – usłyszeliśmy, gdy tata wrócił do domu. Jeżeli to, co wtedy poczułem można nazwać popłochem a potem przeogromnym żalem, że nagle wszystko się wali na mój rozgorączkowany łeb – to właśnie czułem. Ukradkiem spojrzałem na mamę i daję głowę, że czuła się podobnie paskudnie jak ja. Cała podróż przebiegła w milczeniu, przynajmniej z mojej strony. Mama potrafiła znów być sobą, chociaż nieraz spoglądała na mnie z jakimś smutkiem. W każdym bądź razie, ja tak to odczytywałem, mając w myślach tylko jedno. Kolejny „numerek”. Na miejscu starałem się podejść do mamy i chociaż na moment się przytulić i oczywiście położyć swe łapska na jej intymnościach. Jak na złość ojciec ciągle pałętał się po domu. Gdy już poszliśmy spać, usłyszałem jak mama wchodzi do mojego pokoju i nachylając się całuje w usta. Objąłem ją mocno i przyciągnąłem do siebie. Wyrwała się jednak i nim wyszła wyszeptała Chciałam ci tylko, że ojciec o świcie wybiera się na ryby! – i uciekła. Długo przewracałem się z boku na bok, nie mogąc się doczekać świtu. A gdy wreszcie poranna krzątanina ojca mnie rozbudziła, wręcz płonąłem z pożądania. Gdy tylko usłyszałem skrzypnięcie drzwi wyjściowych. Zanim ojciec zdążył zniknąć na ścieżce wiodącej ku jeziorze już stałem pod drzwiami ich sypialni. Dygocząc z podniecenia uchyliłem drzwi i zbliżyłem się do łóżka. Mimo, że wszystko i tak przepotężnie we mnie telepało i drżało, obraz śpiącej mamy podrajcował mnie jeszcze bardziej. Leżała na brzuchu z szeroko rozłożonymi ramionami. Przykryta zaledwie do pasa kusiła mnie swymi nagimi plecami. Gdy nagle uświadomiłem sobie, że rodzice być może w nocy się kochali, zalała mnie kolejna dawka podniecenia. łagodnie położyłem się obok niej i oparty na łokciu wpatrywałem się w śpiącą kobietę. Sięgnąłem po kołderkę i zsunąłem ją niżej. Cudowny obraz krągłych i (co już wiedziałem) jędrnych pośladków, zawładnął mną całkowicie. Zacząłem delikatnie wodzić palcami po ramionach, odsunąłem włosy i gładziłem szyję. O dziwo, im bardziej moje pieszczoty stawały się odważniejsze, bo już zszedłem dłonią z ramion na biodra i pośladki, tym mniej odczuwałem dygotania. Na moment przerwałem, ale tylko po to, by zdjąć spodnie z piżamy. Odkryłem ją całkowicie, uniosłem się i okraczając lekko rozchylone nogi, nachyliłem się i zacząłem językiem wodzić tam, gdzie przed chwilą dotykałem ją palcami. Wydawało mi się, że drgnęła, ale nadal leżała bez ruchu. Przyssałem się wręcz do pupy i ustami, językiem chłonąłem smak jej skóry, a gdy przybliżyłem twarz do krocza, rozkosznie poraził mnie zapach kobiecości. Teraz wiedziałem, że już nie śpi, gdy mój język wcisnął się w jej srom i wdzierał się pomiędzy wargi. Lekko uniosła i nadstawiła pupkę, a ja jak psiaczek zacząłem zlizywać z niej soki podniecenie. Teraz odważnie rozwarłem jej nogi i językiem wchodziłem do jej dziurki. Usłyszałem jak zaczęła głośniej oddychać i poruszać biodrami. Lizałem i wciskałem się coraz bardziej i coraz głębiej. Uległość z jaką pozwala mi się pieścić spowodowała, że już całkiem swobodnie rozsunąłem jej uda i przyłożyłem na miejsce języka czubek penisa. Zacząłem nim gładzić okolice wejścia i wpatrywałem się jak zaciska pośladki i widziałem wylewający się z jej „różyczki” śluz pożądania. Zacząłem jej wkładać, gdy nagle zacisnęła uda i cofnęła się. Odwróciła na plecy i unosząc biodra wydyszała -Jeszcze nie kochany. Chcę, twego języczka! – Momentalnie znalazłem się pomiędzy jej udami. To co teraz zaczęło wydobywać się z jej ust, to nie był jęk rozkoszy, mama wręcz wyła. Wygięta biodrami, wiła nimi i kręciła, iż czasem nie mogłem nadążyć z lizaniem jej sromu. Nagle pochwyciła moją głowę i zacisnęła palce we włosach. Podrzucając wysoko biodra przeżywała swój orgazm. Pieściłem ją z czułością i uspokajająco, spojrzała na mnie i powiedziała teraz twoja nagroda! – i nim zrozumiałem o co chodzi, delikatnie lecz stanowczo przewróciła mnie na plecy i poczułem jak jej usta zamykają się na moim penisie. Niczego więcej mi już nie było trzeba. To co uczynił jej język, wargi, zęby, to nadmiar rozkoszy jaką mi dała. Targnął mną tak silny i obfity wytrysk, iż zdawało mi się, że nie ma końca i zaleje nie tylko jej twarz ale i cały pokój. Zdyszani padliśmy obok siebie i znów zatopili się w swych ramionach. – Cieszę się, że na śniadanie zjemy sobie rybkę! – usłyszałem jej radosny głos.
    bumbum86 Lubi to!.

  7. #7
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,956
    Czas Online
    55 d 2 h 20 m
    Powrót z wakacji na seks



    Sąsiadka nadal coś mówiła, jednak znacznie wolniej, jej oddech wyraźnie się zmienił, a język coraz częściej nerwowo oblizywała wargi. Kiedy żona bezceremonialnie zaczęła głaskać moje spodnie, a raczej to co pod nimi tak mocno sterczało, sąsiadka nie wytrzymała. Podeszła do nas, najpierw uklękła koło żony. Zaczęła głaskać jej plecy, przesuwać końcem palca po kręgosłupie. Potem położyła dłoń na odsłoniętym przez przykrótką bluzeczką brzuchu. Głaskała go powoli wsuwając rękę pod majteczki. Zanim jednak tam się zagłębiła ściągnęła z niej koszulkę, piersi zafalowały, wzięła do ust perełkę umieszczoną na czubku jednego z nich. Delikatnie ją ssała. Żona w tym czasie oswobodziła mojego wojownika, głaskała jądra, przesuwała palcem w górę. W końcu chwyciła go cała dłonią. Prężył się i pulsował podniecony niecodzienną nawet dla mnie sytuacją. Sąsiadka pochyliła się nad nim. Jej język delikatnie dotknął samego czubka, potem zjechał niżej, właśnie językiem zsuwała skórkę kryjącą najdelikatniejszą część mojego ciała. Żona wsunęła mi język do ust, dłonią pieściła znów pierś. Sąsiadka nagłym ruchem wepchnęła go sobie całego do gardła. Zdrętwiałem, zacisnąłem palce na pośladku żony, paznokcie wbiły się głęboko, pośladki skurczem mięsni uniosły się na fotelu jakby podświadomi chcąc wepchnąć go jeszcze głębiej. Nie wyobrażałem sobie dotąd jakie to może być uczucie. Ale to nie był jeszcze koniec. Sąsiadka nie wyjmując go ani o milimetr wysunęła język i zaczęła lizać jajeczka. Zwariowałem. W końcu zaczęła delikatnie poruszać głową, w dol. i w górę, w dół i w górę, Nie wytrzymałem długo.

  8. #8
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,956
    Czas Online
    55 d 2 h 20 m
    Małolata



    tóregoś pięknego dnia, okazało się ze do mojego faceta wpadła jego 18-letnia kuzyneczka. Od słowa do słowa doszło do tego że zaprosiłam ich obaj na kolację.Mojemu facetowi się to nie za bardzo podobało i początkowo oponował, ale bardzo szybko uległ moim namowom. Już po chwili odezwał się dzwonek. Szybko pobiegłam otworzyć drzwi. Jola, była śliczną osiemnastoletnią dziewczyną, o anielsko błękitnych oczach. Jej jasne blond włosy sięgały daleko za pas. Moją szczególną uwagę zwróciły jej dorodne piersi, które odkrywał spory dekolt. Krótko się przedstawiliśmy, a w roztopieniu pierwszych lodów pomogły drinki, podałam gościom i usiadłam bardzo blisko Jacka. Miałam na niego wielką ochotę, wykorzystywałam więc każdą nadarzającą się okazję, aby choć musnąć jego ciało.

    Dźwięk komórki przerwał naszą miłą pogawędkę. Jacek odebrał, po czym stwierdził jak to facet, że coś mu wypadło i zostawi nas same. Na początku nasza konwersacja straciła swój blask, jednak już po krótkiej chwili rozmawiałyśmy jak stare, dobre znajome.

    Nagle, zupełnie dla mnie niespodziewanie Jola zapytała mnie, czy może mnie pocałować. Osłupiała zgodziłam się. Jola przysunęła się bliżej i uchwyciła moją twarz w swoje delikatne dłonie. Długo głaskała moje policzki, które płonęły wtedy z zażenowania. Subtelnie zbliżyła usta do moich warg i delikatnym muśnięciem przejechała językiem po spierzchniętych wargach. Mechanicznie zwilżyłam je językiem. Wtedy Jola przywarła do moich warg. Językiem krążyła po ich wewnętrznej stronie. Robiła to niezwykle delikatnie, jej dotyk przypominał muśnięcia skrzydeł motyla. Rozchyliłam usta, zapraszając ją tym samym jeszcze głębiej. Przerażała mnie myśl, że coraz bardziej podoba mi się co ta małolata ze mną robi. Chciałam się wycofać, ale Jola mocno złapała mnie za włosy i przyciągnęła do siebie. Z każdą chwilą moje ciało coraz mniej się wzbraniało. Sama siebie przyłapałam, że aktywnie uczestniczę w jej grze.

    Nasze języki plotły się i wzajemnie przepychały. Gdy dotknęła mojej dłoni, ciało przeszyły rozkoszne dreszcze. Nie uszło to uwadze Joli. Splotłyśmy się palcami dłoni i jeszcze mocniej zwarły wargami. Jolka głęboko wepchnęła mi język do ust. Okrążała nim ich wnętrze, prowokując każdy mięsień do drżenia. Wyczuwając co się dzieje wewnątrz mnie, przyciągnęła mnie do siebie i położyła rękę na piersi. Zaczęła ją delikatnie głaskać. Nieśmiało odpowiedziałam w ten sam sposób. Przez bluzkę wyczułam, że Jola nie ma biustonosza, a jej sutki mocno już stwardniały i prężą się do przodu.

    Rozpalił się we mnie ogień namiętności. Sprawił on że straciłam wszelkie zahamowania. Gdzieś w swojej podświadomości chciałam się z nią kochać, w tamtej chwili nawet bardziej niż z Jackiem. Po paru minutach, w czasie których pieściłyśmy swoje piersi, Jola wsunęła rękę pod moją bluzkę, i zatrzymała ją dopiero na mojej piersi. Wodziła starannie opiłowanym paznokciem wokół sutka, czym potęgowała siłę wstrząsających moim ciałem dreszczy. Nie wytrzymałam. Położyłam ją na kanapie i zapalczywie zdzierałam z niej ubranie. Najpierw zsunęłam z niej bluzkę. Moim oczom ukazały się naprężone piersi z mocno sterczącymi na środku sutkami. Przywarłam do nich, delektowałam się ich smakiem. Jola ciuchutko jęczała. Zsuwałam się w dół, powracałam do purpurowych wisienek, ssałam, lekko przygryzałam.

    - Ohhh - jęknęła półprzytomna. Satysfakcja, jaką jej dawałam, bardzo mnie podniecała. Chciałam coraz więcej. Szybko zsunęłam się w dół i jednym pociągnięciem zsunęłam spódniczkę i stringi. Z olbrzymim pożądaniem przywarłam do jej rozpalonej brzozkwinki. Zatraciłam się w jej skarbie, tak że nawet nie zauważyłam kiedy całkiem zdjęła z siebie mini i bieliznę. Szeroko rozwarła nogi. Ponownie przyssałam się do połyskującego miejsca pomiędzy jej nogami. Urzeczona smakiem kobiecych soków straciłam panowanie nad sobą. A i Jola całkowicie oddała się tamtej chwili. Podobnie jak ja nie panowała już nad sobą, tylko ciężko oddychała i pojękiwała. Lizałam ją, wysysając wszystkie soki. Coraz głębiej zanurzałam się pomiędzy nabrzmiałe wargi. Pieściłam ją coraz szybciej i intensywniej. Ręce powędrowały w kierunku pełnych piersi, ktróre wydawały się, że zaraz eksplodują. Ustami jeszcze mocniej wtopiłam się w jej wilgotną szparkę.

    Kiedy widziałam, że jest na samym końcu drogi do spełnienia – przestałam, uznając że mi też się coś należy. Przestałam i ułożyłam się równo z jej aksamitnym, rozgorączkowanym ciałem. Jola od razu zrozumiała. W dużym pośpiechu, zdzierała ze mnie kolejne części garderoby. Kiedy zostałam już zupełnia naga, objęła mnie w pół nogami i mocno przywarła do mnie. Nasze usta stopiły się w szalonym pocałunku. Języki wiły się, plotły. Poczułam jak jej ręka po piersiach i brzuchu zjeżdża w dół, aby zaparkować na moim łonie. Delikatnie potarła moją łechtaczkę. Głęboko westchnęłam. Powoli jej palce zanurzały się w moim wnętrzu. Najpierw jeden, później dwa, trzy. Z każdą chwilš jej ruchy były głębsze i szybsze. Odwzajemniłam tę pieszczotę. Dotknęłam jej jaskini rozkoszy. Drgnęła. Jęknęła… Teraz razem zmierzałyśmy do celu. Czułam jak soki wypływają ze mnie i spływają pomiędzy pośladkami. Wzajemnie wnikałyśmy w swoje ciała. Ugniatałyśmy swoje łechtaczki. W tym samym szaleńczym tempie. Nagle zaczęłam tracić świadomość. Poczułam jeszcze, jak nasze ciała jednocześnie naprężają się i wyginają w kabłąk. Olbrzymie skurcze odbierają nam wszystkie siły. Padamy w objęciach niczym zemdlałe. Czuję jakby odebrano mi wszystkie siły, a jednocześnie ofiarowano w zamian największy z możliwych orgazmów.

    Ten wieczór okazał się wyjątkowo przyjemny, mimo iż faceta nie było…

  9. #9
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,956
    Czas Online
    55 d 2 h 20 m
    Fantazja podroznicza



    niedziela przywitala mnie zaskakujaco lekkim kacem. do tego perspektywa spedzenia reszty tego pieknego dnia w moim naturalnym srodowisku bytowania przepelnila mnie nieslychana radoscia. nie trwala ona dlugo: wywleczono mnie z lozka cholernym telefonem, a radosc prysla tak nagle jak caly bal o 24 w pewnej bajce...

    jestes na wakacjach, musisz jechac - powiedzial mi wewnetrzny glos spragnionego wrazen turysty. ubralem sie zgodnie z protokolem, wzialem aparat i poszedlem. wczesniej jednak moje uczesanie nabralo forme niecodzienna: trzeba wtapiac sie w tlum, a na paradzie gejow to nie jest latwe dla heteryka. waska koszulka, kupiona niedawno na wyprzedazy i wlos ustawiony w przod, do gory, postmodernistyczna wersja ucywilizowanego punka... jade...

    w m. wszystko jest inaczej niz w domu. na ulicach tym razem bylo jeszcze dziwniej. dzieki mojemu wczorajszemu upojeniu, nie zdarzylem na czesc glowna, czyli przejazd przez miasto lawet, rodem z love parade w nowym istambule europy polnocnej. struktura rasowa mocno mnie zaskoczyla: narod turecki nie bierze udzialu w degeneracji spolecznej i pozostaje wierny tradycyjnym formom uprawiania milosci, lub tez mocno sie z tym maskuje.

    musialem wygladac pociagajaco. znajomym o sklonnosciach homoseksualnych szczerze zazdroscilem powodzenia u kobiet. to, ze nieznajomi brali mnie za swojego, mile lechtalo moje wewnetrzne poczucie atrakyjnosci seksualnej. brakowalo mi tylko teczy na szyi, a mialbym niezly dzien... powodzenia mi nie brakowalo, szkoda tylko, ze wsrod tej drugiej plci. z nia blizej nie obcuje, oprocz konkurencji czystko alkoholowych.

    imprezy techno na ulicach miasta to rzecz niespotykana, bawilem sie wiec na calego, robiac mnie niedostepnego. przezerala mnie jednak frustracja, ze z prawdziwych zabaw dzisiaj nici. nie znajde tu kobiety skorej do harcow, mimo iz heteryczki rowniez przyszly.

    o 21 rozpadalo sie tak, ze moja waska koszulka, kupiona niedawno na wyprzedazy, kleila sie do ciala. jeszcze ten napis: urban lounging, ktory nie wiedzialem co mial oznaczac, ale fajnie wygladal... postanowilem opuscic towarzystwo i udalem sie na dworzec. 'oto zalety mieszkania na zadupiu!' - pomyslalem spogladajac na rozklad. przesiadka w l., normalne. bylo mi wszystko jedno. spieprzony wieczor, brak towarzyszki zabaw w pustym jak nigdy mieszkaniu. koszmar.

    postanowilem wiec specjalnie lazic po deszczu, aby bylo jeszcze bardziej obrzydliwie.

    absolutnie mnie nie zaskoczylo spoznienie pociagu - zdarzylem sie przyzwyczaic. wsiadlem; trasa byla dziwna: jechalem w przeciwnym kierunku, niz do domu. ale co mnie to obchodzilo?! jeszcze te glupie usmieszki tych dwoch dziwek przy wejsciu... gapia sie, jakby nigdy nie widzialy wkurwionego czlowieka. mimo to siadlem za nimi, bo dalej bylo zajete. pieknie, *****, pieknie - mysle sobie.

    zaczalem gapic sie przez szybe. alez ten r. szeroki i jak dzis dziwnie wyglada, caly czarny, az widac w szybie moje odbicie.

    moje odbicie? teraz juz wiem, skad te usmieszki.

    pamietam, ze wielki konkurs fryzjerski w m. ma sie odbyc dopiero za miesiac, moge tej fryzury nie dotrzymac. a szkoda, czegos takiego juz chyba nikomu nie uda sie stworzyc, mialbym spore szanse. pozostanie tajemnica, jak to sie stalo, ze wygladam mimo wszystko nawet ladnie, a na pewno niecodziennie. w koncu jakies mile zaskoczenie - pomyslalem. rozkoszujac sie swoja niesamowitoscia, katem oka dostrzeglem spogladajaca na mnie przez przerwe miedzy siedzeniami twarz. ladna twarz: brazowe oczy, krotkie czarne wlosy i szczery usmiech, ktory odwzajemnilem.

    'moge ci zadac pytanie?' - uslyszalem, cieszac sie przy tym z niesamowitych postepow jakie poczynilem ostatnio w nauce niemieckiego. 'ale po angielsku, jesli mozna...' - to jest jednak przywilej bycia turysta. jednak prosba o wyartykulowanie pytania w zrozumialym przeze mnie narzeczu spelzla na niczym. nastapilo krepujace obie strony milczenie.

    spojrzalem na zegarek: 15 minut do l.

    nietrudno mi bylo sie domyslic, o co chciala zapytac... bedac wiec bogatszy o te wiedze, dosiadlem sie do brunetki. jej towarzyszki juz nie bylo. ciekawe gdzie poszla, skoro nigdzie sie nie zatrzymywalismy? niewazne. spogladalismy na siebie przez dobra minute, mezczyzna i kobieta, spetani nieformalnym spotkaniem, pelnym przypadkowosci.

    - ich aussteige im l. - jakze wiele krylo sie w tym jednym krotkim zdaniu, oczywiscie oprocz wspanialych bledow jezykowych.

    spojrzenie siedzacego nieopodal mlodziana w okularach, zdradzalo zaskoczenie, gdy udawalismy sie w kierunku korytarza. zapewne zrezygnowalby z pasjonujacej lektury na rzecz sledzenia na biezaco sytuacji rozgrywajacej sie za sciana. 'deutsche bahn zapewni ci komfort podrozy!' - szczera prawda, przynajmniej podrozy w toalecie. sterylne otoczenie umozliwilo skladowanie zdejmowanej napredce odziezy wprost na podlodze. przed zanurzeniem sie w czelusciach nieznajomej podziekowalem sobie w duchu za przesadny optymizm, ktory jednak okazal sie zbawienny: nie zawsze idac na parade gejow bierzemy ze soba prezerwatywe.

    'to nie moze byc niemka, ona jest zbyt kobieca'. przyszlo mi to do glowy, gdy patrzylem jak spazmatycznie porusza sie w dol i w gore, ocierajac sie plecami o naklejke, za posrednictwem ktorej dyrekcja prosi o zachowanie czystosci w toalecie. niemiecki formalizm kontra wschodnioeuropejska fantazja. i to jaka fantazja!

    ceremonial zakonczylem kilkoma delikatnymi, finalowymi ruchami. w sama pore, bo pociag tez zwalnial. zgralem sie z lokomotywa, czerwonym potworem od ktorego odroznial mnie brak oznaczen DB po bokach, oraz - nie ma sie co oszukiwac - rozmiar.

    na szczescie zdarzylem wysiasc w l. sam. podroz do domu przebiegala w zupelnie odmiennym humorze. w ferworze kilkuminutowach uniesien, moja fryzura stracila wiele ze swojego uroku. a szkoda, bo przeciez mialem jeszcze jechac pociagiem dobre 20 minut...

  10. #10
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,956
    Czas Online
    55 d 2 h 20 m
    Sen




    6.
    Obudziło ją niezwykle przyjemne uczucie, pulsujące w dole brzucha. Cichutko westchnęła prężąc się, a następnie otwarła oczy i rozejrzała dookoła. W tej samej chwili poczuła coś bardzo wilgotnego i gorącego, pieszczącego jej najbardziej intymne obszary, zwinnie igrającego z nabrzmiałą łechtaczką.
    - Podoba ci się to?
    Bez słowa, ponownie chwyciła jego głowę i przyciągnęła do swych ud.
    - Tak...
    - Podnieca cię to? – przez chwilę widziała jeszcze niebezpieczny blask w jego oczach, potem krzyknęła, kurczowo zaciskając dłonie na śliskim prześcieradle. Przez chwilę słychać było tylko ciche stękanie, potem mężczyzna przerwał i wyprostowawszy się, spoglądał na nią z góry z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
    Ona również się podniosła i klęknąwszy przed nim, wzięła jego twardą i gorącą męskość do ust. Pieściła go ściskając i przesuwając ręką, jednocześnie języczkiem delikatnie drażniąc czubek. Przesuwała nim raz głębiej, raz płycej, a gdy poczuła że jest już wystarczająco nabrzmiały i gotowy do akcji, zaczęła go ssać, intensywnie przesuwając nim w ustach, zwalniając, a potem znów robiąc to coraz szybciej.
    Dłużej nie mógł wytrzymać tych pieszczot, więc stanowczym ruchem podniósł ją i odwrócił tyłem. Dziewczyna opierając się rękoma o jeden ze słupów łoża, prowokująco wypięła pośladki. Chwycił jej biodra i gładkim, mocnym pchnięciem wszedł tak głęboko, jak to było możliwe. Jego ruchy były gwałtowne i silne. Zaczęła jęczeć, najpierw cichutko, potem coraz głośniej, aż w końcu jej jęk przeszedł w długi spazmatyczny krzyk.
    Uderzenie za uderzeniem zbliżali się do finału. Jednak za każdym razem, kiedy byli już o krok od szczytu, spowalniał, a gdy podniecenie opadło, znów przyspieszał.
    Krzyczała, błagając o zakończenie tych rozkosznych tortur, czując że nie da rady już tego dłużej wytrzymać. Nawet wcześniejsza ekstaza wydawała się bladym cieniem, przy tym czego teraz doświadczała.
    Ale mężczyzna był bezlitosny. Jednostajnymi, silnymi ruchami, uderzał coraz mocniej, głębiej, brutalniej. Jego głośny, chrapliwy oddech mieszał się z błagalnymi prośbami Tamary. Nagle ścisnął jej pośladki obiema rękoma i eksplodował potężnym strumieniem. Przed jego oczyma pojawiła się istna feeria barw, a orgazm był tak potężny, że na kilka sekund stracił świadomość. Potem opadł na łóżko, obok bezładnie leżącej dziewczyny, równie mocno wyczerpanej doznaniami jak i on.
    Z wolna ich oddechy uspokajały się.
    Obrócił się na bok i podparłszy głowę ręką, wpatrywał się w nią z nieodgadnionym wyrazem twarzy. On jeden wiedział, że być może przegrał nie tylko bitwę, ale i całą wojnę. Przelotnie zdziwił się, że wydało mu się to teraz tak mało znaczące.
    Dziewczyna skromnie okryła się skrajem kołdry. Ekstaza minęła. Jednak wciąż było tyle niewiadomych, tyle pytań na które nie znała odpowiedzi.
    - Co teraz?
    Wzruszył ramionami.
    - Spędzimy trochę czasu razem, potem wrócisz do swego świata.
    - Tak po prostu? Kiedy już ci się znudzę? – te słowa miały w sobie wiele goryczy.
    - To nie tak – usiadł i znużonym gestem wskazał na okno. – Cała ta kraina... To jest piekło stworzone tylko dla mnie. I tylko ja jestem tu więźniem. Inni przychodzą i odchodzą według tego samego rytmu.
    - Inni? Nie tylko kobiety? – zaciekawiona spojrzała w jego oczy.
    - No cóż... – tym razem w jego uśmiechu można było wyraźnie wyczytać całą mroczną część duszy. – Pomijając szczegóły, ja też mam swoje potrzeby, a czar wezwania działa na różnych ludzi.
    Zarumieniła się, gdy dotarł do niej ukryty sens tej wypowiedzi. Myśl, że była tylko mało znaczącym pionkiem w dziwacznej rozgrywce, zezłościła ją, ale i zasmuciła. Jedna z wielu, zabawka na pocieszenie dla osłodzenia niewoli. Ukryła twarz w miękkiej poduszce, by nie zauważył łez, które właśnie napłynęły jej do oczu.
    Patrzył na nią bez wyrazu. Domyślał się dlaczego dziewczyna nagle zamilkła, jednak nie potrafił zdobyć się choć na najmniejszy gest pocieszenia. Mógł za to zrobić coś innego – wytłumaczyć.
    - Dawno temu byliśmy potężną rasą, która władała całym tym światem...
    Zdziwiona tymi nieoczekiwanymi słowami i smutkiem brzmiącym w głosie, uniosła głowę.
    - Ale mieliśmy też mały problem, który później stał się przyczyną naszej klęski. Nasze kobiety żyły zbyt krótko w porównaniu do swych partnerów. Nie pytaj się dlaczego, bo tego nie wiem. Ta przewaga z czasem stała się tak znacząca, że nie potrafiliśmy sobie z nią poradzić. W końcu, została nas tylko nieliczna garstka, zaledwie kilka tysięcy samych mężczyzn, bez szans na jakikolwiek związek czy potomstwo. I wtedy ktoś wpadł na pomysł sprowadzenia kobiet z innego gatunku, obcego nam, lecz jednocześnie wystarczająco bliskiego by mogło to zaowocować odrodzeniem naszej rasy.
    - Chodzi o ludzi?
    - Tak. Polowanie w obcym świecie, dało znakomite rezultaty. Kobiety jako kochanki, mężczyzn jako niewolników, ich dzieci jako... Akurat to nie jest ważne – zdumiona uniosła brwi, ale widząc niebezpieczny błysk w wąskich źrenicach, nie spytała o więcej. – I to był nasz jedyny sukces. Potomstwo zrodzone z takich związków było słabe i tylko w nielicznych przypadkach nas przypominało. A ludzie w końcu postanowili się zbuntować. Było nas zbyt mało, by się im przeciwstawić, choć fizycznie jesteśmy od was wielokrotnie silniejsi. Wypędzono nas na północ, w mroźne partie wysokich gór. Postawiono również barierę, tak silną, że do dzisiejszego dnia nikomu nie udało się jej przekroczyć. Za kilka setek lat, pozostanie o nas tylko wspomnienie, legendy którymi straszy się niegrzeczne dzieci...
    Milczała, powoli analizując każde słowo, które powiedział.
    - A ty? Co z tobą? Za oknem nie zauważyłam gór ani śniegu...
    - Czasem i wśród łotrów trafia się jeszcze większy łotr – uśmiechnął się z sarkazmem. Wyraźnie widziała, że nie chciał powiedzieć nic więcej.
    - Nie jesteś taki zły... – zamyślona patrzyła w sufit. Dlatego nie spostrzegła grymasu wściekłości, wykrzywiającego mu twarz. – Ale musiałeś zbroić coś tak potężnego, że nawet swoi cię nie chcą. Mam rację, prawda?
    Nie odpowiedział, tylko wstał i zaczął się ubierać.
    - Teraz to już nie ważne. Przegrałem.
    - Co przegrałeś?
    - Moją zemstę.
    Teraz i ona wstała, otuliwszy się kołdrą, podeszła bliżej.
    - I dlatego cię tu uwięzili?
    Milczał przez dłuższą chwilę. Spojrzał w dół, potem uniósł dłoń i opuszkami palców przesunął po jej policzkach.
    - Nie. Cały czas wygrywałem. Klęskę poniosłem ostatniej nocy?
    - Nie rozumiem... Bo się ze mną kochałeś?
    - Nie – lekko się uśmiechnął. – Bo się w tobie zakochałem...
    Nie spodobały jej się te słowa. Zmarszczyła brwi i cofnęła do tyłu, patrząc mu buntowniczo w oczy.
    - Nikt nie zakochuje się tak szybko. Zwłaszcza jeśli jest kimś takim jak ty!
    Wzruszył ramionami.
    - Mogłem się zmienić.
    Roześmiała się z goryczą.
    - Nie. To znów jakaś gra, którą wciąż próbujesz ze mną prowadzić. Nie wiem tylko po co?
    - Nie wierzysz w miłość?
    - To pożądanie, nie miłość – powiedziała z naciskiem. – Manipulujesz tym pojęciem, bo tak naprawdę nie wiesz co może oznaczać. Nie jesteś zdolny do takich uczuć...
    Gwałtownym ruchem przycisnął ją do ściany i unieruchomił. Ujrzała w jego oczach gniew i coś jeszcze, czego nie potrafiła nazwać. Zawód?
    Długo tak mierzyli się wzrokiem, nie mówiąc ani słowa. Potem rysy twarzy mężczyzny wygładziły się, a wściekłość zastąpił smutek. Zupełnie nie pasujący do tego, za kogo go uważała.
    - Mało jeszcze o mnie wiesz...
    Dotknęła dłonią jego piersi.
    - To dlaczego nie chcesz mi powiedzieć?
    - Czego?
    - Wszystkiego. Podałeś mi skróconą wersję jakiejś dziwacznej historii, pełną niedomówień i niejasności. Jestem zagubiona w twoim świecie, niepewna własnych zdrowych zmysłów. I w dodatku doświadczyłam czegoś, o czym kiedyś tylko czytywałam w książkach...
    Pytająco uniósł brwi.
    - Powiedziałem ci prawie wszystko Tamaro, co pomogłoby ci zrozumieć twój pobyt tutaj.
    - A twoje imię? – spytała cicho.
    Zaskoczyła go.
    - Kayl.
    - Kayl... – wyszeptała. Nie wiedziała, że minęły wieki odkąd ostatni raz słyszał je wypowiadane na głos przez inną osobę. – Może od tego właśnie należało zacząć? A teraz wyjaśni mi dlaczego cię tu uwięziono?
    Dłuższą chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią, jakby ważąc każde słowo, które miał wypowiedzieć.
    - Pragnąłem zbyt wiele: władzy, absolutnej mocy, nieśmiertelności. Zwróciłem się przeciwko swoim i za to mnie ukarano.
    - To ty sprowadziłeś ludzi do tego świata?
    - Tak.
    - I nadal to robisz?
    Milczał, bo za szybko zmierzała do prawdy, której tak nienawidził.
    - Czasami...
    Pokręciła głową. Całość ukazała się nagle w bardzo wyrazistym świetle. Był kimś, kogo w jej świecie nazwano by demonem, a to miejsce z pewnością zasługiwało na miano piekła. Nie żartował, kiedy powiedział że pragnie jej krwi. Pytanie brzmiało tylko: na jak długo uda mu się opanować swój pierwotny instynkt.
    - Zabijesz mnie, prawda?
    - Powinienem... Ale nie wiem czy zdołam...
    Te ciche słowa, wypowiedziane ze spuszczoną głową, przekonały ją o wiele bardziej o jego uczuciach, niż jakiekolwiek szumne frazesy.
    - Co się stanie, gdy nie tego nie zrobisz?
    - Przegram. To więzienie stanie się całym moim światem, aż po sam kres mego istnienia. Tutaj czas płynie inaczej, dużo wolniej...
    Ujęła teraz jego twarz w swoje dłonie. Uważnie wpatrywała się w niezwykłe oczy, szukając w nich fałszu, lecz znalazła tylko cierpienie.
    - Czasem istnieje więcej niż jedno wyjście...
    - Nie w tym wypadku. Już oni o to zadbali!
    - Może nie wzięli go nawet pod uwagę? – wspięła się na palce i delikatnie pocałowała. Musnęła ustami jego wargi, czując jak silne ramiona otaczają ją całą, zamykając w bezpiecznym świecie intymności. To było niezwykle przyjemne, poczuć się tak kruchą i bezbronną, ogrzać w cieple drugiego człowieka, cieszyć się magiczną chwilą. Zupełnie inne od namiętności, która tyle razy rzucała ich sobie w ramiona.
    I on pierwszy raz w swoim życiu zrozumiał, że istnieją jeszcze inne wymiary bliskości. Takie jak ten teraz. Enigmatyczny i niewymuszony, lekki dotyk kobiecej ręki, potrafi dać nie mniejszą rozkosz niż ekstatyczne uniesienia. Jeśli właśnie to ludzie nazywali miłością, to wiedział już jak wiele traciła jego własna rasa.

  11. #11
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,956
    Czas Online
    55 d 2 h 20 m
    Colombiana



    To musiało się tak skończyć. Dwaj faceci o ponurych twarzach stoją w milczeniu i patrzą na mnie obojętnie. Wyciągam do nich ręce, po chwili czuję chłodny dotyk metalu na nadgarstkach. Czy będzie bolało? Po tym, co się zdarzyło, chyba nic już nie jest w stanie mnie zranić. Wyższy, przystojniak o twarzy hollywoodzkiego aktora, obraca się i kiwa ręką przez drzwi. Do pokoju wchodzi trzeci mężczyzna. Oho, ten oznacza poważne kłopoty, widać po nim od razu. Cóż, można powiedzieć, że człowiek dostanie w końcu, na co zasłużył.

    ***

    Nasze pierwsze spotkanie zadecydowało o wszystkim, teraz to widzę. Ciąg zdarzeń, kończący się dzisiejszego wieczora, mógł mieć tylko jeden początek, innego nie można sobie wyobrazić. Zacznijmy więc moją żałosną opowieść.
    Było bardzo późno, na zewnątrz na dobre rozpanoszył się ponury, październikowy wieczór. Jeden z tych, które przykrywają świat ciężką powłoką ołowianych deszczowych chmur. I rzeczywiście, gdy tylko mój wysłużony volkswagen minął tablicę, żegnającą kierowców opuszczających Miami, tę wielką ciężką kurwę o pięknej twarzy i śmierdzącym zadzie, pierwsze tłuste krople uderzyły w dach samochodu. Było zimno, nawet według jesiennych standardów, i jedyną nadzieją na bezpieczny powrót do domu była niezawodność wiozącego mnie w swym brzuchu staruszka. Problematyczna, należy zauważyć. Bądź, co bądź, garbus miał już na karku ponad czterdzieści lat, z czego przez trzy czwarte życia przebywał w rękach wstrętnego, grubego faceta, któremu nawet przez myśl nie przeszło, że o takiego weterana należy odpowiednio dbać. Dopiero czułość, jaką otrzymał ode mnie, pozwoliła steranemu autu odzyskać odrobinę dawnego wigoru. Z wyglądem, niestety, nie dało się za wiele zrobić – na części kolekcjonerskie nie starczyło kasy, a tuningowanie nie wchodziło w rachubę. W momencie zakupu staruszka stało się dla mnie jasne, że zrobię wszystko, aby zachować oryginalny charakter samochodu. Dlatego tu i ówdzie bezczelnie wyłaziła rdza, brakowało dwóch kapsli na kołach i, szczerze powiedziawszy, niemieckie autko nie wyglądało imponująco. Ale było moje, ukochane i wymarzone. I tylko to się liczyło.
    No, i masz. Zamiast opowiadać historię, ględzę o samochodzie. Tak to już jest, widząc mnie ludzie oczekują wiele, a dostają... Cóż, dostają mnie. Tak było zawsze. Ojciec, niech mu ziemia lekką będzie, już na pierwszy rzut oka rozczarował się swoim jedynym potomkiem i tak zostało do końca. Próbował zmienić moi w kogoś, o kim zawsze w skrytości marzył – towarzysza wspólnych wypraw na ryby, współkibica, kompana do bitki i wypitki. Takiego prawdziwego syna. Ale, niestety, nic z tego nie wyszło. Z mamą było gorzej, kiedy dowiedziała się, jakie mam plany na przyszłość, głęboko to przeżyła. Ja też, plecy bolały mnie dwa tygodnie, bo dość dosadnie wyraziła swoje emocje przy pomocy przedłużacza, który w nerwach złapała z kuchennego stołu. Po czym, zgodnie z amerykańską tradycją szczęśliwej rodziny, kazała mi wypierdalać z domu i nigdy już nie pokazywać się z powrotem. Wiecie, jak to się tutaj mówi. Shit happens. Zgodnie z życzeniem rodzicielki, nie mam zamiaru więcej oglądać jej zmęczonej życiem twarzy.
    No, znowu. Opowieść stoi w miejscu, a ja wyciągam rodzinne brudy na wierzch. Wobec tego wyjaśnię ostatnią kwestię i przechodzę do tematu. Jedno ojcu muszę oddać. Nauczył mnie o samochodach wszystkiego, co sam umiał. Dzięki niemu wiem, jak reanimować auto, kiedy nagle złapie je kaszel. Albo stanie napędzane tłokami serce. Mechaniczna pierwsza pomoc – proszę bardzo, nie boję się ani zawieszenia, ani układu napędowego. I wyłącznie za tę wiedzę dziękuję papciowi w myślach. Nie za często, czasami.
    Wracając do mojej opowieści, przypomnę, gdzie została urwana. Siedzę w volkswagenie, jest środek zimnego października, uciekam na weekend do domu. Droga była pusta i, jak przystało na Amerykę, idealnie prosta. Mimo wcześniejszych obaw samochodzik żwawo gnał przed siebie, nie okazując najmniejszych oznak słabości, co dawało nadzieję na udany wieczór. Przelecieliśmy jak burza przez małe miasteczko, którego nazwy nie pamiętam, mimo że tyle razy człowiek przez nie przejeżdżał.
    Za ostatnim skrzyżowaniem stała samotna stacja benzynowa, bodajże Texaco, nie pamiętam. Jasno oświetlony budynek mignął mi z prawej i wtedy na jezdni pojawiła się dziewczyna. Pamiętam jej rozwiane, długie ciemne włosy, elegancki płaszcz do kolan i wysokie, czarne szpilki. Pojawiła się znikąd, tuż przed maską garbusa. Szarpnięcie kierownicą, noga na hamulec, smród dymiących klocków, płonących żywym ogniem. W końcu samochód podpadał już pod kategorię zabytków, pamiętajcie. Wszystko w zwolnionym tempie, jak w amerykańskim filmie, haha. Rozbijające się na bocznej szybie krople deszczu zamazują nieco widok, ale wiem, czuję, że nie uda się ominąć kobiety, która stoi jak wryta na środku jezdni. I patrzy mi prosto w oczy. Tak mi się przynajmniej wydaje. Wiecie, miłość od pierwszego wejrzenia i takie tam. Samochód sunie bokiem, nie ma szans żeby się zatrzymał. Rozkwaszę ją jak dojrzałego pomidora i będzie cyrk, myślę. A najlepsze jest to, że przez cały czas nie mogę oderwać wzroku od jej ślicznej twarzy o regularnych rysach.
    No, ale ostatecznie nie rozjechaliśmy jednak nieznajomej, mój garbusek i ja. Pod wpływem nagłego impulsu wciskam gaz do przysłowiowej dechy, kręcę kierownicą niczym jakiś oszalały kierowca rajdowy i pięknym łukiem zjeżdżam z asfaltu. Tuż przed księżniczką z bajki, zastygłą jak słup soli, z wymalowanymi na czerwono ustami otwartymi w niemym krzyku. Może zresztą krzyczała, nie pamiętam. Koniec końców przeżyliśmy, cała nasza trójka. Nieznajoma nie potrafiła, lub nie chciała, wyjaśnić, czemu tak nagle pojawiła się na ścieżce mojego życia. Widać było na pierwszy rzut oka, że nie ma sensu dalej indagować, dziewczyna była zbyt przejęta, by powiedzieć cokolwiek z sensem.
    Wsadzona do samochodu, który dzięki Bogu odpalił i ruszył jak należy, roztrzęsionym głosem równocześnie przepraszała i dziękowała, przez co oczywiście nic nie można było zrozumieć. Wobec tego zapadła decyzja, że zanim odwiozę ją do domu, zatrzymamy się gdzieś na chwilę i walniemy po piwie, dla uspokojenia roztrzęsionych nerwów. Wiem, wiem. Dajcie spokój. Jedno piwo nie jest w stanie uniemożliwić mi prowadzenia samochodu.
    Zatrzymaliśmy się przy pierwszym motelu z barem, jaki się napatoczył. Miejscówka, jak inne – ani obrzydliwa, ani fajna. Na szczęście było pusto, poza barmanem żywej duszy, więc w spokoju mogliśmy usiąść przy stoliku, oczywiście stojącym w najdalszym rogu pomieszczenia. Nie będę się przecież dzielić taką dziewczyną z nikim, zwłaszcza z miejscowymi wieśniakami. Piwko nadeszło, razem z nim zaintrygowane spojrzenie kelnera, ale odgoniony napiwkiem chłopak rozpłynął się w powietrzu. W końcu tylko ona i ja. Rozmowa potoczyła się sama. Kulturalnie, na poziomie, od razu było widać, ze to dziewczyna z klasą. Z dobrego domu. Wykształcona i światowa. Mi też słoma z butów nie wystaje, ale college'u nie udało mi się ukończyć, a to w niektórych kręgach uznawane jest za ujmę. Lecz ona była naprawdę spoko, gadaliśmy o wszystkim, o filmach Almodovara, o beznadziejności Faulknera, o wyższości Nowego Jorku nad resztą naszego przygłupiego kraju. Poszły kolejne dwa piwa, potem następne. Oczywistym stał się fakt, że nie nadajemy się do odwiezienia jej do domu. Pokoje w motelu były tanie i nasz wybór padł na dwójeczkę, ale grzecznie, z oddzielnymi łóżkami. Z mojej strony nie groziło jej nic złego, po prostu była śliczną, inteligentną dziewczyną, która lubiła te same filmy, co ja. I tak miało pozostać. Przynajmniej w teorii.
    Aha, miała na imię Jennifer. I była przepiękna, naprawdę. Trzecie pokolenie amerykańskich Kolumbijczyków, wiecie, o czym mówię? No, to wszystko jasne.

    ***

    Kiedy tak staliśmy we trójkę naprzeciwko siebie tego ostatniego dnia, nie chciała odpowiedzieć, dlaczego mnie wtedy pocałowała po wyjściu z łazienki. Patrzyła na swojego doktorka ze strachem w oczach i milczała. Ale ja wiem, rozumiem ją doskonale. Bo pocałunek wyszedł od niej, ale cała reszta już nie.
    A co było robić? Była taka... taka... no, po prostu brak słów. Przecudowna, zgrabna jak diabli, z tą ciemną karnacją, dużymi czarnymi oczyma i lokami, opadającymi na poduszkę, gdy pochyliła się i pocałowała mnie miękkimi ustami. Szaleństwo, jakie nastąpiło potem, było nie do uniknięcia. Nie mówię tylko o tej konkretnej nocy, ale także o następnych trzech miesiącach. Lecz nie uprzedzajmy faktów, jak to się pisze w książkach. Po kolei.
    Przyciągnięta bliżej, opadła delikatnie na łóżko, nie potrafiąc oprzeć się niezgrabnym, podnieconym palcom, które ją zaatakowały. Ręcznik, szczelnie owijający wdzięki Latynoski przed mym zachłannym wzrokiem poleciał w cholerę i już była naga. Delikatna, gładkoskóra i pachnąca. Taka podniecająca, że z miejsca zaczęło się to, no... wiecie, co. Ale było łagodnie, przynajmniej na początku.
    Jej jędrne, młode piersi rozkosznie bujały się w moich dłoniach, gładki brzuch drżał od pocałunków, a szparka, taka wilgotna i chętna, rozwijała się i kurczyła niczym jakiś oszalały kwiat, podczas gdy mój wprawny język pieścił wszystkie tajemnicze zakamarki jego płatków. Pierwszy orgazm miała już po minucie, nie kręcę, zaskoczyła mnie zupełnie. Wiem, że potrafię lizać, ale żeby aż tak? Potem wyszeptała, że to niecodzienność sytuacji tak ją rozgrzała. Tak powiedziała, nie kłamię. Niecodzienność. Sytuacji. Była zła, słysząc mój chichot, ale potem się rozchmurzyła, czując, że dotykam ją tam, na dole. Nie powiem, ciasna była aż miło. Sprężyście zaciskała mięśnie pochwy, doprowadzając do wrzenia każdą komórkę mojego ciała.
    Nie wiem, czy był to pod pewnymi względami dla niej pierwszy raz, ale dopiero po otrzymaniu wyraźnego nakazu uklękła i zaczęła lizać, ssać, gryźć i siorbać mnie tak przekomicznie, że brzuch mi pękał ze śmiechu. Lecz po chwili było już cudownie. Jenny miała najdelikatniejszy języczek, jaki mnie pieścił – to bez dwóch zdań. Jenny. Takie dla mnie miała imię, choć nie lubiła tego zdrobnienia. Cóż na to poradzę, nie cierpię tych wszystkich typowych amerykańskich Glenn, Mary czy Johnów. Na siebie też każę mówić Pat, nie znoszę brzmienia pełnej wersji tego... czegoś, co postanowili wybrać moi rodzice. Chyba tylko po to, żeby uprzykrzyć mi życie. Ale wracajmy do opowieści.
    Wtedy po raz pierwszy poznaliśmy się, język Jenny i ja. I, powiem szczerze, zauroczenie było obustronne. Do teraz, mimo że wszystko już definitywnie skończone, na samą myśl o pieszczotach w wykonaniu tej dziewczyny dostaję gęsiej skórki. O, patrzcie.
    Bo w końcu opanowała nerwy i zaszalała, nie powiem. Mam nadzieję, że moje jęki stanowiły wystarczającą nagrodę za jej wysiłki, bo po wszystkim trudno było nawet złapać oddech. Człowiek tylko leżał i leżał, z nadzieją, że ten przewspaniały orgazm się nie skończy. No, kiedyś musiał przeminąć, ale to był dopiero początek. Zaskoczyła mnie, powiem wam szczerze, moja mała Colombiana. Bo kiedy padła propozycja dotycząca jej apetycznego tyłeczka, nie zaprotestowała. Wypięła się wdzięcznie, oddając mi swoje ciało z pełnym zaufaniem, mimo że minęło ledwie kilka godzin od naszego spotkania, w wyniku którego omal nie zginęła pod kołami volkswagena. Dłonie, które wtedy prowadziły garbusa, teraz wprawnie rozgarniały na boki przepiękne półkule jej pośladków w poszukiwaniu drugiej dziurki. Tam też była ciasna, jak można się domyślić. Jazda była przednia, krągła pupa Jenny kołysząca się niemal przed moim nosem, to był widok, mówię wam. Wystarczy powiedzieć, że po raz drugi doszła jedynie dziurkowana od tyłu. Wszystkie moje dziewczyny, które odważyły się i udostępniły mi drugie wejście, trzeba było jeszcze pobudzać normalnie, palcem. Co też ma swoje uroki, nie powiem, ale troszkę rozprasza, nie pozwala utrzymać odpowiedniego, równego rytmu. A równomierne tempo jest podstawą, jeśli chodzi o przyjemność z mojej strony. A tu czyste szaleństwo, prawdziwy ogień, żadnych "pogmeraj mi jeszcze z tamtej strony" czy "delikatniej, proszę". Ani słowa skargi, choć było naprawdę ostro i sympatycznie. Aż rankiem pani na recepcji patrzyła na nas dziwnie, zapytując niby mimochodem, czy nie przeszkadzały nam jakieś dziwne hałasy, bo sąsiedzi z pokoi obok naszego się skarżyli.
    – Nie, absolutnie – odparła moja śliczna Jenny z niewinnym uśmiechem na ustach. – Ja spałam jak zabita, a ty?
    – Ja też, powiem szczerze. – Mało mi język nie wpadł do gardła ze śmiechu. – Jak w domu u mamusi.
    Ech, działo się, mówię wam.

    ***

    Trzy miesiące sielanki. Ona pracowała w kancelarii swojego taty, ja – odbierając telefon alarmowy na pogotowiu. Do siedemnastej, a potem szybko rura przez miasto i trzymam ją w ramionach. Nigdy nie było mi lepiej. Seks, co ja gadam: SEKS taki, że szyby z okien wypadały. Jenny na mnie, na odwrót, potem jak dwie rybki... ja w niej tu i tam jednocześnie, szaleństwo. Ale poza tym, naprawdę była miłość. Przynajmniej tak się zdawało. Jej rodzice jakoś nie chcieli mnie poznać, ale to nam nie przeszkadzało.
    Numerek przez telefon – próbowaliście tego kiedyś? Miód, aż słów brak. Ja jej piszę coś sprośnego, ona odpowiada.
    "Gdzie jesteś?"
    Wrrrr – telefon wibruje. Odpowiedź.
    "W domu"
    "Co robisz?"
    Wrrr. "Obiad jem z rodzicami"
    "Co masz na sobie?"
    "PAT!"
    "To niegrzecznie pisać dużymi literami. Co masz na sobie?"
    Cisza. Oho, chyba dziś nie da rady.
    "Sukienkę, w kwiaty, lubisz ją"
    "Ooo, lubię. Opuść rękę pod stół."
    Znowu chwila bez odpowiedzi.
    "Już?"
    "Już"
    "Jakie masz majtki?"
    "Wiedziałam, że się odezwiesz. Nie mam majtek." O, ty mała zboczona suczko!
    "Dotykasz się?"
    "Ttak"
    Aha, trudno pisać jedną ręką.
    "Jesteś mokra?"
    "Tak"
    "Włóż palce do środka. Gorąco tam, prawda?"
    "Ukrop"
    Zaczynam się wkręcać na całego. Ciśnienie rośnie, piszę dalej.
    "Pomyśl, że jestem w środku. Kręcę się i rozpycham na boki, tak jak lubisz. Czujesz to?"
    "Ta"
    Uch, chyba czuje. Bo ja na pewno.
    "To nie twoje palce są w środku. To ja. Chcesz, mogę jeszcze wejść od tyłu"
    "Chcę"
    "To idź do łazienki. Już"
    Dłuższa przerwa. No tak, trzeba wymyślić wymówkę, żeby dali odejść od stołu. Ach, te mieszczańskie konwenanse.
    "Jestem"
    "Możesz zadzwonić?"
    "Nie, wszystko usłyszą"
    "Nic nie mów. Zadzwoń, włóż telefon do cipki i zrób nim sobie dobrze, a ja posłucham"
    I tak właśnie doszło do naszego pierwszego wspólnego orgazmu. Przez telefon.

    ***

    Nie było żadnego znaku ostrzegawczego. Nic. Po prostu któregoś dnia nie można się było do Jenny dodzwonić. Nie było połączenia, miła automatyczna pani oznajmiła spokojnie, że abonent o takim numerze nie istnieje. Na początku zdziwienie. Potem dławiący gardło strach. Co się dzieje? Wypadek. Kosmici. *****, coś musiało się stać, prawda?
    To był nerwowy dzień, powiem szczerze. Nie udało mi się wyjść ani minuty wcześniej, wszyscy ludzie chyba się sprzysięgli, żeby robić sobie krzywdę akurat tego dnia. Karambol – cztery karetki, po drodze dwa zgony, multum papierkowej roboty. Jeden postrzał samobójczy, facet przeżył. A nie powinien, przez niego wszystkie paznokcie zostały obgryzione. Potem jeszcze strzelanina w supermarkecie, jatka na całego, trzeba było sanitariuszom pomagać wnosić ludzi do środka, ślady krwi na podłodze ciągnęły się od drzwi wejściowych aż do sal reanimacyjnych.
    W końcu piąta, zmiennik – mrukliwy gość, zagorzały fan Delfinów jak tata, za co obydwu szczerze nienawidzę – stanął w drzwiach, a mnie już nie było. Nie pamiętam ani jednego skrzyżowania, przez jakie przemknęliśmy, ja i mój garbus. Czy były jakieś czerwone światła, matki z dziećmi na rękach uciekające z krzykiem spod kół oszalałego, pędzącego na złamanie karku samochodzika? Nie powiem, bo nie wiem. Dojazd zajął mi dwa razy mniej czasu, niż zwykle. Silnik wyłączony, cisza, a ja siedzę z dłońmi zaciśniętymi na kierownicy, patrzę i oczom nie mogę uwierzyć. Z kancelarii taty wychodzi Jenny. Żywa. Uśmiechnięta. Radosna. Nie porwały jej ufoludki, nie spadł na nią meteoryt wielkości Statuy Wolności. A co gorsza, nie jest sama. Idzie pod rękę... no nie, słabo mi... z tym wymuskanym gnojkiem, jej przyszłym przeszłym niedoszłym, wstrętnym eks, panem "mam-świetlaną-przyszłość" doktorkiem.
    I tyle.
    Dużo alkoholu poszło tego dnia.

    ***

    Następne dwa tygodnie spełzły mi na próbach spotkania z Jenny. Nie odbierała telefonów ani w domu, ani w pracy. Nie robiła nic z tego, co zawsze. Klub tenisa, tak przeze mnie zawsze wyśmiewany?
    – Niestety, panny McDermott nie było tutaj od jakiegoś czasu – rzuca w słuchawkę recepcjonistka. Znam babę, bywało się tam po moją Jenny kilka razy. – Niestety, nie mogę udzielać informacji na temat ewentualnych rezerwacji, dokonywanych przez naszych klientów. Bardzo mi przykro, żegnam.
    Fryzjer? Sorry. Kosmetyczka? Masażystka? Nie, Jennifer nie widział nikt. Ściana.
    W końcu udaje mi się dopaść Jenny pod kościołem. Pod kościołem! Ona, która razem ze mną tak się zaśmiewała ze swoich starych, meldujących się co niedziela z wizytą u Pana Boga! No, nieważne. Jest, widzi pordzewiałego volkswagena. Zawahała się, zapewne zastawiając się: podejść czy nie? Podjęła w końcu decyzję, szepnęła coś matce, starej raszpli, ponaciąganej ma twarzy przez wszystkich chirurgów w Miami, i ruszyła w moim kierunku. Stanęła obok samochodu, w którego środku siedziało przestraszone, małe coś, co miało na imię Pat.
    – Nie wysiadaj, nie ma po co – powiedziała zimno. Nie ma po co??? – Przepraszam cię, że tak wyszło, ale trudno. Wszystko między nami skończone. Wracam do George'a.
    – Ale jak to? – Słabe, co? Na nic więcej nie starczyło mi sił.
    – Normalnie. Rozmawiałam z rodzicami, oni tak mnie kochają...
    No, bo ja ciebie nie kocham. Wcale. Ale nic nie mówię.
    – Z George'em też... rozmawiałam – podjęła po chwili drżącym głosem.
    – Tak? – mój głos zabrzmiał oschle, ale tylko dlatego, że zabrakło mi śliny w ustach. – A czemu ze mną tego nie omówiłaś?
    – To byłoby bez sensu – rzuciła szybko, gwałtownie. – I tak nie zrozumiesz, z tym swoim anarchistycznym spojrzeniem na świat.
    – Anarchistycznym? A może raczej realistycznym? – Pytanie pozostało bez odpowiedzi, więc mówię dalej. – Wydawało mi się, że myślimy podobnie.
    – Właśnie! – krzyknęła. – Tobie zawsze coś się wydaje! A tu trzeba wiedzieć, czego się chce, patrzeć na życie z odpowiedzialnością.
    – No, teraz brzmisz całkiem jak tatuś-prawnik – sarkazm był niepotrzebny, ale odruchowy. – O ile pamiętam, jeszcze nie tak dawno nie chciałaś nawet myśleć w ten sposób.
    – Ale zrozumiałam, że się myliłam – odparowała natychmiast i wtedy dotarło do mnie, że jest już za późno. Nie uda mi się jej przekonać ani teraz, ani za milion lat. Więc nie mówię nic więcej, siedzę tylko i patrzę tępo przez przednią szybę samochodu.
    – To nie miało sensu... Ty, ja... – Jenny podjęła po chwili. – Doszłam do wniosku, że nasz związek nie ma przyszłości. A ja muszę myśleć o przyszłości. O dzieciach.
    – Przyszłości? Dzieciach? Co ty w ogóle bredzisz?
    – Tak, przyszłości! – krzyknęła. Obejrzała się płochliwie przez ramię, patrząc na limuzynę, przy której niecierpliwiła się jej matka. – Co ty sobie myślisz? Że twoja pensja nam wystarczy? Że ja chcę dziadować? Moi rodzice... nic by mi nie pomogli. A ja nie chcę...
    Chwila ciszy.
    – Nie chcesz? – Czy ja powiem w końcu coś z sensem? Kocham cię, na przykład? Żyć bez ciebie nie mogę? Cokolwiek?
    – Nie. I nie potrafię. Dlatego postanowiłam... postanowiliśmy z George'em wziąć ślub. W maju przyszłego roku. I nie czekaj na zaproszenie.
    BUM! I po wszystkim.

    ***

    Może teraz zrozumiecie, że nie można było inaczej. Nie dała o sobie zapomnieć. A wizja George'a i Jenny, razem, wprost wypalała mi mózg. Cierpienie nie do wytrzymania. Wybaczyć, wymazać z pamięci. To nie dla mnie. Ja wprost uwielbiam nurzać się we własnym cierpieniu, zachłystywać się durnymi łzami, alkoholem, żalem. Po co? Nie wiem. Ale inaczej nie mogę.
    Okazało się, że mój zmiennik, mrukliwy fan futbolu, miał dojścia. Nie pytał, o co chodzi. Do czego jest mi potrzebna. Po prostu załatwił mi klamkę. Tak się podobno mówi w odpowiednich kręgach. Boki zrywać, klamka. No, ale niech im będzie. Do tego dwa magazynki. Super, jedna wizyta na strzelnicy i obsługa pistoletu w miarę opanowana. Odbezpieczyć. Sprawdzić, czy pocisk jest w komorze. Wymierzyć. Wydech. Nacisnąć spust. Proste, prawda?
    Kolejne dwa tygodnie zajęło mi wytropienie apartamentu George'a. Co gorsza, okazało się, że Jenny już u niego zamieszkała. A u mnie przez trzy miesiące nie mogła. Robiło mi się w środku coraz zimniej. Łzy przestały płynąć, alkohol nie pomagał. Została tylko gorycz, bulgocąca gęstą śliną w gardle. Jak się pozbyć tego uczucia? Hm... pomyślmy...
    Dzień został wybrany nieprzypadkowo, czwarta miesięcznica naszego pierwszego spotkania. Nocy w motelu.
    To był zimny, lutowy wieczór. Obydwoje w domu, wrócili już z pracy. Gruchają sobie pewnie jak dwa zakochane gołąbeczki. Rzygać się chce. Opatulam się szczelniej kurtką i przebiegam ulicę. Na głowie mam czapkę z Domino's Pizza, pudełko z gorącą zawartością parzy dłoń. W kieszeni czuję ciężar broni.
    Recepcjonista popatrzył na mnie, po czym machnął ręką. Ekstra, chyba mam szczerą twarz, haha. Kilka szybkich kroków i widzę drzwi mieszkania doktorka. Naciskam guziczek dzwonka, rozglądając się na boki. Nie chcę, żeby ktoś nam przeszkadzał. Przycisk pod palcem jest mały twardy, całkiem jak twoja łechtaczka, Jenny. Ech, Jenny.
    Georgie jest śmiertelnie zdziwiony, widząc mnie za drzwiami. Moja ukochana Colombiana też.

    ***

    Pan, który wygląda bardzo poważnie, patrzy badawczo.
    – Witam, jestem sierżant Johnson z Miami Metropolitan Police – mówi powoli, bez emocji. Wskazuje kolegę, stojącego w korytarzu. – A to mój partner, detektyw Finneghan.
    Kiwam głową obydwu. Nie ma powodu, by zapominać o uprzejmości.
    – Umówmy się, że będzie spokojnie, dobrze? – kontynuuje Johnson, wskazując palcem zaciśnięte na mych nadgarstkach kajdanki. Kiwam głową. Machnięciem dłoni w cudowny sposób ożywia jednego z dwu ponurych gości w mundurach, stojących bez ruchu przy wejściu do pokoju. Złudne poczucie wolności powraca.
    – No, słucham. Powiesz nam, jak to było? – pyta policjant-cudotwórca.
    – Przyznaję się do winy – odpowiadam. – To ja.
    Wzruszenie ramion.
    – Dobrze. Wobec tego – Johnson zwraca się do podpierających ścianę mężczyzn – posterunkowy, zabierzcie pannę Patrycję O'Mara na posterunek. Jest oficjalnie oskarżona o podwójne zabójstwo. Nic tu po nas, Finneghan.
    Wychodzimy wszyscy z mieszkania, najpierw ja w asyście policjantów, potem detektywi. A za nami, na podłodze, leżą dwa ciała, przykryte czarnym plastikiem.
    I tyle, to koniec.

  12. #12
    Banned
    Awatar Lukasyno

    Status
    Offline
    Dołączył
    Aug 2012
    Skąd
    Z księżyca
    Posty
    512
    Czas Online
    8 d 4 h 49 m
    Dobre opowiadania Kalus pozdro

  13. #13
    Nowy
    Awatar Tartakus

    Status
    Offline
    Dołączył
    Oct 2012
    Posty
    5
    Czas Online
    20 m

    Sebastian i starsza siostra

    SEBASTIAN I STARSZA SIOSTRA

    Sebastian urodził się w jednym z dużych polskich miast. Mieszkał wraz z rodzicami i dwiema siostrami w małym mieszkaniu w starym bloku. Był dosyć niskim i wątłym chłopakiem, o czarnych włosach i piwnych oczach. Miał odstający nos, z którego często śmiali się jego szkolni koledzy. Ubierał się niemodnie i był nieśmiały, wobec czego często bywał wyśmiewany w szkole. Już w podstawówce koledzy go nie lubili, często go bili i mu dokuczali, a dziewczyny patrzyły na niego drwiąco. Jako że jego ojca często nie było w domu, a starszy brat wyprowadził się od nich i zamieszkał ze swoją żoną, Sebastian wychowywał się głównie w żeńskim otoczeniu, ze swoimi dwiema siostrami i z matką – może dlatego był trochę zniewieściały. Skończył rejonową podstawówkę i gimnazjum, a teraz poszedł do najbliższego liceum, do którego uczęszczało wielu jego znajomych z dawnej szkoły, więc Sebastian już na wstępie był na straconej pozycji – wiedział, że raczej z nikim się nie zaprzyjaźni i znowu będzie klasowym pośmiewiskiem. W domu jednak nie był taki spokojny i nieśmiały jak w szkole. Często dokuczał swoim siostrom i zachowywał się niegrzecznie wobec matki. Jego starsza o 3 lata siostra, Patrycja, była zupełnie inna od swojego brata. Była towarzyska i rozrywkowa, miała wielu znajomych, wśród których była lubiana. Była również dosyć atrakcyjną dziewczyną – może nie miała figury modelki, ale była śliczna z twarzy. Jej dosyć niski wzrost, wydawałoby się, że za niski w porównaniu do jej wagi, sprawiał, że robiła wrażenie dziewczyny „lekko przy tuszy”. Nie była jednak gruba, po prostu była dziewczyną, którą „było za co złapać”. Miała jasnoniebieskie oczy i ciemne, tak jak jej brat, włosy. Jej pełne policzki sprawiały, iż podobała się wielu chłopakom. Była ona pyskata i często kłóciła się z bratem. Tak jak jego znajomi, ona również często się z niego wyśmiewała. Sebastian miał też drugą siostrę – 14-letnią Monikę, która, tak jak on, była spokojna i nieśmiała. Również miała mało znajomych i wolała siedzieć w domu niż się z kimś spotykać. Była brzydsza od swojej siostry Patrycji, jednak z wiekiem miała wyładnieć. Monika, w przeciwieństwie do Patrycji, lubiła swojego brata i często z nim rozmawiała. Spędzali razem dość dużo czasu, lubili razem oglądać filmy oraz grać w gry komputerowe, podczas gdy ich starsza siostra wolała spotkać się ze swoją paczką.

    Kiedy cała trojka (Sebastian i jego dwie siostry) była młodsza, to często się razem bawili w różne rzeczy. Patrycja jako najstarsza wymyślała im różne zabawy, to w lekarza, to w dom, to w sklep itp. Podczas zabawy w dom często dochodziło do tego, że rodzeństwo, w ramach poznawania swoich ciał, rozbierało się i dotykało nawzajem swoich intymnych miejsc. Były to takie dziecięce zabawy, które w młodym wieku praktykuje duża część rodzeństw, lecz z wiekiem przestaje się to robić i zapomina się o tym. Tak też było w przypadku Sebastiana i jego sióstr – przestali praktykować swoje macanki i nie myśleli o tym więcej, lecz w ich podświadomości pozostały nikłe wspomnienia z tamtych czasów.

    Teraz Sebastian miał 16 lat, od paru tygodni uczęszczał do nowej szkoły, liceum ogólnokształcącego, gdzie, tak jak przypuszczał, mimo iż większą część jego klasy stanowiły dziewczyny, nie miał on szans na znalezienie miłości. Większość dziewczyn to były jego znajome ze wcześniejszych szkół, a te, których nie znał, również patrzyły na niego lekceważącym spojrzeniem. Chłopacy także nadal mu dokuczali, choć już nie tak bardzo jak w poprzednich szkołach, gdyż byli już starsi i trochę wydorośleli. Sebastian był samotnikiem, na przerwach z nikim nie rozmawiał, tylko siedział samotnie na korytarzu, zatopiony w swoich myślach.

    Ten dzień rozpoczął się kiepsko dla Sebastiana. O 7.00 rano zadzwonił budzik, który Sebek bardzo chciałby wyłączyć, obrócić się na drugi bok i iść dalej spać. Niestety wiedział, że musi iść do szkoły, nie może ciągle opuszczać zajęć, jeśli chce skończyć to liceum. Wstał więc, ubrał się i udał do kuchni, by zrobić sobie śniadanie. W kuchni zastał Monikę, która właśnie robiła sobie kanapki, więc zrobiła przy okazji i jemu. Zjadł, wziął kąpiel, ubrał kurtkę i ruszył w stronę szkoły. Na dworze było dość chłodno, październikowe dni robiły się coraz zimniejsze. Po 10 minutach znalazł się w szkolnym budynku, jak zawsze zestresowany tym, że któryś z jego kolegów znowu może zrobić mu jakiś głupi dowcip. W korytarzu minął grupkę chłopaków ze swojej klasy, lecz nie podszedł, żeby im podać rękę, bąknął tylko pod nosem w ich stronę ciche „cześć”. Jeden z chłopaków podszedł do niego, klepnął go ręką po głowie, w taki sposób, jakby jego ręka była rakietą do tenisa, a głowa Sebastiana piłką. Nie zrobił tego mocno, lecz w sposób upokarzający. Następnie powiedział do niego na tyle głośno, by wszyscy obecni na korytarzu to usłyszeli:
    - Co jest Seba? Coś ty taki markotny? Nie zdążyłeś sobie rano zwalić konia? Hehehe.
    Wszyscy dookoła się roześmiali, dziewczyny patrzyły na Sebastiana z politowaniem, on zaś, cały zaczerwieniony, szybko odszedł. Nie wiedział, jak ma się zachować w tej sytuacji, więc wolał uciec. Udał się do szkolnej ubikacji, zamknął się w kabinie i tam przeczekał do pierwszego dzwonka na lekcje. Cały dzień w szkole dłużył mu się bardzo, chciał, by lekcje już się skończyły. Teraz przyszła pora na ostatnią lekcję – w-f. Sebastian nie cierpiał w-fu, nienawidził głupiego biegania za piłką i słuchania, jak inni chłopacy cały czas na niego krzyczą, że zagrał nie tak jak trzeba. „Przemęczę się tą godzinę i wrócę w końcu do domu” – myślał sobie. W szatni jak zwykle inni trochę go popychali, podokuczali mu, a gdy się przebrali, wszyscy chłopcy poszli na salę gimnastyczną, gdzie grali w piłkę. Sebastian, jak na każdym w-fie był pośmiewiskiem. Po lekcji, gdy wrócili z powrotem do szatni, ktoś schował jego ubrania. Wszyscy się przebrali i opuścili szatnię, a Sebastian został, wciąż szukając swoich rzeczy. Łzy napływały mu do oczu – zabrali mu dla zabawy ubrania i już raczej nikt mu ich nie odda. Co powie matce, gdy wróci do domu? Nie miał pomysłu. Będzie musiał wrócić w krótkich spodenkach i koszulce, a przecież na dworze jest tak zimno. W myślach przeklinał swoich prześladowców. Wyszedł z szatni ze łzami w oczach, już pogodzony z myślą, że nie odzyska ubrania, lecz ku swojej radości zobaczył swoją bluzę, spodnie i buty rozrzucone po korytarzu. Ucieszył się, zebrał swoje rzeczy, i ruszył w stronę wyjścia ze szkoły. Po drodze został wyśmiany przez tych chłopaków, którzy zabrali jego ubrania, a teraz czekali na niego, by zobaczyć jego reakcję. Zobaczyli łzy, które ciągle miał w oczach, co ich bardzo rozbawiło. Sebastian, ignorując ich, ubrał się i poszedł do domu.
    W mieszkaniu nikogo nie było, więc Sebastian postanowił wykorzystać ten czas na masturbację, która miała go odstresować po ciężkim dniu. Był on do tej pory uzależnionym od onanizmu, zakompleksionym prawiczkiem, jednak to, że nigdy nie uprawiał seksu, wcale nie znaczy, że nie myślał o nim przez większość swojego czasu. Wyobrażał sobie wszystkie ładne dziewczyny, które znał, w przeróżnych erotycznych sytuacjach, z nim w roli głównej. Nie stronił też od pornografii. Włączył swój komputer, którego dysk był w ¾ zapełniony pornosami, po czym odpalił jednego z nich. Widząc na ekranie piękną kobietę, powoli rozbieraną przez jakiegoś mężczyznę, poczuł, że twardnieje mu kutas. Zaczął się po nim masować przez spodnie, aż w pewnym momencie jego penis zrobił się na tyle duży, że jego główka wyszła ze spodni. Opuścił wtedy majtki i wziął go całego do ręki. Na ekranie mężczyzna obmacywał łapczywie uda swojej partnerki, całując jej pośladki. Kobieta była prawie naga, miała jedynie rajstopy na nogach, które ów pan gładził z rozkoszą. Sebastiana zawsze podniecały rajstopy na kobiecych nogach. W młodości jego siostry często chodziły po domu bez spodni, w samych rajstopach na nogach i Sebastian bardzo dużo się wtedy naoglądał, a teraz to było powodem, że stał się rajstopowym fetyszystą. Pan na ekranie rozdarł w kroczu rajtuzy swojej partnerki i teraz lizał jej cipkę. Sebastian onanizował się oglądając to, czuł, że niedługo wytryśnie, lecz nagle usłyszał klucz przekręcany w drzwiach. Ku swojemu niezadowoleniu musiał szybko wyłączyć ulubionego pornosa i schować penisa do majtek. Ktoś wszedł do domu i zamknął za sobą drzwi. Sebastian słyszał, że kroki zbliżają się w stronę drzwi jego pokoju, więc odpalił jakąś grę na komputerze i udawał, że gra. Drzwi otworzyły się i stanęła w nich jego starsza siostra, Patrycja. Weszła, jak zwykle nie pukając. Była w świetnym humorze, wesoło podeszła do krzesła, na którym siedział Sebastian i dała mu kuksańca w ramie.
    - co jest, głupku? – powiedziała zadziornie.
    - spadaj stąd – odpowiedział Sebastian, odganiając się od niej.
    Udawał, że jest zajęty uruchomioną przed chwilą grą wyścigową. Patrycja nie przestawała jednak się z nim droczyć. Robiła to często, on zresztą nie pozostawał jej dłużny, także lubił jej czasem podokuczać. W pewnym momencie pochyliła się nad nim i zaczęła wciskać przypadkowe przyciski na jego klawiaturze, aż samochód, którym kierował, rozbił się. Gdy jej twarz była blisko twarzy Sebastiana, to poczuł od niej alkohol. To, że jego siostra była podpita, nie stanowiło żadnej nowości, często po spotkaniu ze znajomymi wracała do domu w takim stanie. Sebastian wstał ze złością i krzyknął na nią:
    - I co zrobiłaś, debilko?!
    Wyglądało to, jakby rzeczywiście był zły o to, że przeszkodziła mu w grze, jednak w rzeczywistości był to pretekst, by dać ujście swojej złości spowodowanej tym, iż siostra przerwała mu onanizowanie się. Patrycja śmiała się, alkohol sprawiał, że była nadmiernie wesoła. Sebastian uderzył ją w ramię, trochę mocniej niż zamierzał.
    - Ałaaa – krzyknęła, a jej wesołość naraz przerodziła się w złość.
    - Sorka, nie chciałem tak mocno, chciałem tylko ci oddać – powiedział Sebastian, spuszczając głowę.
    - Ja cię tak mocno nie walnęłam. Nastaw rękę, musimy być kwita.
    - Dobra, wal – powiedział Sebek, odwracając się do niej bokiem.
    Siostra uderzyła go, tym razem równie mocno, co on ją. Zabolało go to, jednak nie aż tak bardzo, więc krzyknął z udawaną złością: „O ty pipo!”, po czym rzucił się na nią, złapał za szyję, i zaczął ją lekko dusić, a ona próbowała mu się wyrwać. Szamotali się tak przez chwilę, nie była to bijatyka na poważnie, raczej przyjacielskie przepychanki, jak to w rodzeństwie. Śmiejąc się, Sebastian próbował przewrócić siostrę na podłogę, ciągnąc jej ramiona w tył, lecz ona dzielnie się temu opierała. Podczas szamotaniny, tyłek Patrycji ocierał się o wciąż jeszcze sztywnego penisa jej brata. Sebastian podświadomie pożądał swojej siostry, jej nagie ciało często pojawiało się w jego fantazjach, lecz zawsze szybko wypierał z nich te wizje. Nie dopuszczał do siebie myśli o seksie z własną siostrą, uważał to za coś dziwnego, jednak teraz, gdy czuł jej pośladki na swoim kroczu, podniecało go to. Początkowo próbował to ignorować, lecz jej dupka co chwilę przylegała do jego członka, pobudzając go. Patrycja nawet tego nie zauważała, była zajęta wyrywaniem się bratu, gdyż nie chciała zostać przez niego pokonana. Sebastian, próbując nie myśleć o swojej siostrze jak o obiekcie seksualnym, wpadł na pomysł, jak wygrać z nią tą przepychankę. Pociągnął ją w stronę łóżka i pchnął, w taki sposób, że jej łydki zetknęły się z bokiem tapczanu i została podcięta. Patrycja upadła na łóżko, a Sebastian położył rękę na jej brzuchu, by ją przytrzymać i rzekł z triumfalnym uśmiechem:
    - wygrałem.
    Patrycja próbowała się wyrwać, lecz ręka brata mocno ją trzymała. Podczas „walki” krótka bluzeczka Patrycji podwinęła się, więc teraz jej pępek był na wierzchu. Ręka jej brata cały czas spoczywała na jej na wpół odsłoniętym brzuchu, a gdy próbowała się spod niej wyślizgnąć, to bluzka podwinęła się jeszcze bardziej, aż cały brzuch dziewczyny wyszedł na wierzch. Szamotali się dalej, palce Sebastiana znalazły się trochę wyżej, bliżej jej piersi, wślizgując się pod bluzeczkę. Nie było to przez niego zamierzone, wyszło tak przypadkowo, lecz Patrycja, myśląc o tym, poczuła lekkie podniecenie. Sebastian był jej bratem, ale też mężczyzną, a teraz jego ręka spoczywała pod jej bluzką, blisko jej piersi. Gdy wcześniej była w barze ze swoimi znajomymi, to jeden pijany chłopak się do niej dobierał, lecz Patrycja mu nie pozwoliła. Nie dlatego, że nie chciała, bo bardzo ją to podnieciło, ale dlatego, że zostałaby uznana za puszczalską. Nie dała więc ujścia swojemu podnieceniu, które teraz zaczynało budzić się w niej na nowo. Przestała się wyrywać i zastygła na pół minuty, rozkoszując się ręką swojego brata spoczywającą na skórze jej brzuszka. Zawsze uważała Sebastiana za życiowego nieudacznika, jednak z jakiegoś powodu myśl o seksie z nim działała na nią kusząco. Wiedziała jednak, że do niczego raczej między nimi nie dojdzie, ponieważ za bardzo by się wstydziła coś prowokować, przecież są rodzeństwem, a znając Sebastiana, on również nie zabrałby się za uwodzenie jej. „Pewnie w ogóle go nie jaram, a nawet gdyby, to wolałby poczekać aż sobie pójdę i zwalić konia” – myślała. Sebastian jednak, przez cały ten czas, gdy stał nieruchomo trzymając rękę na delikatnej skórze swojej siostry, nie myślał o niczym innym, jak o wymacaniu całego jej ciała i przeleceniu jej. Wszelkie opory, wynikające z tego, że Patrycja jest jego siostrą, ustąpiły, a wręcz działało to na niego jeszcze bardziej. Tak jak i jego siostra, on również zastygł w bezruchu, delektując się tym, że jego ręka znajduje się pod jej bluzką. Owe niby niewinne, lecz przepełnione erotyzmem pół minuty, zmieniło myślenie ich obojga, lecz cały czas wstydzili się do tego przyznać. Patrycja widziała, że Sebastian za długo trzyma rękę na jej brzuchu, powinien już ją zabrać, chociaż ona wcale tego nie chciała. Gdy po 30 sekundach jej brat zorientował się, że znajdują się w dziwnej sytuacji, zawstydził się i chciał szybko cofnąć rękę, lecz Patrycja mu na to nie pozwoliła. Złapała go za nią i pociągnęła w swoją stronę, na tyle mocno, że Sebastian runął na łóżko i znalazł się na niej.
    - Myślałeś, że wygrasz? – zapytała, wciąż udając, że dalej ze sobą walczą.
    - Wygrałem – powiedział nieśmiało Sebastian, łapiąc ją za ręce, by przytrzymać ją pod sobą.
    Patrycja szamotała się lekko, niby to próbując znaleźć się nad swoim bratem, co oznaczałoby, że wygrała tą „walkę”. Sebastian jednak nie myślał nawet o walce, choć próbował stworzyć takie pozory, mówiąc głupie zdania typu: „Wygrałem z tobą, pokonałem cię, jesteś słabsza. Trzeba było ze mną nie zaczynać.” Mówiąc to, myślał jedynie o cipce swojej siostry, która znajdowała się pod jego kroczem i lekko poruszała się, to w górę, to w dół. Patrycja nie słuchała głupot, które mówił jej brat. Coraz mniej próbowała się spod niego wydostać, a coraz bardziej poruszała biodrami, ocierając się przez ubranie swoją muszelką o jego członka. Sebastian również zaczął poruszać miednicą, przyciskając swojego penisa do jej cipeczki. Obojgu sprawiało to ogromną przyjemność. Obydwoje zaczęli sapać, co powoli przeradzało się w ciężkie dyszenie. Patrycja objęła nogami Sebastiana, jej oczy stawały się coraz bardziej rozmyte, widać w nich było rosnącą rozkosz. Sebastian, rękami macając jej nogi ubrane w dżinsy i wyobrażając sobie, że to rajstopy, patrzył się w te piękne oczy. Czuł, że robi mu się w kroczu coraz cieplej. Chciał złapać ją za jej jędrne piersi, więc wyciągnął ręce w ich kierunku, jednak zawstydził się i położył dłonie na jej szyi. Czując jej ciepłą skórę wiedział, że zaraz osiągnie orgazm. Pierwszy orgazm przeżyty z kobietą, a nie z własną ręką. Cały czas obydwoje ocierali się o siebie swoimi kroczami, lecz dla Patrycji był to dopiero początek zabawy, a dla Sebastiana końcówka. Dziewczyna myślała, że skoro już znaleźli się w takiej sytuacji, to musi z tego wyniknąć coś więcej niż tylko seks przez ubranie, lecz się myliła. Zaczęła nieporadnie zdejmować swoją bluzkę, cały czas przygnieciona przez ciało brata. Żołądź kutasa Sebastiana wysunął się przypadkiem z jego spodni, teraz odczuwał jeszcze większą przyjemność ocierając się nim o dżinsy Patrycji w miejscu jej cipki. Myśląc sobie, że teraz jego penisa i jej cipkę dzieli tylko warstwa jej spodni i majtek (nie wiedział, że jego siostra nie miała na sobie majtek w tym momencie), poczuł, że dochodzi. Oparł swoją twarz o twarz Patrycji, jego nos znajdował się na jej policzku, a usta na szyi. Pragnął ją pocałować, ale się wstydził. Czuł od niej zapach piwa, a po chwili poczuł w powietrzu swoją spermę, którą właśnie wytryskiwał na dżinsy swojej siostry. Doznawał w tej chwili ogromnej przyjemności. wydawał z siebie jęknięcia rozkoszy, które próbował powstrzymać, lecz były silniejsze od niego. Patrycja również poczuła zapach spermy swego brata. W jego oczach widziała rozkosz, co ją jeszcze bardziej podnieciło i jeszcze mocniej przycisnęła swoją cipkę do jego prącia, również jęcząc. Wiedziała już, że Sebastian doszedł i że zaraz skończą zabawę, więc chciała wyciągnąć dla siebie z tej chwili jak najwięcej przyjemności. Sebastian zaraz podniósł głowę, nie patrząc na siostrę. Miał zawstydzone spojrzenie, był bardzo speszony. Chciał wstać, lecz Patrycja przyciskała go do siebie. Czuł, jak na jego kutasie rozmazuje się sperma. Nie wiedział, jak ma się zachować w tej sytuacji. Wyrwał się swojej siostrze i wyszedł szybko ze swojego pokoju, zostawiając ją w nim umierającą z podniecenia.
    - Sebek, chodź tu! – krzyczała za nim, dysząc – typowe męskie zachowanie! Dbacie tylko o swoją przyjemność!
    Sebastian nie słuchał jej, miał głowę zaprzątniętą myślami. Udał się do łazienki, a Patrycja poszła za nim. Pukała chwilę, lecz widząc, że nie otworzy, wróciła do jego pokoju. Postanowiła tam na niego poczekać, grzebiąc na jego komputerze. Chciała z nim chociaż pogadać o tym, co zaszło. Przeglądając ostatnio odtwarzane wideo znalazła jego pornosa. „Mam cię, gagatku” – pomyślała – „więc to tak, masturbujesz się przed pornolami.” Oglądając go, rozpięła zalany spermą Sebastiana rozporek swoich spodni i doprowadziła się sama do orgazmu. Po wszystkim jej również zrobiło się głupio, postanowiła więcej nie wracać do tego incydentu, którego się dzisiaj dopuścili z bratem. Wyszła z jego pokoju, po czym udała się do swojego, podczas gdy on, po oporządzeniu się w łazience, siedział w niej dalej i rozmyślał, zawstydzony, o tym co zrobili. Czuł się głupio, żałował tego, choć z drugiej strony cieszył się, że tak się stało. Bał się, że teraz nie będzie mógł spojrzeć siostrze w oczy, po czym pomyślał, że przecież to bardziej jej wina, więc ona również powinna się wstydzić. Zaczął widzieć tego coraz lepsze strony. „Przecież było bardzo przyjemnie. W końcu to zrobiłem z kobietą. A może nawet będziemy takie coś powtarzać?” – myślał sobie. Słysząc z korytarza głosy matki i drugiej siostry, które właśnie wróciły z zakupów, wyszedł z łazienki i poszedł do swojego pokoju. Siedział potem długo, nie mogąc przestać myśleć o tym, co zaszło. Wieczorem, cały czas przypominając sobie eksces z siostrą, znów się podniecił. Od tego dnia Patrycja stała się najbardziej pożądaną przez niego dziewczyną.

    Minął tydzień od incydentu, który od tamtej pory zaprzątał głowy obojga rodzeństwa, lecz do teraz żadne z nich nie wspomniało o tym choćby słowem. Sebastian onanizował się codziennie, przypominając sobie tamto wydarzenie. Miał nadzieję, że jeszcze to z siostrą powtórzą lub nawet, że dojdzie do czegoś więcej. Marzył o tym, żeby pieścić jej ciało, by zobaczyć i wymacać jej kształtne piersi, wylizać cipkę. Chciałby zanurzyć swojego penisa w jej muszelce, stało się to jego obsesją. Długo rozmyślał, jakby tu doprowadzić ponownie do podobnej sytuacji, lecz bał się, że jego siostra już nie zechce. Nie wiedział, czy wtedy stało się tak dlatego, że była pijana, czy dlatego, iż ona również go pragnęła. Parę razy już postanawiał sobie, że pójdzie do niej i powie wprost, że chce się z nią bzykać, lecz zawsze w ostatniej chwili, ze strachu przed wyśmianiem i odrzuceniem, rezygnował. Patrycja również o tym myślała, także chciała uprawiać seks ze swoim bratem, lecz i ona czuła się tym zawstydzona. Zresztą była trochę obrażona na Sebastiana o to, że ostatnio ulżył sobie, spuścił się jej na dżinsy, po czym sobie poszedł, olewając jej potrzeby. Wiedziała jednak, że zrobił tak tylko dlatego, iż był bardzo speszony.
    Po tygodniu Patrycja, tak jak w każdą środę, siedziała w barze ze znajomymi, pijąc piwa. Upiła się dosyć mocno, po czym, żeby sobie ulżyć, postanowiła pójść do łóżka z jednym z napalonych na nią kolegów. Uwiodła go, po czym wyszli oboje z baru i poszli do jego pokoju w akademiku. Tam ów chłopak rozebrał Patrycję, bez gry wstępnej wepchnął na siłę kutasa do jej cipki, po czym szybko ją przeleciał. Spuścił się w prezerwatywę, wyszedł z niej i pożegnali się. Patrycja oczywiście nie zdążyła osiągnąć orgazmu, była zła na kolegę, że zadbał tylko o siebie, a ona musi znów skończyć sama ze sobą. Postanowiła wrócić do domu i tam doprowadzić się paluszkami do rozkoszy. Gdy wracała autobusem, zaczęła myśleć o swoim bracie, który siedzi w domu i zapewne jest na nią napalony. Przypominała sobie moment, jak podczas szamotaniny spuścił się na jej spodnie, była coraz bardziej podniecona i napalona na Sebastiana. Postanowiła, że gdy wróci do domu, to spróbuje namówić go na seks. Alkohol sprawiał, że wszelkie opory, które do tej pory czuła, teraz wydawały się jej irracjonalne. Wróci, rozbierze się przed nim, powie, czego chce i już. Jej brat na pewno chętnie ją zadowoli. Niestety, okazało się, że w domu nie będą sami z Sebastianem – cała rodzina była w komplecie. Matka, ojciec i ich siostra siedzieli w dużym pokoju i oglądali telewizję. Sebastian jak zwykle grał u siebie na komputerze. Patrycja weszła do jego pokoju, podeszła do niego i powiedziała do niego delikatnym głosem:
    - Sebastian…
    - Co? – spytał, odwracając się do niej.
    Złapała go za ramiona, gładząc je delikatnie swoimi dłońmi, którymi następnie zaczęła głaskać go po szyi.
    - Chcesz mnie? – spytała niepewnie, siadając mu na kolana.
    Sebastian nie wiedział, co odpowiedzieć, nie wiedział nawet, o co dokładnie chodzi jego siostrze.
    - Co masz na myśli? – spytał.
    Patrycja poruszała seksownie pupką, sprawiając, że w majtkach jej brata robiło się coraz mniej miejsca. Zbliżyła swoją twarz do jego, chuchając w jego stronę alkoholem. „Znowu jest pijana. Znów jest okazja. Teraz albo nigdy” – myślał sobie Sebastian.
    - Czy chcesz się ze mną bzykać – powiedziała Patrycja.
    - Tak, bardzo chcę – odpowiedział Sebastian nieśmiało – od tygodnia o niczym innym nie marzę.
    - Naprawdę? Ja też.
    - Naprawdę. Zróbmy to – powiedział Sebastian, pieszcząc przez ubranie ciało siedzącej mu na kolanach siostry.
    - Ale gdzie? Chyba nie tutaj, przecież wszyscy są w domu.
    - Hmm, to nie wiem gdzie. Możemy poczekać, aż zostaniemy sami.
    - O, co to, to nie – powiedziała Patrycja. Nie zamierzała z tym czekać ani chwili dłużej. Miejsce było dla niej mało ważne, liczyło się tylko to, by zrobić to teraz. – Nie będę dłużej czekać, chcę już to zrobić.
    Sebastian również nie zamierzał przepuścić takiej okazji. Wkładając ręce pod koszulkę swojej siostry, zastanawiał się, gdzie by się mogli udać.
    - Chodźmy do piwnicy, tam prawie nigdy nikt nie zagląda – rzekł po chwili szybkim, zmienionym z podniecenia głosem.
    - Dobra – szepnęła mu do ucha Patrycja – starzy nie wiedzą, że już wróciłam od znajomych, więc wyjdę teraz z domu i pójdę do piwnicy, a ty im też powiedz, że gdzieś wychodzisz, żeby cię nie szukali. Wymyśl coś. Będę czekać w piwnicy. – Tylko pośpiesz się, bo długo nie wytrzymam – dodała z uśmiechem.
    Wstała z jego kolan i wyszła po cichu z mieszkania.
    Sebastian początkowo nie wiedział, co wymyślić rodzicom. Nie miał znajomych, z którymi by gdzieś wychodził, a nie chciał, by jego wyjście wydało się podejrzane. W końcu powiedział, że musi iść do kolegi z klasy, by oddać mu zeszyt i może chwilę u niego posiedzi i z nim pogada. Wróci za godzinkę, góra dwie. Wziął dla niepoznaki pierwszy lepszy zeszyt i wyszedł z domu. Zbiegł szybko schodami w dół do piwnicy. Nie mógł się już doczekać, aż znajdzie się tam sam na sam ze swoją siostrą. Otworzył drzwi ich piwnicznego składziku i wszedł do środka. Było tam brudno, wszędzie walało się pełno gratów, lecz najważniejsze, że stała tam stara kanapa z ich salonu, na której mogli teraz baraszkować z siostrą. Na ziemi zobaczył leżące ubranie Patrycji – jej dżinsy, koszulkę, oraz bluzeczkę. Sama Patrycja siedziała prawie naga na kanapie i czekała na niego. Miała na sobie tylko stanik, majtki i buty na obcasie. Na ten widok podniecenie Sebastiana stało się dwukrotnie większe. Pośpiesznie zamknął od środka drzwi na kłódkę, Patrycja podeszła do niego w tym czasie i położyła rękę na jego penisie, sprawiając mu tym wielką przyjemność. Sebastian westchnął, po czym obrócił się przodem do siostry i położył dłonie na jej ramionach.
    - Nareszcie to zrobimy… - rzekła Patrycja, dysząc.
    - Nareszcie… - odpowiedział Sebastian, po czym zaczęli się namiętnie całować.
    Sebastian, niedoświadczony w tej sztuce, nie wiedział za bardzo, co ma robić, gdy jego siostra wkłada mu język do ust. Patrycja nauczyła go pobieżnie, jak się całować, po czym usiadła na kanapie, pociągając go za sobą. Ogromne podniecenie Sebastiana, które, zdawałoby się, nie może być już większe, rosło jednak z każdą chwilą, gdy obmacywał swoją siostrę. Jego ręce krążyły po jej plecach, brzuszku, żebrach, ramionach oraz udach. Chciał się wreszcie zabrać za jej cycuszki, pośladki i cipeczkę, lecz się wstydził, czekał, aż to ona położy jego ręce na swoich miejscach intymnych. Patrycja jednak zajęta była pieszczeniem jego ciała i rozbieraniem go. Sebastian, widząc to, szybko sam się rozebrał i zajął się ponownie ciałem swojej siostry. Został w samych majtkach, na których była mokra plama i z których wystawała teraz główka jego kutasa. Patrycja muskała ją co chwilę od spodu, na co reagowało całe ciało Sebastiana. Uda Patrycji były takie gładkie, takie przyjemne w dotyku… Obmacywał je zapamiętale, łapczywie pieszcząc każdy ich kawałek. Patrycja widząc, że jego kutas już prawie rozerwał gacie, zdjęła mu je. Wzięła penisa brata do ręki i wykonywała powolne ruchy w górę i w dół. Sebastian cały drżał na ciele, siostra ręką już prawie doprowadziła go do orgazmu. Patrycja to zauważyła i przestała pieścić jego prącie, nie chciała, by znów za szybko doszedł. Sebastian pochylił się i lizał uda swojej siostry, rękami macając jej brzuch. Patrycja złapała jego dłonie i położyła je na swoich piersiach. „W końcu” – pomyślał Sebastian. Środkiem dłoni czuł przez stanik jej sztywne sutki, podczas gdy jego palce dotykały nagiej skóry jej piersi w miejscu, gdzie kończył się stanik. Ośmielony Sebek przeniósł swoją twarz z ud siostry na jej krocze. Na jej majteczkach była mokra plamka, której zapach wypełnił jego nozdrza. Liżąc przez majtki jej cipkę, ugniatał piersi siostry. Dłonie Patrycji jeździły po całych plecach Sebastiana. Przesunął pasek jej majteczek w bok i jego oczom ukazał się piękny widok różowej, wygolonej cipeczki. Wsadził do niej nos, delektując się zapachem, a następnie włożył do jej nabrzmiałej dziurki cały swój język. Wkładał go tak i wyjmował, a jego siostra sapała z rozkoszy i wbijała paznokcie w jego plecy.
    - Starczy. Nie chcę za szybko dojść – wyjęczała w pewnym momencie, odciągając głowę brata od swej muszelki. Sebastian usiadł z powrotem na kanapie. Patrycja pchnęła go lekko ręką, pokazując mu w ten sposób, że ma się położyć. Zrobił to, a ona zdjęła swoje majtki. Wyjęła z torebki prezerwatywę, którą następnie nałożyła na penisa swojego brata. Weszła w swoich podniecających butach z obcasem na łóżko, stawiając stopy koło ramion Sebastiana. Gładził te stopy oraz łydki, podczas gdy ona usadowiła się tyłkiem na jego kroczu. Podparła się rękami i ocierała się seksownie swoimi pośladkami o jego penisa. Po chwili, nie chcąc go w ten sposób doprowadzić do wytrysku, zmieniła pozycję, kładąc się na nim przodem. Teraz jej cipeczka dotykała jego członka, ich brzuchy stykały się ze sobą, podobnie jak uda, a piersi Patrycji rozgniatały się na jego klatce. Jej twarz była blisko jego twarzy, czuł jej oddech. Obmacywał z rozkoszą całe jej ciało, podczas gdy ona zaczęła go całować. Po pewnym czasie przestała i podniosła się trochę do góry, siadając okrakiem na jego penisie. Wprowadziła go ręką do swojej cipki, podczas gdy Sebastian powoli zsuwał stanik z jej piersi. Jego oczom ukazały się przepiękne sutki, następnie całe cycuszki. Macał je rękami, po czym przyciągnął do siebie, chcąc je possać. Gdy miał w buzi jej sutka wraz z kawałkiem miękkiej piersi, ona zaczęła lekko poruszać miednicą. Sebastian dostosował się do jej ruchów, cały czas ssąc cycuszki. Czuł, że za chwilę dojdzie, Patrycja również to czuła. Jęczała coraz głośniej, nie bacząc na to, że ktoś mógłby być na korytarzu i ją usłyszeć. Sebastian mówił cicho:
    - Siostrzyczko… siostrzyczko… mmmm kochana siostrzyczko…
    Powtarzał to bez przerwy, aż osiągnął orgazm. W wyniku nieziemskiej rozkoszy, jakiej nigdy dotąd nie zaznał, wydał z siebie głośny jęk. Patrycja poczuła w swojej cipce wlewającą się do kondoma spermę swojego brata, co ją również doprowadziło do orgazmu. Pochyliła się nad nim, oczy ich obojga były rozmyte i pełne rozkoszy. Jęcząc, razem przeżyli tę cudowną chwilę. Po wszystkim Patrycja nie zeszła od razu ze swojego brata, lecz leżąc na nim jeszcze przez chwilę, jeździła wargami po jego twarzy i szyi. Sebastian tym razem nie czuł się ani trochę zawstydzony, czuł się za to szczęśliwy i spełniony. Zadowolił siebie i swoją siostrę. Właśnie przeżył swój pierwszy raz, który był jeszcze cudowniejszy, niż to sobie wyobrażał.
    - Dziękuję ci, braciszku – rzekła Patrycja, schodząc z niego i uśmiechając się.
    - Ja też ci dziękuję – odpowiedział czule Sebastian.
    Siostra zdjęła prezerwatywę z jego penisa, po czym usiedli nadzy koło siebie na zakurzonej kanapie, rozmawiając. Postanowili, że będą to powtarzać często i regularnie.
    - Dobra, muszę iść do domu, powiedziałem mamie, że idę tylko oddać koledze zeszyt –powiedział w końcu Sebastian, wstając.
    - Dobra idź, ja przyjdę za 15 minut, żeby nie było podejrzeń.
    Sebastian ubrał się i poszedł na górę do mieszkania. Położył się na łóżku w swoim pokoju i leżał tak przez długi czas, ciesząc się z tego, co przeżył, oraz z tego, że w końcu ma partnerkę do seksu. Po jakimś czasie usłyszał wracającą Patrycję, która również udała się od razu do swojego pokoju. Leżał dalej, myśląc, aż w końcu usnął z uśmiechem na twarzy. Można się łatwo domyślić, o czym śnił.

    Patrycja i Sebastian wywiązywali się z danej sobie obietnicy, że będą ze sobą regularnie sypiać. Kiedy tylko nikogo nie było w domu, Patrycja przychodziła do pokoju brata w wiadomym celu, a gdy byli domownicy, to ich punktem operacyjnym stawała się piwnica. Sebastian cały czas tylko czekał, aż siostra przyjdzie do niego z propozycją, sam zawsze bał się jej to proponować. Jednak wcale nie musiał – jego siostra przychodziła do niego co kilka dni, chętna na seks. Sebastian prawie porzucił masturbację – bał się, że jak zwali konia to może przyjść jego siostra z propozycją, a jemu się nie będzie chciało. Wyleczył się z niektórych kompleksów, był już trochę mniej nieśmiały w szkole. Wyleczyła go jego starsza siostra…

  14. #14
    Nowy
    Awatar Tartakus

    Status
    Offline
    Dołączył
    Oct 2012
    Posty
    5
    Czas Online
    20 m
    SEBASTIAN I KUZYNKA

    Przyszedł grudzień, na zewnątrz spadł śnieg i dookoła było czuć świąteczną atmosferę. Zbliżało się Boże Narodzenie. 17-letni Sebastian wraz z rodziną – matką, ojcem i dwiema siostrami, jak co roku, zostali zaproszeni na święta do krewnych. Sebastian był szczupłym i niskim brunetem o piwnych oczach. Był wstydliwy i nieśmiały. Jego szkolni koledzy śmiali się ciągle z jego wątłej postury i odstającego, lekko skrzywionego nosa, przyprawiając go tym o kompleksy. Był nielubianym przez rówieśników samotnikiem.

    Na święta do krewnych Sebastiana zjeżdżało się zawsze mnóstwo ludzi, były to prawdziwie rodzinne święta. W tym roku nie było inaczej. Dzień przed wigilią, cała rodzina Sebastiana wyjechała do owych krewnych, żeby pomóc w przygotowywaniu wigilijnych posiłków. Ich dom był ogromny – dwa piętra, piwnica, strych i mnóstwo pokoi. Na następny dzień zjechali się wszyscy goście – dziadkowie, babcie, wujkowie, ciotki, kuzyni – cała familia była w komplecie. Pojawił się nawet starszy brat Sebastiana wraz ze swoją piękną żoną.

    Gdy przyszła pora wieczerzy, wszyscy, według rodzinnej tradycji, najpierw podzielili się opłatkiem. Sebastian przełamywał się ze wszystkimi, składając sobie z nimi wzajemne życzenia. Po jakimś czasie zaczął się rozglądać po obecnych, szukając ludzi, którym jeszcze nie złożył życzeń. Podeszła do niego jedna z kuzynek – piękna blond dziewczyna imieniem Agata. Podając mu opłatek do odłamania, powiedziała:
    - Wszystkiego najlepszego, Sebastian. Wesołych świąt.
    - Dzięki i wzajemnie, wszystkiego najlepszego – odpowiedział.
    Po złożeniu sobie życzeń pocałowali się przelotnie, jak to było w zwyczaju i rozeszli się. Sebastianowi widok kuzynki zaparł dech w piersiach – jej odświętny strój sprawił, że wyglądała naprawdę wystrzałowo. Miała na sobie czarną sukienkę z dużym dekoltem, podtrzymywaną na ramionach cieniutkimi paseczkami, która zasłaniała jej nogi lekko za połowę uda, a co się najbardziej Sebastianowi podobało, miała na tych nóżkach cielistego koloru rajstopy. Jej twarz była piękna niczym u modelki – umalowane rzęsy i usta, jasna, lecz lekko zaróżowiona na policzkach skóra, zmysłowe, zielone oczy oraz długie do bioder, złociste włosy. „Ależ ta Agatka się zmieniła” – myślał sobie Sebastian – „kiedyś była dużo brzydsza, a teraz, mmm, ależ bym ją chętnie wymacał i przeleciał”. Czuł, jak na jej widok nabrzmiewa jego prącie. Ze wszystkimi przełamał się już opłatkiem, więc usiadł przy stole i obserwował swoją kuzynkę, składającą życzenia innym członkom rodziny. Działała na niego bardzo podniecająco. Kiedyś nawet by nie pomyślał o seksie z nią, bo przecież to rodzina, lecz teraz zaczął ją sobie wyobrażać w różnych erotycznych sytuacjach. Chciałby zadrzeć jej kieckę i wymacać jej ponętne pośladki, pocałować jej nagie piersi. Jednak marzenia marzeniami – on ją pożądał, ale ona jego zapewne nie. Zresztą, i tak ma męża. Trudno, dziś pozostała mu jedynie masturbacja.

    Matka Agaty była siostrą matki Sebastiana. Sama Agata była 25-letnią, piękną dziewczyną. Dwa lata temu wyszła za przystojnego, bogatego faceta, Bartka, który był od niej o 5 lat starszy i miał własną firmę. Agata była z nim szczęśliwa, choć ostatnio jej mąż za bardzo poświęcał się pracy i coraz mniej czasu spędzał w domu, z nią. Na początku ich małżeństwa było inaczej, spędzali ze sobą bardzo dużo czasu i często się kochali. Teraz Bartek nawet jej nie zaspokajał, prawie zawsze, gdy Agata chciała się kochać, on nie miał czasu.

    Wszyscy siedzieli przy stole spożywając wigilijny posiłek. Było mnóstwo potraw, zapowiadała się wyborna uczta. Jedzono, pito wino i rozmawiano wesoło. Sebastian, dziwnym, szczęśliwym trafem, siedział koło swojej kuzynki Agaty, od której owego wieczoru nie mógł oderwać wzroku. Teraz jedząc udawał, że patrzy w swój talerz, lecz naprawdę zerkał źrenicami w prawo, podziwiając piękny widok nóżek swojej kuzynki. Agata co jakiś czas bardzo seksownie zakładała nogę na nogę, co strasznie podniecało Sebastiana. Chciałby położyć dłoń na jej udzie i choć przez chwilę ją po nim pogładzić. Po dłuższym czasie kuzynka zauważyła to, że Sebastian wciąż się patrzy na jej nogi. Odwróciła się w jego stronę i spytała cicho:
    - Czemu się tak patrzysz na moje nogi? Oczko mi poszło, czy co?
    - Niee – wybąkał Sebastian, czerwieniąc się ze wstydu i zastanawiając się, jak ma się wytłumaczyć – patrzę na podłogę, dywan tam jest jakiś przypalony…
    Zdawał sobie sprawę, że jego tłumaczenie jest głupie, lecz tylko tyle wymyślił. Agata odwróciła się od niego, uśmiechając się drwiąco i nawet nie spoglądając na dywan, by sprawdzić, czy rzeczywiście jest przypalony. Wróciła do przerwanej rozmowy ze swoim mężem, siedzącym po jej drugiej stronie.

    Wigilijna wieczerza przerodziła się w biesiadę – domowej roboty wino lało się litrami, co chwilę otwierano nową butelkę. Sebastian, nie wprawiony w piciu alkoholu, wypił jedną szklaneczkę, po czym już mu szumiało w głowie i więcej nie chciał. Natomiast siedząca obok niego Kuzynka i jej mąż pili duże ilości wina, które im także dawało się we znaki. Agata czuła przyjemną ekscytację, stawała się coraz weselsza. Ekscytacja ta, po pewnym czasie przerodziła się w podniecenie, poczuła wielką ochotę na seks. Przejechała ręką po udzie swojego męża, zbliżając się nią w stronę jego penisa. Bartek zdjął jej rękę ze swojego uda i powiedział cicho:
    - kochanie, nie tutaj, jeszcze ktoś zobaczy…
    - Chodź się ze mną kochać – odpowiedziała mu równie cicho Agata – teraz.
    - Nie możemy teraz obydwoje wyjść, jakby to wyglądało. Niedługo pójdziemy spać, zrobimy to w sypialni.
    - No dobrze – zgodziła się. Mogła przecież jeszcze trochę poczekać.

    O 12.00 w nocy wieczerza dobiegła końca, wszyscy wstali od stołu, by udać się do łóżek. W każdym z pokoi były po 2 łóżka, a na każde z łóżek mogły wejść maksymalnie po 2 osoby. Rodzina Sebastiana zajęła jeden z pokoi, w którym na jednym łóżku mieli spać rodzice, a na drugim dwie siostry Sebastiana. Chłopak musiał spać w innym pokoju. Wszystkie sypialnie były zajęte, więc postanowiono, że Sebastian będzie spał w pokoju kuzynki Agaty oraz jej męża. Była ich tylko dwójka, a i tak spali na jednym łóżku, więc drugie w ich pokoju było wolne. Agata i jej mąż, którzy mieli zamiar uprawiać seks w swojej sypialni, byli bardzo niezadowoleni, że Sebastian ma spać razem z nimi, lecz nie dali tego po sobie poznać. Nie wypadało przecież zabronić mu spać w ich pokoju ani okazywać niezadowolenia z tego powodu. Tak więc cała trójka leżała już w łóżkach. Sebastian próbował zasnąć, ale nie mógł, cały czas wyobrażając sobie nago swoją kuzynkę. Z kolei Agata ze swoim mężem postanowili, że poczekają, aż Sebastian zaśnie, a potem po cichu będą się kochać. Niestety, byli pijani i nic nie wyszło z ich planów – czekając tak obydwoje szybko usnęli. Koło 2.00 w nocy udało się też usnąć Sebastianowi. Gdy spał, śniło mu się, że obmacuje ciało swojej kuzynki, a następnie, że kocha się z nią w pozycji na pieska. O 6.00 nad ranem Sebastian zbudził się. Jego penis był w stanie wzwodu, czemu wcale się nie dziwił, przypominając sobie swój sen. Obrócił się na drugi bok i ujrzał piękny widok – Agata spała rozkryta, a jej koszula nocna podwinęła się, odsłaniając jej całe uda. Sebastian, widząc to, dostał jeszcze większego wzwodu. Bartek chrapał głośno, a Agata oddychała miarowo – znaczyło to, że obydwoje spali. Teraz Sebastian mógł się napatrzyć do woli na wspaniałe, jędrne uda swojej kuzynki. Żałował, że nie ma przy sobie aparatu, którym mógłby uwiecznić ten widok i następnie wykorzystywać do swoich celów. Leżał na brzuchu, i patrząc na nogi kuzynki, zaczął ocierać się penisem o łóżko. Po chwili wychylił głowę, by zajrzeć po koszulę nocną Agaty i zobaczyć jej cipcię. Niestety, miała na sobie majteczki, lecz ten widok był również podniecający. Sebastian dalej ocierał się kutasem o prześcieradło, lecz przerwał, nie chcąc się spuścić w spodenki. Zczołgał się ze swojego łóżka i podsunął się do Agatki, której twarz była odwrócona w kierunku śpiącego od strony ściany Bartka. Jej mąż również był odwrócony w stronę ściany, więc żadne z nich nie mogło go zobaczyć. Teraz twarz Sebastiana znalazła się parę centymetrów od ud jego kuzynki. Mógł dokładnie zajrzeć pod jej koszulę nocną, oglądając jej białe, skąpe majteczki. Siedząc na podłodze i patrząc na kuzynkę, masował się po penisie. W pewnym momencie nie wytrzymał i złapał leciutko dwoma palcami skrawek koszuli nocnej Agaty, by ją podwinąć i odsłonić jej jędrne pośladki. Widok był niesamowity, Sebastian czuł, że zaraz się spuści. Wyjął swoją fujarę ze spodenek i zaczął walić konia, podczas gdy druga ręka powędrowała na pupkę kuzynki. Jej pośladki działały na jego rękę jak magnes, przyciągały ją do siebie. Najpierw położył ją leciutko na majtkach kuzynki, po chwili trochę mocniej ścisnął ją za pośladek. Zaczął gładzić jej uda, które tak strasznie go podniecały. Następnie położył twarz na pupci kuzyneczki, wdychając nosem jej zapach. W pewnej chwili wstał i zrobił coś, przed czym nie mógł się powstrzymać – dotknął penisem jej nagiego uda i chwilę tak po nim jeździł. Następnie włożył swoją dłoń pod majteczki Agaty, żeby pieścić ją po nagim pośladku. Wiedział, że nie powinien tego robić, gdyż kuzynka może się zbudzić, lecz to było silniejsze od niego. Gdyby się zbudziła i go nakryła, a następnie powiedziałaby o tym jego rodzicom, miałby naprawdę przesrane. Jednak Agatka nie była taka – mimo, iż chwilę temu się zbudziła i czuła, co wyprawia jej kuzyn, nie zamierzała o tym nikomu mówić.

    Agacie przyśniło się, że ktoś maca ją po pupie. Odwróciła się, by zobaczyć kto to, i zobaczyła swojego męża. Po chwili sen przeszedł, przebudziła się, lecz nadal czuła, że ktoś gładzi jej pośladki oraz uda. Przyjemnie jej się leżało, nie chciało jej się otwierać zaspanych oczu, próbowała sobie przypomnieć, gdzie jest. Przypomniało jej się i zdała sobie sprawę, co się dzieje – słyszała chrapanie – to pewnie Sebastian chrapie tak głośno, a jej mąż ją obmacuje. „No tak” – pomyślała sobie – „przecież mieliśmy się wczoraj kochać z Bartkiem, widocznie wcześniej zasnęliśmy…”. Rozchyliła lekko powieki i bardzo się zdziwiła, widząc, że jej mąż śpi jak zabity i że to on tak chrapie. Kto w takim razie właśnie wsadzał jej rękę pod majtki? Szybko się domyśliła – musiał to być jej kuzyn. Przypomniała sobie, jak dzień wcześniej patrzył z pożądaniem na jej nogi. Tak, to z pewnością musiał być on. Już miała podnieść głowę i go zbesztać, lecz ku swojemu zdumieniu zauważyła, że podnieca ją myśl, iż jest obmacywana przez swojego młodszego kuzyna. Postanowiła poczekać i zobaczyć, co się dalej stanie. Sebastian co chwilę wyjmował rękę spod jej majtek, by pogładzić nią jej uda, a potem znów ją tam wkładał. Ściskał z pożądaniem jej pośladki, zaczął sapać. Agatę podniecała jego młodzieńcza namiętność. W pewnym momencie zechciała z nim zrobić coś więcej. Wiedziała, że wystarczy, iż mu o tym powie, a on z chęcią ją przeleci. Nie chciała go jednak spłoszyć, więc postanowiła delikatnie dać mu do zrozumienia, że nie śpi i że wie, co mu się marzy. Zanim jednak to zrobiła, zorientowała się, że jest już za późno – w powietrzu wyczuła zapach spermy, którą Sebastian właśnie wyrzucił z siebie na podłogę. Podczas orgazmu dyszał ciężko, nie bacząc na to, że może zostać usłyszany. Po wszystkim powiedział cicho sam do siebie: „O, jak dobrze”, po czym wstał, i wyszedł z pokoju, by oporządzić się w łazience. „Teraz nie zechce, jest świeżo po orgazmie. Jutro spróbuję go uwieść” – pomyślała sobie Agata. Podniosła się na łóżku i zobaczyła na dywanie nasienie swojego kuzyna. Zanurzyła w nim swój paluszek, po czym ze smakiem go oblizała. Następnie położyła się z powrotem na łóżku i doprowadziła się rączką do orgazmu, myśląc o swoim kuzynie, po czym zasnęła. Sebastian wrócił z łazienki z kawałkiem papieru toaletowego, którym starł swoją spermę z dywanu, potem położył się na swoim łóżku i również zasnął. Śnił o Agacie, nie wiedząc, jakie kuzynka ma plany wobec niego.

    Bartek, który przespał całą noc, zbudził się o godzinie 8.30 rano. Jego żona jeszcze spała, Sebastian również. Bartek był głodny, więc wstał, ubrał się i poszedł na śniadanie. W kuchni spotkał wujka swojej żony, który poprosił go, by jak zje, to pomógł mu naprawić samochód. Bartek nie miał nic do roboty, a że znał się dosyć dobrze na samochodach, zgodził się ochoczo. Naprawa zajęła sporo czasu, więcej, niż Bartek przypuszczał. Zastanawiał się, czy jego żona już się zbudziła i co porabia, czy go przypadkiem nie potrzebuje. Chciałby pójść do niej, ale cóż, jest potrzebny tutaj, musi pomóc jej wujkowi. Nie miał pojęcia, że żona właśnie go zdradzała.

    O 9.00 rano Sebastiana zbudziło krzątanie się po pokoju jego kuzynki. Otworzył oczy i zobaczył coś, co zatkało mu dech w piersiach – Agata stała do niego tyłem, zdjęła koszulę nocną, po czym zaczęła ściągać swoje majteczki. Jego oczom ukazały się jej jędrne pośladki. Od razu przypomniał sobie, jak je w nocy pieścił. Jego penis zaczął sztywnieć. Kuzynka zaczęła powoli obracać się do niego przodem, więc Sebastian szybko przymrużył oczy i udawał, że jeszcze śpi. Przez zmrużone powieki widział piękne ciało swojej kuzynki – była naga jak ją Pan Bóg stworzył. Jej ponętne piersi podskakiwały, gdy szła w stronę szafki. Wzięła z niej ręcznik i wyszła z pokoju. „Poszła wziąć prysznic” – pomyślał Sebastian. Wstał, ubrał się i podszedł do kaloryfera, na którym wisiały rajstopy jego kuzynki. Wziął je do ręki i zaczął wąchać, następnie masował się nimi po kutasie. Strasznie podniecała go ta część garderoby. Następnie wziął z łóżka Agaty jej majtki, te, które miała na sobie w nocy gdy dotykał jej pupci. Przyłożył je do twarzy, delektując się zapachem jej cipeczki. Postanowił zwalić sobie konia, lecz nie tutaj, bo zaraz mogła wrócić Agata. Już miał udać się do kibla, gdy uświadomił sobie pewną rzecz. Przecież Agata wyszła z pokoju naga i wzięła ze sobą tylko ręcznik, więc jak wyjdzie spod prysznica, to nie będzie miała się w co ubrać. Będzie musiała wrócić goła do pokoju, by wziąć ubranie. Sebastian nie mógł przepuścić takiej okazji, bardzo chciał jeszcze raz ją ujrzeć nagą. Myślał, czy przypadkiem nie położyć się z powrotem do łóżka i udawać, że jeszcze śpi, podglądając ją znów spod przymrużonych powiek. Tak, to chyba najlepszy pomysł. Tylko musi się rozebrać, bo przecież Agata by się połapała, gdyby zobaczyła go w łóżku ubranego. Zdjął spodnie, następnie bluzę. Gdy był w trakcie ściągania koszulki, do pokoju wróciła jego kuzynka. Sebastian podskoczył, jak usłyszał, że drzwi się otworzyły. Naciągnął z powrotem koszulkę i znów ujrzał swoją nagą kuzynkę. Pierwszym jej odruchem, gdy weszła do pokoju, było zerknięcie na majtki Sebastiana, w których odrysowywał się jego sterczący penis. Następnie, niby to speszona, Agata powiedziała:
    - Och, przepraszam, myślałam, że jeszcze śpisz. Zapomniałam wziąć ubrania do łazienki –mówiąc to, zakryła jedną ręką piersi, a drugą cipkę. W rzeczywistości specjalnie chodziła bez ubrania, chcąc zachęcić Sebastiana do seksu z nią.
    - Nie szkodzi – powiedział cicho speszony Sebastian, odwracając głowę.
    Agata, ku jego zaskoczeniu, nie wycofała się z pokoju, lecz weszła i zamknęła za sobą drzwi.
    - Wybacz, że jestem taka goła. Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza.
    - Nie, nie, skąd – mamrotał zawstydzony Sebastian, nie patrząc się na nią.
    - Jak ci to nie przeszkadza, to czemu odwracasz głowę? – spytała Agata, wyjmując z torby nowe majtki.
    - No bo chyba nie chcesz, żebym na ciebie patrzył.
    - I tak już widziałeś, więc bez różnicy.
    Sebastian spojrzał na nią, cały czerwony. Uświadomił sobie, że jest w samych gaciach i widać to, jak mu stoi kutas. Wstał, by ubrać spodnie, lecz nim to zrobił, Agata, która już ubrała majteczki i teraz męczyła się z zapięciem stanika, zapytała go:
    - Pomógłbyś mi zapiąć stanik? Bo coś nie mogę.
    - Dobra – odpowiedział, podchodząc do niej.
    Gdy zapinał paseczek stanika, Agata, niby przypadkowo, otarła się dupką o jego kutasa. Wywiązała się pomiędzy nimi erotyczna sytuacja. Sebastian był bardzo zawstydzony, w przeciwieństwie do swojej kuzynki, która czuła się swobodnie.
    - Już – powiedział Sebek, gdy zapiął jej staniczek
    - Dzięki – odpowiedziała, po czym wzięła z kaloryfera swoje rajstopy i zaczęła je nakładać na swoje piękne nóżki. Sebastian nie mógł oderwać od niej wzroku. Wciąż był w samych gaciach, gdy Agata poprosiła go, by pomógł jej naciągnąć rajstopy. To już ewidentnie zrobiła specjalnie, bo przecież w takiej czynności nie potrzebowała niczyjej pomocy, lecz Sebastian zabrał się do tego ochoczo.
    - Jak mam ci w tym pomóc – spytał Sebastian, nie wiedząc, co ma robić.
    - Złap na łydkach i podciągnij do góry, a ja tutaj podciągnę – odpowiedziała, łapiąc na udach materiał rajstop dwoma paluszkami i podciągając w górę.
    Sebastian zrobił to samo na jej łydkach, tak jak mu kazała. Rajstopy były jakby trochę za krótkie – nie dochodziły w kroku do samej cipki. Agata złapała za ich gumkę, ciągnąc w górę, a Sebastiana poprosiła, by dopchnął je od dołu do jej krocza. Sebastian był pewien, że kuzynka wcale nie ma problemu z zakładaniem rajstop i że każe mu sobie pomagać po to, by go podniecić. Nie miał nic przeciwko, lecz nie wiedział, o co dokładnie chodzi jego kuzynce. Agata mówiła:
    - Coś te rajstopy takie krótkie… Chyba po praniu się tak skróciły. Trzeba je ponaciągać. Może przynajmniej nie będą się marszczyć na kolanach i stopach.
    Kutas Sebastiana przybrał olbrzymie rozmiary. Jego główka wychodziła z majtek, więc podciągnął gacie do góry, by to ukryć, chociaż i tak był pewien, że kuzynka to widzi.
    - Ale i tak lubię rajstopy. Nogi w nich lepiej wyglądają – ciągnęła Agata – a ty lubisz?
    - Ja nie noszę rajstop – odpowiedział Sebastian.
    - Ale czy lubisz je na kobiecych nogach? Widziałam, jak wczoraj patrzyłeś na moje. – powiedziała Agata, podnosząc nogę i dotykając kolanem do penisa swojego kuzyna. Sebastian westchnął z rozkoszy. Zaczerwienił się znowu.
    - Lubię – odpowiedział.
    - Tak myślałam – Agata masowała kolanem kutasa Sebastiana – ale gołe nogi też chyba lubisz, co? Czułam, jak w nocy mnie po nich masowałeś.
    Sebastian był tak speszony, że chciał uciec z pokoju, z drugiej strony nie chciał przegapić takiej okazji, jaka mu się nadarzała. Agata położyła jego rękę na swoim udzie i przesunęła nią po nim. Materiał jej rajstop był bardzo przyjemny w dotyku. Sebastian, gładząc ją po pięknych nóżkach, odpowiedział cicho:
    - Przepraszam, ale masz takie piękne nóżki, nie mogłem się powstrzymać.
    - Wiem też, skąd wzięła się ta plama – ciągnęła Agata, pokazując stopą ślad na dywanie w miejscu, w które Sebastian spuścił się w nocy. Przejechała wolno palcami u stopy po tym miejscu.
    Sebastian zauważył, że jej paluszki są lekko zgięte w dół, ponieważ miała na nie mocno naciągnięte rajstopy. Nic nie odpowiedział, nie wiedział co. Dalej delikatnie gładził uda swojej kuzynki.
    - Wolisz jak dziewczyna ma na sobie rajstopy, czy jak ma gołe nogi? – spytała Agata.
    - Jak ma rajstopy. Podnieca mnie to – odpowiedział.
    - Widać. To teraz masz okazję, żeby sobie pomacać do woli – zachęciła go, siadając w fotelu i lekko rozchylając nóżki.
    - Dzięki – powiedział Sebek, klękając przed nią.
    Był wniebowzięty. Oto miało się spełnić jego największe erotyczne marzenie – pieścić kobietę w rajstopach. Położył dłonie na jej udach i jeździł po nich długo, rozkoszując się ich dotykiem. Agacie strasznie podobało się to, że jej kuzyn jest na nią taki napalony. Pochlebiało jej to i zarazem podniecało ją. Jej majteczki i rajstopki były lekko wilgotne na cipce. Wzięła dłonie swojego kuzyna i położyła je wyżej, na swojej miednicy, widząc, że on sam wstydzi się to zrobić. Czuł teraz część majteczkową jej rajstop, która była nieco grubsza. Agata przyciągnęła głowę Sebastiana do swojej muszelki, a ten zaczął lizać jej rajstopy w tym miejscu. Jego nozdrza wypełnił zapach jej wydzielających się z podniecenia soków. Sapała leciutko, gdy ją lizał. Po jakimś czasie odciągnęła jego głowę. Położyła stopę na jego prąciu, które wystawało z majtek. Muskała delikatnie co jakiś czas jego czuły punkt u spodu główki kutasa. Sebastian wtedy cały się prostował, czuł to w całym ciele. Dziewczyna zauważyła, że gacie jej kuzyna prawie pękają w szwach, więc stopami zaczęła mu je zsuwać. Sebastian z podniecenia drżał na całym ciele. Ta sytuacja tak go podjarała, iż myślał, że zaraz eksploduje. Jego własna kuzynka, z którą jako małe dzieci bawili się i grali w różne gry, teraz była do jego dyspozycji. Mógł zrobić z jej ciałem co zechce. Pieścił całe jej nogi, od stóp do pośladków, następnie całe je wylizał, aż jej rajstopki zrobiły się mokre od jego śliny. Agata w tym czasie zdjęła swój stanik i masowała się po piersiach, ściskając swoje brązowe sutki. Następnie Sebastian włożył penisa pomiędzy łydki kuzynki i przycisnął je do niego. Poruszał nim po woli, patrząc, jak jego kuzynka bawi się swoimi jędrnymi cycuszkami. Uśmiechała się, bawiło ją to, co robi Sebastian. Ruchał ją między łydki, jej mąż nigdy czegoś takiego nie wymyślił. Mimo, iż było to dla niej nieco zabawne, również ją to podniecało. Ta namiętność jej młodego kuzyna, to jak pożąda jej ciała. Jej mąż nigdy nie zwracał uwagi na to, czy Agata ma na sobie rajstopy, czy nie. Było to dla niego obojętne, podczas, gdy ona bardzo lubiła, jak mężczyzna pieścił ją przez nie. Teraz znalazła takiego mężczyznę, jej kuzyn był prawdziwym rajstopowym fetyszystą. Gdy Sebastian poczuł, że robi mu się ciepło w kroczu, zabrał swoją fujarę spomiędzy łydek kuzynki, gdyż nie chciał już kończyć. Przybliżył twarz do jej piersi i spytał:
    - Czy mogę się też pobawić twoimi cycuszkami?
    - Jasne. Jestem cała twoja.
    Sebastian włożył twarz pomiędzy piersi i przycisnął je do swoich policzków.
    - Och, jak przyjemnie… - mówił rozkosznym tonem.
    - Miło mi – odpowiedziała obojętnie Agata.
    - Kuzyneczko, masz takie piękne piersi. Takie przyjemne w dotyku. A twoje nóżki, mmm…
    Po czym przeniósł swoją twarz z powrotem na uda. Gdy już mu się znudziło macanie jej nóg, wziął do ręki jej stopę i wsadził ją sobie do buzi. Lizał z rozkoszą jej paluszki, podczas gdy ona drugą stopą masowała jego penisa. Następnie przyszła pora na footjoba – Agata zawsze chciała to zrobić, lecz jej mąż nigdy nie był na to chętny. Wzięła fiuta swojego kuzyna pomiędzy stopy i waliła mu nimi konia. Gdy podniecenie Sebastian sięgało już zenitu, wstał i podniósł z fotela swoją kuzynkę. Następnie sam na nim usiadł, a ją posadził sobie na kolanach. Siedziała plecami do niego. Agata zdziwiła się szybkością i namiętnością, z jaką to zrobił. Zawsze był taki spokojny i flegmatyczny, a teraz widać podniecenie dodawało mu energii. Sebastian zrobił coś, co kiedyś widział na pewnym pornosie i co bardzo go podnieciło. Zawsze chciał to zrobić, ale nie miał okazji. Rozdarł jej rajstopy na udzie, robiąc w nich malutką dziurkę, do której następnie włożył swojego kutasa. Agata, zdziwiona i znowu rozbawiona jego pomysłem, zaczęła poruszać tym udem, chcąc mu sprawić przyjemność. „Ciekawe, co jeszcze wymyśli?” – pomyślała. Sebastian poruszał kutasem, który znajdował się pod jej rajstopami. Włożył kuzynce rękę pod majtki i poczuł pod nimi gładziutką, wygoloną cipeczkę. Włożył do niej palec, Agata jęknęła cichutko. Poruszał chwilę tym palcem, doprowadzając kuzynkę do obłędu, następnie dołożył drugiego. Dwoma palcami penetrował głęboko jej szparkę. Czuł na nich jej wilgoć i ciepło. Poruszał nimi we wszystkie strony, chcąc w nią wejść jak najgłębiej. Położył twarz na plecach kuzynki. Jej ciało, które było świeżo po kąpieli, pachniało słodko i kusząco. Sebastian wydawał z siebie odgłosy podniecenia, udo Agaty doprowadzało go do rozkoszy. Agata również czuła ogromne podniecenie. W końcu nie wytrzymała, musiała to zrobić. Zeszła z kolan kuzyna, stanęła do niego przodem i rozdzierając rajstopy na cipce, dysząc powiedziała:
    - Przeleć mnie.
    - A masz kondoma? Nie chcę cię zapłodnić.
    - Nie mam – powiedziała smutno Agata, po czym dodała weselszym tonem – ale mam tabletki, zjem potem jedną i na pewno nie zajdę.
    Uśmiechnęła się do kuzyna, on również się do niej uśmiechnął. Był bardzo szczęśliwy, teraz o niczym innym nie marzył tak jak o przeleceniu jej. Agata przesunęła paseczek swoich koronkowych majteczek w bok, odsłaniając różową cipkę i usiadła na kroczu Sebastiana. Składając na jego ustach namiętny pocałunek, ocierała się muszelką o jego kutasa. Po 5 minutach Sebastian, nie mogąc wytrzymać napięcia, wprowadził w końcu ręką swoją fujarę do jej cipeczki. Była z podniecenia tak nabrzmiała, że od razu wszedł w nią do końca. Obydwoje jęknęli głośno z rozkoszy i zaczęli poruszać miednicami. Agata, poruszając się na nim coraz mocniej, przycisnęła swoje podskakujące piersi do jego twarzy. Czuła, że niebawem dojdzie, a nie chciała okazać się gorsza od kuzyna, więc musiała go jak najbardziej podniecić, by nie osiągnął orgazmu później niż ona. Przesuwające się po twarzy Sebastiana cycki kuzynki rzeczywiście spowodowały, że też już prawie dochodził. By dopełnić swojego podniecenia, włożył rękę pod rajstopy Agaty i macał ją po gołym, gładziutkim udzie. Druga ręka wędrowała po jej plecach, ramionach, żebrach i brzuszku. Jej piersi pachniały tak pięknie… Odsunął od nich głowę, by spojrzeć kuzynce w oczy. Były rozmyte i pełne rozkoszy. Jej rozchylone wargi wydawały odgłosy przyjemności. Zaraz miała dojść. By spenetrować głębiej swoją cipkę kutasem kuzyna, zadarła nogi, kładąc stopy na fotelu, koło jego pośladków. Jej kolana znalazły się koło jego twarzy. Popatrzył na jej stopki, na których teraz rajstopy marszczyły się seksownie. Złapał palcami obydwu dłoni materiał, odciągając go lekko od skóry stóp. Tak samo, gryząc lekko jej kolanko, odciągnął od niego zębami materiał rajstop. Robiąc to, poczuł rosnące ciepło w koczu. Jego penisa otaczała ciepła i mokra skóra wnętrza cipki Agaty. Poczuł potężną falę rozkoszy, jego ciało zaczęło się wić. Wydawał z siebie jęki, których nie kontrolował. Jego kuzynka, która też już była bardzo bliska orgazmu, gdy poczuła wlewającą się do jej wnętrza spermę, również szczytowała. Krzyknęła głośno, nie bacząc na to, że ktoś mógłby ją usłyszeć. Jej plecy odchyliły się do tyłu, by nie spaść, złapała się rękami pleców swojego kuzyna. Drapała go po nich mocno swoimi długimi, umalowanymi paznokciami. Sebastian jednak nie zwracał najmniejszej uwagi na ból, teraz liczyła się tylko rozkosz. Obydwoje wili się, jęcząc. Orgazm sprawił, że nogi Agaty wyprostowały się, stopy wygięły się w dół. „Niech ta chwila się nigdy nie skończy” – myślała sobie. Jej cipka zasysała do siebie całą spermę Sebastiana.
    - Kuzyneczko… ochhh, kuzyneczko… - dyszał chłopak.
    Po chwili obydwoje opadli, zmęczeni. Dysząc ciężko, pozostali w takiej pozycji jeszcze parę minut, nie mając siły się ruszyć. Nie wstając z kolan kuzyna, Agata wysapała wreszcie:
    - Ochh, było naprawdę super, kuzynie. Jesteś świetny. Dzięki.
    - Cała przyjemność po mojej stronie – uśmiechnął się Sebastian.
    Zatopili się w namiętnym pocałunku. Następnie Agata zeszła z Sebastiana, wzięła jego wymęczonego penisa do ust i wyssała z niego resztkę spermy. Gdy to zrobiła, kazała kuzynowi wylizać sobie cipkę, w której zostawił cały ładunek. Zrobił to z przyjemnością, wkładając język głęboko. Chciał wykorzystać tę sytuację jak tylko mógł, gdyż myślał, że więcej może się to nie powtórzyć. Jednak ku jego radości, gdy się ubierali, kuzynka obiecała mu, że będą mogli to czasami powtarzać, gdy się spotkają i gdy będzie okazja. Sebastian rzekł, że ma nadzieję, iż będzie się to zdarzać często, gdyż było mu bardzo przyjemnie. Po wszystkim Agata poszła szukać swojego męża, który ciągle grzebał z wujkiem przy samochodzie, a Sebastian, radosny i spełniony, udał się na śniadanie. Wiedział, że ten poranek na zawsze pozostanie w jego pamięci.

  15. #15
    Nowy
    Awatar Tartakus

    Status
    Offline
    Dołączył
    Oct 2012
    Posty
    5
    Czas Online
    20 m
    SEBASTIAN I KOREPETYTORKA

    Niedługo 18-letni Sebastian miał skończyć liceum. Zostały niecałe dwa miesiące, w których musiał ostro zabrać się za naukę, by dobrze zdać maturę, a potem czekały go ponad 4 miesiące wakacji. Cieszył się na tę myśl, lecz teraz miał tyle nauki, że odechciewało mu się wszystkiego. Musiał nadrobić wszystkie zaległości, przeczytać lektury, jednym słowem nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Na szczęście z większością rzeczy sobie radził, jedynym przedmiotem, który sprawiał mu duże problemy, był język angielski. Rodzice, którzy o tym wiedzieli, doradzili mu, żeby wziął parę prywatnych lekcji z tego przedmiotu, a oni mu to za sponsorują. Sebastian wiedział jednak, że parę godzin nie wystarczy, by przygotować się do matury. Przez całe liceum olewał ten przedmiot, nie mógł się nic nauczyć i ledwo na dwóje zaliczał sprawdziany, a to i tak tylko dzięki miękkiemu sercu nauczycielki. Powiedział rodzicom, że aby cokolwiek nauczyć się z tego języka i jako tako zaliczyć maturę, musiałby zacząć chodzić na prywatne lekcje już od teraz i to codziennie. Rodzice, dla których przyszłość syna była najważniejsza, postanowili wydać te pieniądze i zapewnić mu korepetycje. Najważniejsze było, by zdał maturę i poszedł na studia. Tak więc Sebastian na początku kwietnia zaczął chodzić na korki z angielskiego.

    Korepetytorka Sebastiana, panna Hanna, miała 30 lat. Była jak na kobietę bardzo wysoka i miała nieproporcjonalną sylwetkę, która trochę oszpecała jej wygląd. Szerokie w porównaniu do reszty ciała ramiona, muskularne (aczkolwiek jędrne) nogi, umięśniony brzuch – wszystko to sprawiało, że nie była za bardzo pociągająca dla mężczyzn. Wcale jednak jej to nie przeszkadzało, była kobietą dumną z tego, że nikogo nie potrzebuje, szczyciła się swoją niezależnością. Pieniędzy miała w bród – praca tłumaczki oraz dawanie korepetycji z angielskiego po godzinach przynosiły jej spore dochody. Panna Hanna bardzo lubiła sport i gimnastykę, czemu zawdzięczała swoją muskularną sylwetkę, dzięki której mogłaby pokonać w walce wręcz nie jednego mężczyznę. Jej twarz miała mocne rysy, widać było po niej, że Hanna jest kobietą bardzo pewną siebie. Gdyby poświęciła trochę czasu na fryzjera oraz na makijaż, jej buźka mogłaby być bardzo ładna, lecz Hannie na tym nie zależało. Rzadko się malowała, a jeśli już, to na szybko i bez przykładania do tego zbyt dużej wagi, a jej fryzura przypominała hełm. 10-centymetrowe włosy były zaczesane do tyłu, przy czym z tyłu głowy były nieco krótsze. Panna Hanna jednak nie była brzydka – jej dosyć ładna twarz i duże piersi działały na jej korzyść. Była również bardzo sympatyczną kobietą, umiała z każdym o wszystkim porozmawiać, była zabawna, przyjacielska i lubiła się śmiać.

    Sebastian już na pierwszej lekcji zaprzyjaźnił się z panną Hanną. Zanim przeszli do zajęć, jego nauczycielka zaproponowała mu kawę, ciastko i chwilę pogawędziła z nim o jego szkole oraz o maturze. Na każdej następnej lekcji było tak samo, rozmawiali na różne tematy. Hanna podczas tych rozmów zauważyła, jaki jej uczeń jest nieśmiały i wstydliwy. „Sebastian, trochę więcej pewności siebie by ci nie zaszkodziło. Przez życie trzeba iść, rozpychając się łokciami, nie możesz być taki płochliwy” – próbowała go czasem rozkręcić. Był on rzeczywiście zakompleksionym chłopakiem. Szkolni koledzy dokuczali mu z powodu jego nieśmiałości oraz wątłej budowy ciała. Jego jastrzębią twarz oszpecał odstający i skrzywiony nos. Mimo tego Panna Hania polubiła go, był miły, grzeczny i pracowity. Nauka angielskiego nie szła mu za dobrze, ale ona postanowiła sobie, że przygotuje go do matury, „już moja w tym głowa, żeby zdał” – myślała sobie. Jak to na angielskim, podczas lekcji poruszali różne tematy, żeby tylko jak najwięcej używać tego języka. Przy niektórych zagadnieniach, np. na temat dziewczyn, miłości itp., Sebastian rumienił się, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Pytała go o wszystko, żeby odpowiadał jej po angielsku, nie chciała go jednak tym zawstydzać. Uważała to za urocze, jak ten chłopak łatwo się czerwieni z byle powodu.

    Pewnego ciepłego, kwietniowego dnia, gdy Sebastian przyszedł na korepetycje do panny Hanny, zobaczył, że jego nauczycielka ma na sobie bardzo seksowną, króciutką spódniczkę. Gdy usiadła, podwinęła się ona na tyle, że nogi Hanny było widać w całej okazałości. Miała ubrane rajstopy, których część majteczkowa była widoczna, co bardzo podnieciło Sebastiana. Przez całą godzinę siedział i patrzył się na te nogi, nie zdając sobie sprawy, że jego nauczycielka to widzi. Sebastian miał na sobie krótkie, cienkie spodenki, więc jego kutas, który od razu zesztywniał, uwypuklał się w nich. Panna Hanna zauważyła to, ale nie chcąc znów zawstydzać swojego ucznia udawała, że nic nie widzi. Sebastian ani na chwilę nie mógł się skupić na lekcji, Hanna mówiła coś do niego, a on w tym czasie wyobrażał sobie jak maca jej nogi i zadziera kieckę. Gdy o coś go pytała, odpowiadał nie na temat. W tym dniu cała lekcja poszła na marne, Sebastian nie nauczył się nic, mimo to był bardzo zadowolony - napatrzył się na piękne nogi.

    Kwietniowe dni stawały się coraz cieplejsze, dziewczyny chodziły po ulicach coraz skąpiej ubrane, penis Sebastiana coraz częściej był w stanie wzwodu. Minął ponad tydzień, odkąd panna Hanna miała na sobie tą seksowną kieckę, na którą Sebastian patrzył się przez całą lekcję, od tamtej pory jego nauczycielka bywała częstym gościem w jego erotycznych fantazjach. Teraz znowu przyszedł do niej na korepetycje, a ona znowu była skąpo ubrana. Tym razem nie miała na sobie spódniczki i rajstop, była ubrana bardziej „po domowemu” – krótka, odsłaniająca pępek koszulka na ramiączkach, króciutkie materiałowe spodenki, odsłaniające niemal całe uda kobiety oraz japonki na stopach. Zapomniała ona, jak ostatnio chłopak się podniecił na jej widok i że prawie nie mogła przez to prowadzić lekcji. Gdyby o tym pamiętała, nie ubierałaby się tak, by tyle jej ciała było na wierzchu. Przypomniała sobie o tym dopiero, gdy zaczęła prowadzić lekcję, zobaczyła wtedy, jak Sebastian zezuje na jej dekolt oraz nogi. Jego myśli znów rozbiegały się wokół jej ciała, znów nie mógł się skupić na lekcji. „No nie” – myślała sobie panna Hanna – „jak tak dalej pójdzie, to nigdy nie zdołam go przygotować do matury”. Początkowo jednak nie zwróciła mu uwagi, by się opamiętał. Wiedziała, że to nie jego wina, był mężczyzną, więc tak zareagował, to była natura. Gdyby coś mu powiedziała, speszył by się bardzo, a nie chciała tego. Jednak strasznie przeszkadzało jej to w prowadzeniu lekcji, jej uczeń był rozkojarzony. Po 10 minutach nieudanych prób wpojenia mu czegoś do głowy, rzekła w końcu:
    - Sebastian, słuchaj, widzę jak się na mnie patrzysz, ale czy mógłbyś skupić się na tym, co do ciebie mówię? To moja wina, nie powinnam się tak skąpo ubierać, przepraszam cię, ale postaraj się nad sobą panować.
    Sebastian poczuł, jak krew napływa mu do głowy. Stał się nagle ze wstydu czerwony jak burak. Próbował się jakoś usprawiedliwić, ale bąkał tylko coś niezrozumiale pod nosem, nie wiedząc, co powiedzieć.
    - Może idź do toalety, zaspokój swoje pożądanie i potem wznowimy lekcję? Bo tak to nic z tego nie wyjdzie.
    Sebastianowi ze wstydu zakręciło się w głowie, chciał by zapaść się teraz pod ziemię. Hannie zrobiło się głupio, że znów go zawstydziła, przecież ten chłopak tak cierpiał z powodu swojej nieśmiałości. Położyła rękę na kroczu Sebastiana.
    - Muszę się tym zająć – powiedziała, masując dłonią jego penisa.
    Sebastianowi zrobiło się przyjemnie, lecz nadal był bardzo zawstydzony. Korepetytorka zsunęła jego spodenki, następnie majtki i wzięła do ręki jego nabrzmiałą fujarę. Zaczęła poruszać ręką w górę i w dół. Sebastian początkowo nie wiedział, co się dzieje, a gdy to sobie uświadomił, jego podniecenie zwielokrotniało. Jego nauczycielka o której marzył, właśnie mu obciągała. Nie mogąc doprowadzić go ręką do orgazmu, wzięła jego penisa do ust. Poruszała języczkiem, pobudzając go coraz mocniej. Sebastian był mocno podniecony, lecz jeszcze mocniej zawstydzony. Był tak skrępowany, że nie mógł osiągnąć orgazmu. Panna Hanna wzięła jego dłoń i położyła ją na swojej piersi, zachęcając go, by ją pieścił. Chciała go szybko doprowadzić i kontynuować zajęcia. Czekała, aż jego sperma wleje się jej do ust, lecz się nie doczekała. Sebastian masował przez materiał koszulki jej cycka, zaraz miał dojść, lecz Hanna nagle przerwała i wypuściła z ust jego penisa. Wstała, pociągając go za sobą i rzekła:
    - Widzę, że potrzebujesz mocniejszego bodźca.
    Pociągnęła go za kutasa, przyciągając do siebie i ulokowała go między swymi udami. Przycisnęła je do niego i zaczęła się lekko poruszać, Sebastian również. Wzięła jego dłonie, wsunęła je pod swoją koszulkę i położyła na swoich piersiach. Wyglądali śmiesznie – ona dużo wyższa od niego, lepiej zbudowana, a on niski, chudy i wątły. Sebastian czuł jej sutki, jej piersi były takie miękkie, takie przyjemne w dotyku… Sapiąc cicho, wykonywał powolne ruchy w przód i w tył, jego pani robiła tak samo. Robiło mu się coraz cieplej. Dłońmi czuł, że sutki jego nauczycielki stają się coraz sztywniejsze. Zaczęła ją podniecać ta sytuacja. Nie miała męża i dawno się z nikim nie kochała, była wyposzczona, więc nawet tak nieatrakcyjny chłopak jak Sebastian działał na jej wyobraźnię. Sebastian widząc, jak jego nauczycielka wkłada sobie rękę pod spodenki, by pieścić swoją cipkę, poczuł falę rozkoszy. Dostał orgazmu, spomiędzy ud panny Hanny wytrysnęła mocnym strumieniem jego sperma, zalewając panele na podłodze. Hanna wyjęła swoją rękę ze spodenek, postanowiła ulżyć sobie potem, jak Sebastian już pójdzie, a teraz chciała kontynuować lekcję. Czekała, aż skończy się jego orgazm. Po wszystkim wycisnęła z jego kutasa resztkę spermy i rzekła, uśmiechając się do niego:
    - No, mam nadzieję, że teraz wreszcie skupisz się na lekcji.

    Podobna sytuacja powtarzała się jeszcze kilka razy, z tym, że panna Hanna teraz specjalnie ubierała się wyzywająco. Podobało jej się doprowadzanie swojego ucznia do orgazmu. „Niech chłopak ma coś z życia” – myślała sobie. Pewnego jednak razu, Hanna poczuła ogromną ochotę przeżyć coś więcej. Dzień akurat był chłodny, Sebastian zmarzł na dworze, idąc na korepetycje. Hanna widząc, że mu zimno, położyła swoją dłoń na jego.
    - Ależ ty masz zimne ręce – rzekła, pocierając je swoimi.
    - Jest zimno na zewnątrz – odpowiedział Sebastian.
    Hanna położyła ręce chłopaka na swoich nogach, mówiąc:
    - Tutaj się ogrzeją, moje uda są gorące.
    Założyła nogę na nogę, dłonie Sebastiana znalazły się pomiędzy jej udami. Rzeczywiście, były gorące. Od razu zrobiło mu się ciepło w ręce, lecz nie chciał ich stamtąd zabierać. Materiał jej pończoch był taki przyjemny… Sprawił, iż stanął mu kutas. Panna Hanna położyła na nim rękę. Zaczęła go namiętnie masować.
    - Oj, Sebastian, Sebastian… Widzę, że znowusz muszę ci ulżyć. No nic, znów będziemy musieli przedłużyć lekcję o pół godziny – powiedziała.
    Włożyła chłopakowi rękę do majtek, sprawiając mu tym ogromną rozkosz. Ścisnął obydwoma dłońmi jej udo, następnie przybliżył się nimi do jej pachwin. Hanna poczuła impuls podniecenia w swojej cipce. Masując penisa Sebastiana, drugą ręką położyła jego dłonie na swoich majtkach.
    - Sebastian, ja tyle razy cię już zaspokajałam, mógłbyś dziś mi się odwdzięczyć –ścisnęła penisa chłopaka.
    - Z największą przyjemnością – wysapał.
    Tarł materiał jej majtek w miejscu cipki, drugą ręką gładząc jej nogi. Obydwoje czuli się wspaniale. Sebastian wkładał rękę pod pończochy swojej nauczycielki, ona bawiła się jego penisem. To było coś, czego obydwoje potrzebowali. Hanna rozebrała Sebastiana, gładziła jego nogi w okolicach kutasa. Było to przyjemne. Włożyła jego rękę pod swoje majtki, dając mu do zrozumienia, że chce poczuć jego palca w środku swojej cipki. Sebastian z chęcią go tam zanurzył, tak głęboko, jak tylko mógł. Wwiercał się w nią, robiąc jej dobrze. Hanna zadarła swoją koszulkę do góry, odsłaniając piersi. Sebastian od razu przysunął do nich twarz, chcąc wziąć do buzi jej sutka, Hanna jednak przyciągnęła jego głowę do swojej cipki. Ściągnęła majtki, Sebastian wszedł w nią językiem. Ułożyli się w pozycji 69 wzajemnie się zadowalając. Hanna zapragnęła poczuć w sobie penisa swojego ucznia, chciała, by ją ostro zerżnął. Nim zdążyła mu to zaproponować, poczuła w ustach jego spermę. Dawno nie czuła tego słonawego smaku. Sebastian przeżywał orgazm, jego ciało drżało z rozkoszy. Panna Hanna ssała jego kutasa, zwielokrotniając przyjemność swojego kochanka. Była jednak zawiedziona, że nie doszło do stosunku. Gdy wyssała wszystko z jego penisa i przełknęła to ze smakiem, on dalej wwiercał się językiem do jej muszelki. Przerwała mu.
    - Muszę się pani odwdzięczyć – zaoponował Sebastian.
    - Odwdzięczysz mi się po lekcji. Chciałabym, żebyś mnie przeleciał, a teraz nie dasz rady.
    Serce zabiło Sebastianowi mocniej. Marzył o tym, by ją przelecieć, a teraz miało się to spełnić. Panna Hanna rozebrała się, chciała, by Sebastian znów poczuł się podniecony. Została w samych pończochach. Zaczęła prowadzić angielski, lecz tym razem to ona nie mogła się skupić na prowadzeniu lekcji. Sebastian również nie mógł, myśląc o tym, co ma się po tej lekcji wydarzyć. Po 5 minutach porzuciła próby nauczenia go czegoś. Przybliżyła swoją twarz do jego i oboje zatopili się w namiętnym pocałunku. Po chwili przerwała, mówiąc przyspieszonym z ekscytacji tonem:
    - Przełożymy tą lekcję na kiedy indziej, ok? Dziś zrobimy sobie dobrze.
    - Oczywiście, z największą chęcią. Teraz angielski mnie ani trochę nie obchodzi… - dyszał Sebastian, na powrót wsuwając swój język do jej ust.
    Po jakimś czasie przyjaciel Sebastiana znów zaczął robić się coraz większy. Hanna, widząc to, uśmiechnęła się sama do siebie. Przytuliła chłopaka do swoich dorodnych piersi, ręką pomagając jego członkowi się podnieść. Następnie wzięła go do ust. Sebastian na powrót czuł buzującą w nim spermę. Z rozkoszą macał swoją panią od korepetycji po pośladkach. Oj, było co ugniatać. Jeździł rękoma po jej plecach, po brzuszku, po cacusiach. Sutki były twarde jak kamień, podniósł ją i zaczął je ssać. Gładził jej nogi, delektując się materiałem jej pończoch. Doprowadziło to Hannę do takiego podniecenia, że nie mogła dłużej czekać.
    - Wejdź we mnie – wyszeptała.
    - Tak bez prezerwatywy? – upewnił się Sebastian
    - Wiesz, jaki jest najlepszy środek antykoncepcyjny? – spytała go.
    - Nie. Jaki?
    - Środek dupy – odpowiedziała, śmiejąc się.
    Sebastian również się uśmiechnął, nie z jej żartu, lecz z radości, że zaraz wsunie się do jej seksownego tyłeczka. Jeszcze nigdy nie uprawiał seksu analnego. Panna Hanna wstała i wyszła na chwilę z pokoju, wracając po chwili z dużym, fioletowym wibratorem w ręku. Odsunęła stół i uklękła w jego miejscu na podłodze, opierając się łokciami o kanapę.
    - Działaj – powiedziała.
    Sebastian uklęknął za nią, ocierając się swoim penisem o jej pośladki. Panna Hanna powoli wkładała sobie wibrator do pochwy. Włączyła go i wydała z siebie odgłos rozkoszy. Sebastian zabrał się za wkładanie penisa do jej odbytu. Szło mu to ciężko, bolała go odciągająca się od główki skóra. Hannę również bolało, lecz nie zwracała uwagi na ból. Było jej tak dobrze… Wreszcie wszedł w nią do końca. Krzyczała głośno, nie wiedział, czy z bólu, czy z przyjemności, przypuszczał, że z obydwu powodów. Zaczął ją powoli posuwać, Hanna dopasowała swoje ruchy do jego. Sebastian przejął wibrator z jej rąk i teraz to on jej go wkładał do cipki. Hanna, ciągle krzycząc, odgięła ramię do tyłu i złapała Sebastiana za plecy. Gładziła delikatnie jego skórę, przenosząc następnie dłoń na jego głowę. Sebastian czule pieścił jej ciało, doprowadzało ją to do obłędu. Dochodziła. Zabrała rękę z ciała swojego kochanka, nie chcąc go podrapać. Wbiła się paznokciami obydwu dłoni w kanapę, krzycząc niemiłosiernie głośno. Sebastian pierwszy raz widział swoją panią w takim stanie. Przeżywała cudowny orgazm, taki, jakiego nie przeżyła już dawno, gdyż od dłuższego czasu nie była z mężczyzną. Nie dało się tego porównać do przyjemności, jakiej doznawała bawiąc się sama ze sobą.
    - Rżnij mnie, mój uczniu, rżnij! – krzyczała – mocniej!
    Jej zachowanie podniecało Sebastiana. Zaraz jednak skończyła szczytować i opadła bezwiednie na kanapę, czekając, aż chłopak dojdzie w jej tyłku. Jej ciaśniutka dupka była bardzo przyjemna, kutas Sebastiana czuł się w niej jak w raju. Żałował, że jak dojdzie, to będzie musiał z niej wyjść, w tej chwili myślał sobie, że mógłby spędzić całą wieczność w takiej pozycji. Pieprzył ją, macając jej wysportowane ciało. Mimo, iż jej szeroko rozstawione ramiona wizualnie nie były tak pociągające, ich dotyk był bardzo przyjemny. Ta mięciutka skóra na jej wyczuwalnych muskułach… Sebastian pomyślał sobie, że ta kobieta, gdyby mieli ze sobą walczyć, z łatwością by go pokonała. Jeśli byliby parą, to ona w ich związku byłaby mężczyzną bardziej niż on – była duża, silna i pewna siebie, podczas gdy on był wątłą, zakompleksioną ciapą. Czuł, że dochodzi. Wpadł mu do głowy pomysł, chciał zrobić coś, co go bardzo podniecało, jednak tyłeczek jego korepetytorki był taki ciaśniutki, taki cieplutki, taki przyjemny… Nie chciało mu się z niego wychodzić, jednak nie miał czasu na zastanawianie, od orgazmu dzieliły go ułamki sekundy. Wyjął szybko fiuta z jej pupci, ręką łapiąc za gumkę pończochy i odciągnął ją od jej uda. Wziął kutasa do ręki i wsadził go pod pończoszkę panny Hanny. Spuścił się pod nią, zalewając jej udo dawką swojej spermy. Dysząc ciężko z przyjemności, patrzył, jak jego nasienie rozlewa się pod jej pończoszką. Gdy wyrzucił z siebie już wszystko, puścił gumkę i patrzył, jak jego sperma rozmazuje się na udzie i na materiale. Wyglądało to zajebiście, podobało mu się to, jednak nie był pewny, czy dobrze zrobił – mógł przecież skończyć w jej odbycie, co byłoby o wiele przyjemniejsze.
    - Dlaczego tak zrobiłeś? Nie wolałeś skończyć w środku? – spytała go nauczycielka.
    - Sam nie wiem, dlaczego. Może dlatego, że widziałem tak na pornosie i chciałem to wypróbować – odpowiedział zażenowany.
    - No nic, jak chciałeś, tak zrobiłeś. Będę musiała teraz wyprać pończochy – powiedziała Hanna wstając i zdejmując je ze swoich nóżek.
    Sebastian, w chwili przypływu śmiałości, postanowił się ją zapytać:
    - A czy zrobimy to jeszcze kiedyś? Chciałbym spróbować, jak to jest skończyć w tyłku.
    Jego nauczycielka roześmiała się i odpowiedziała, mierzwiąc ręką przyjaźnie jego włosy:
    - Oj, Sebastian, ty to jesteś niewyżyty… Oczywiście, ze to powtórzymy. Ale nie dziś, następnym razem.
    Sebastian uśmiechnięty wyszedł z jej mieszkania i udał się do swojego, myśląc po drodze z radością, że maturę z Anglika ma dopiero za miesiąc, a do tego czasu czekają go częste korepetycje z Panią Hanią.

Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni

Podobne wątki

  1. Erotyczne symulatory +18
    By djzziom in forum Kosz
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 05-08-2011, 21:26
  2. Opowiadania erotyczne JAVA
    By salkosik in forum Kosz
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 26-08-2010, 14:34
  3. Erotyczne Tapety
    By plustek14 in forum Kosz
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 13-02-2010, 01:13
  4. Filmy Erotyczne | Aktualizacje
    By Baryla in forum Kosz
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 09-07-2009, 18:33
  5. Erotyczne opowiadania java
    By poverejay in forum Java
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 18-04-2009, 16:17

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231