Witaj Gościu! Jeżeli widzisz ten dymek to znaczy że nie jesteś zarejestrowany/zalogowany. Kliknij by się zarejestrować . Rejestracja zajmie chwilę :)
Opowiadania Erotyczne +18
Wprowadź pełną nazwę lub fragment szukanego filmu, muzyki lub inne
Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 17
Like Tree2Lubi to!

Wątek: Opowiadania Erotyczne +18

  1. #1
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,836

    Opowiadania Erotyczne +18

    Opowiadania Erotyczne +18







    Temat ten zawiera treści wulgarne i erotyczne.
    Jeżeli jesteś osobą niepełnoletnią lub nie posiadasz mocnych nerwów opuść ten temat.
    Niektóre zwroty mogą urażać wrażliwych ludzi.

  2. #2
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,836
    Seks analny nastolatki



    Monika ma w przeciwieństwie do swojej mamy i najbliższej przyjaciółki Majki raczej niewielki biust, ale za to niesamowite nogi i dupę. Monika ubierała najczęściej albo obcisłe dżinsy albo króciutką spódniczkę. Na jej dupę wszyscy zwracali uwagę. Czy to w szkole czy w tramwaju często ktoś ją klepał po tyłku lub macał. Ale ta dziewczyna to lubiła. Tak samo jak seks analny. Jej tyłek jest wprost wymarzony do tej miłości. Monika leżała w świetlicy na podłodze i malowała coś dla pani na plastykę. Dziewczyna leżała na brzuchu lekko podparta na łokciach. W tej pozycji jej wspaniały tyłeczek prezentował się jeszcze bardziej kusząco. Cicho wszedłem do sali zamykając za sobą drzwi. Momentalnie na widok jej dupci mój kutas się usztywnił. Wyjąłem go ze spodni i zacząłem się onanizować. Monika do tej pory nie zorientowała się, że stoję za nią. W pewnym momencie podniosła się nieco , aby coś poprawić na rysunku. Stanęła na czworakach podpierając się na łokciach. W ten sposób wypięła jeszcze bardziej dupcię. Był to ostateczny impuls dla mnie i w tym momencie wystrzeliłem prosto na jej spodnie przy okazji wydając z siebie niekontrolowany jęk. 15-latka odwróciła się zaskoczona , ale gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się do mnie szeroko: -Trzeba było powiedzieć , to bym ci go obciągnęła. -To twój tyłek tak na mnie zadziałał. Monice zdarzało się już dość często , że chłopcy spuszczali się patrząc tylko na jej dupę. -Tak to byś sobie mógł popatrzeć na moją nagą dupę. -*****, nie mogłem wytrzymać! -Dobra-podeszła do mnie i pocałowała mnie w usta- będę je musiała zdjąć , bo mi przemokną od twojej spermy. To mówiąc rozpięła dżinsy i zaczęła je ściągać. Miała na sobie długi t-shirt , więc w pierwszej chwili nie zauważyłem, że nie ma na sobie majtek. Dopiero gdy podniosła nogę, żeby wyjąć ją z nogawki, zobaczyłem jej czarny trójkącik. Znowu poczułem podniecenie , zwłaszcza ,że za chwilę Monika zaczęła zlizywać spermę ze swoich spodni. -Jeszcze tutaj trochę jest – wskazałem na mojego fiuta. -Yhmm. Klęknęła od razu przede mną , obciągnęła mi i włożyła całego półsztywnego kutasa do buzi , gdzie natychmiast powrócił do swych dużych rozmiarów. Monika znana była z tego , że dość ostro robiła laski. Teraz też ssała jak odkurzacz. Chwyciłem jej głowę i sam zacząłem rytmicznie wchodzić w jej usta. Gdy już byłem podniecony maksymalnie , wyjąłem członka z jej buzi. Ósmoklasistka teraz zaczęła lizać moje jaja. Mój penis ociekał jej śliną wpost na jej twarz. -Zerżniesz mnie w dupę , tak na maksa i ostro – zapytała przejeżdżając językiem wzdłuż mojego kutasa – tylko tak , żebym krzyczała z bólu. Monika odwróciła się i ponownie stanęła na czworakach , tylko że teraz nie miała spodni. Wypięła swoją piękną pupcię rozchylając przy tym nogi. Szybko ściągnąłem spodnie, stanąlem za nią i kilka razy jeszcze obciągnąłem sobie kutasa , po czym nacelowałem na jej brązową, śliczną dziurkę. Poczekałem, aż pod naporem członka otworzy się jej odbyt , a następnie powolutku zacząłem się zagłebiać w ciasnym otworku. Właściwie to ja się nie ruszałem , tylko Monika powoli parła w moim kierunku. Gdy główka penisa znikła w środku, zapytałem się mojej koleżanki: -Na peweno chcesz ostro? -Tak-szepnęła- włoż go głebiej i mocniej , już mnie wszystko w śrokdu swędzi. Na to dałem 15-latce ostrego klapsa w tyłek. Dziewczyna krzyknęła , ale prawdziwy powód do krzyku dostała chwilę później , bowiem wszedłem w jej dupcię aż po same jaja. W jej tyłku było niesamowicie gorąco i ciasno , mimo że ta nastolatka dość często pieprzyła się w dupę. Wiedziałem, że teraz boli ją bardzo, ale nawet nie krzyczała, tylko cicho jęczała zagryzając zębami swoje spodnie. Lecz mimo wszystko Monika uwielbiała taki sex. Teraz zacząłem ją rżnąć mocno za każdym razem dochodząc do samego końca. Chwyciłem się jej bioder i ruszałem w tempie królika. Długo takiego tempa nie wytrzymałem , ale Monika przejęła sprawę i sama poruszała tyłkiem nabijając się na mojego drąga. Podciągnąłem jej podkoszulkę , żeby móc też pomacać jej piersi. -Stanika też nie nosisz? -Majka mi zdjęła w ubikacji i nie zdążyłam już ubrać. -To odwróć się , to ci wyliżę sutki. Monika posłusznie odwróciła się na plecy rozchylając szeroko nogi. Stanąłęm na czworakach nad nią i wylizywałem jej sutki. Biust Monika miała niewielki ,ale za to bardzo wrażliwy. Gdy go lizałem , dziewczyna onanizowała się jak szalona. Objęła mnie nogami kładąc mi je na szyji. Te najwspanialsze nogi na świecie były jeszcze jednym podniecającym bodźcem. Podchwyciłem ją pod kolanami i przyciągnąłem bardziej do siebie. -Wal mnie dalej- powiedziała zdecydowanie przyciągając mnie do siebie. Z wielką przyjemnością znów zagłębiłem się w jej odbycie. Poruszałem się teraz wolniej , rozkoszując się ciasnotą jej tyłka. Oparliśmy się czołami patrząc sobie prosto w oczy. Przy każdym pchnięciu dziewczyna przymykała oczy nie rezygnując przy tym z drażnienia łechtaczki. Wysunęła język i wsunęła mi go do ust. Zacząłem go ssać , a następnie lizać jej twarz obficie ją śliniąc. Wtedy ta piętnastolatka otworzyła szeroko usta wysuwając język niczym przy spuszczaniu się jej w usta: -Daj mi tu trochę śliny Splunąłem w jej usta patrząc jak Monika połyka moją ślinę. To podnieciło mnie już tak, że w końcu się spuściłem w jej dupce. Dziewczyna ścisnęła mięśnie odbytu jakby chciała wyssać wszystkie soki z mojego chuja. Przewróciłem się na plecy i odpoczywałem. Tymczasem Monika , wciąż niezaspokojona, usiadła na krześle i zaczęła się onanizować. -Wyruchasz mnie jeszcze w cipkę? -Nie za dużo chcesz? Wyssałaś ze mnie wszystkie soki. -Zaraz ci go znowu postawię- powiedziała stanowczo. Powoli zaczęła się zbliżać do mnie na czworakach. Patrząc na wspaniałą sylwetkę piętnastolatki poczułem , że znowu mam na nią ochotę. Rozchyliłem nogi , a dziewczyna położyła się na brzuchu między nimi. Najpierw delikatnie lizła moje jądra by za chwilę muldać je całe w ustach. Bez dotykania mojego członka, Monika spowodowała, że znowu zaczął stawać. Zastanawiałem się , czy Monika zdecyduje się wziąć go teraz do buzi i wylizać. W klasie ani Majka ani Karolina nie mówiąc o Agnieszce, po seksie analnym nie chciały wylizać kutasa. Chętnie to robiły Bożena i Sabina, czasem też Iwona. Natomiast Monika, w obecności koleżanek nie robiła tego. Jednak gdy była sama, to do tej pory można ją było do tego spokojnie namówić. -Wyliżesz mi go jeszcze?-spytałem trochę niepewnie. -Nie tylko jego-powiedziała tajemniczo, po czym objęła go ustami u nasady. Przesuwała powoli głowę w górę, aż dojechała trochę za połowę. Wówczas ścisnęła go bardziej wargami i obciągnęła skórkę. Tu zatrzymała się na chwilę i rzuciła mi ponętne spojrzenie. Prawie że wchłonęła do buzi całego członka i ssała go jak odkurzacz. Gdy wyjęła go z ust , był czyściutki i ociekał tylko śliną. -A teraz podnieś nogi. No wyżej i szerzej , tak to do niczego nie dosięgnę – poprawiała mnie. Po chwili poczułem jej języczek wokół mojego odbytu. Nie mówiłem jej nic, gdyż i tak wiedziałem , że wsadzi tam język. Monika lizała jak szalona moją dupę ssąc co chwilę moje jądra. Rozchyliła moje pośladki i zaatakowała językiem. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że można tak głeboko wsadzić język do dupy. -Nie wiedziałem, że jesteś taka perwersyjna. -Odwróć się. Uwielbiam twój tyłek. Stanąłem teraz na czworakach wypinając tyłek. Zastanawiałem się, co ta zboczona piętnastolatka teraz zrobi. Monika najpierw masowała i całowała mi pośladki, po czym znowu wsadziła mi język do odbytu. Następnie pośliniła dwa palce i wsunęła mi je do środka. -Podoba ci się- spytała namiętnie Nic nie odpowiedziałem tylko wypiąłem bardziej tyłek dając jej znak, żeby kontynuowała. Dziewczyna jak szalona pieprzyła moją dupę. Po chwili poczułem, jak dodatkowo ssie jeszcze moje jajka. Nie wytrzymałem w końcu i odwróciłem się obciągając sobie twardego jak skała kutasa: -No chodź już, zaraz cię wyrżnę! Piętnastolatka usiadła na podłodze z rozłożonymi nogami. Palce, którymi przed chwilą rżnęła mnie w tyłek, teraz wsadziła sobie do buzi i ssała. Drugą ręką rozchyliła sobie szeroko wargi sromowe. Po chwili ruszyła się i usiadła okrakiem na mnie. Nadziała się na członka i zaczęła mnie ujeżdzać. Nic nie musiałem robić – ósmoklasistka sama nadziewała się na mojego kutasa. Przymknąłem oczy i oddawałem się rozkoszy, którą dawała mi moja koleżanka z klasy. Galopowała na mnie jak prawdziwy dżokej. -Spuść mi się do środka – szepnęła wsadzając mi język do ust. To tylko przyśpeszyło mój orgazm. Nie zdążyłem się nawet spytać czy bierze jeszcze tabletki, gdy sperma wlała się do jej cipy. Nie miałem jednak się czym przejmować, gdyż Monika od porodu pierwszego dziecka jadła jakieś tabletki antykoncepcyjne. Z resztą pieprzyła się z tyloma chłopcami, że nawet nie wiadomo by było kto jest ojcem. Zaczęliśmy się ubierać całując się cały czas. Ponieważ było już ponad dwadzieścia minut po dzwonku, a to miała być nasza ostatnia lekcja, trzymając się za ręce wyszliśmy ze szkoły.

  3. #3
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,836
    Ciemna strona kobiety



    Czy nie byłaś jak dziewczynka, która miga się od odpowiedzialności za własny los tłumacząc sobie, że "Jest granica, której nie wypada mi przekroczyć"?

    Powiem szczerze: jeśli tylko zechcesz świat może należeć do Ciebie. Powiem więcej: prędzej, czy później dla każdego nadchodzi ten moment w którym ma się dość własnej bezczynności i karze się jej iść w cholerę. Robi się wtedy rzeczy, do których wcześniej nie było się zdolnym. Ale - jak się potem okazuje - to w niczym nie szkodzi porządkowi świata. Zupełnie, jakby światu było obojętne, czy nam się powodzi, czy nie, jakby to była nasza prywatna sprawa.

    Opowiem o jednej takiej historii. Była jedna taka dziewczyna, jedna ulica, jedna chwila, w tłumie./p>

    Każdy umie poznać, czy osoba którą się mija jest nam przychylna, czy nie. Judyta poznała. Minęła go, lecz powiedziała w myślach: "Cholera, dość! Nie tym razem!"

    Poszła za nim. Położyła mu rękę na ramię.

    - Hej! Przepraszam, nie wiem, czy tak wypada, czy nie, ale co powiesz na wspólny spacer? Bo...

    - O.K.

    Zgodził się, zgodził! Dlaczego nie myślała, że to będzie takie łatwe? Żadnych sztuczek, żadnych tłumaczeń, wystarczyło zadać pytanie. Prosta odpowiedź: tak lub nie.

    Powiem Wam, że mnie to nie dziwi, kiedy myślę sobie: oto człowiek, który widzi drugiego człowieka po raz pierwszy a rozmawia z nim, jakby spotkał przyjaciela. Wiem, jak to jest możliwe. Po prostu nasi krewni to są Ci, którzy myślą i czują podobnie jak my. Nie zawsze łączą nas z nimi więzy krwi (a może nawet rzadko kiedy tak jest), więc niech się nikt też nie dziwi, że ten kilkugodzinny spacer wlał życie w ciało Judyty, bo facet którego właśnie poznała okazał się tym, czego potrzebowała.

    Pragnęła więcej - a jakże! Ale żeby być bardziej szczerym muszę Wam powiedzieć, że czasem sami nie wiemy, że czegoś chcemy i tak właśnie było z nią.

    Księżyc ma dwie strony: ciemną i jasną. Tylko jedną z nich zawsze zwrócony jest ku Ziemi. Są rzeczy, o których myślimy z odwagą, ale są też i takie, wśród których żyjemy lub które przeżyć pragniemy, ale trzymamy je w ciemni umysłu.

    Kto jak kto, ale ja się nie dziwię, że gdy Harry ciągnął Judytę przez bramę na stare podwórze, gdzie były kamienice z czerwonej cegły jej usta (ale tylko usta, nie dusza) rzekły:

    - Nie, nie! Nie tu! Proszę! Ja też chcę. Wszędzie, ale nie tu! Ktoś może wejść, wyjść. Tam chodzą ludzie! Boże!...

    Słusznie nie reagował na jej protesty. Który człowiek wie naprawdę, co jest dobre dla niego, a co nie?

    Znalazł w niej jakiś czuły punkt. Gdzieś było coś, co sprawiło że mógł zrobić z nią - wszystko? No, przynajmniej to. Coś w niej pozwoliło mu...

    Mówię Wam szczerze: gdy całuje się kogoś w dobrej wierze tak, że rzeczy, które nie są całowaniem małe mają znaczenie (albo nie mają go wcale) wtedy dzieje się coś, o czym nie piszą w podręcznikach dla dzieci: ciemna strona księżyca świta w umyśle i - ciii, to tajemnica!... - ona nie musi zabijać, ona może dawać życie!...

    Jeśli kiedykolwiek pozwolicie, by opary rozumu opadły i spojrzycie wtedy na swoją okolicę możecie jej nie poznać, może się nawet przerazicie. Musicie mieć odwagę. Inaczej nie radzę przekraczać granic powszechnie uznanych za nieprzekraczalne. (Granice są sztuczne, życie w nich ciasne, ale bezpieczne, w tym sensie, że wszystko jest tak dobrze znane.)

    Zadaj sobie pytanie: czy wolisz umrzeć na poziomie, na którym było Ci dane urodzić się, czy też wolisz się wspinać, nawet gdyby czasem z drżącym sercem trzeba było nazywać nienazwane lub dotykać to, co niedotykalne? Jeśli to pierwsze - nie czytaj dalej.

    Był zmierzch. Plecy Judyty w ścianie z cegły szukały oparcia. Musiała wypuścić z ręki białą torebkę. Po co, po co on całuje tak, jak wariat?

    Zerkała na prawo i lewo - czy nikt nie idzie? On klęknął przed nią, na piach.

    - No co Ty! - szepnęła. Chwyciła go za włosy. Wiedziała, czym to się skończy. Kazała mu wstać.

    Nie słuchał się. Jej sukienka była zbyt krótka. Na szczęście rankiem, pod wpływem jakiegoś przeczucia, wygoliła cipkę.

    Może to miłe, gdy jego usta całują jej uda wyżej, wyżej, coraz wyżej - Judyta słucha, czy nikt nie idzie ? Patrzy w lewo, w prawo, szuka kogoś w oknie... - a może, może powinna skupiać się na swych udach po których jak po drabinie jego wilgotne usta wchodzą wyżej, by - *****! - znów powtarza ten manewr, schodzi do jej kolan i mami ją dalej, daje jej znać, że niby po to on się tak zniżył, by jej nogi całować.

    Kłamca! Stukrotny kłamca! Odwleka tę chwilę, ale to oczywiste, że wyliże jej cipkę!

    Odchylił pasek jej majtek. Judyta prawie wpiła się w ścianę. Dotknął językiem jej łechtaczkę (o tej porze nie mógł jej widzieć, więc pewnie zrobił to przypadkiem, ale jakie to miało znaczenie!?).

    Wilgotna kotka lubi to wrażenie, jakby ktoś wargami szukał czegoś w niej.

    Dosłyszała mlaskanie. Tak czarny kotek mógłby pić swe śniadanie. To było słodkie. Zerkała w ciemność. A jakie nieprzyzwoite!

    "Ty łotrze!" - pomyślała.

    Drapała jego głowę pazurami. Spojrzała w dół. Między swoimi nogami widziała ciemną plamę. Równie dobrze to sam diabeł mógłby ją lizać.

    Nie potrafił opisać jej smaku, ani zapachu. Może nawet pięcioma zmysłami nie czuł nic, a jednak jej cipka sprawiła, że jego ogon zyskał twardość węgla i wydzielał ciepło, gorąco, jak smoła.

    "To woła o pomstę do nieba!" - Judyta myślała, że gdyby widział tak właśnie krzyczałby ten, co wychylał się z okna z na przeciwka, na piętrze i trzepał koc.

    - Och, nie! - jęknęła Judyta. Zacisnęła powieki, naprężyła się. Ścisnęła pięści, aż pociągnęła go za włosy. Sprawiła mu ból. (Jeśli to w ogóle czuł nie dał nic po sobie poznać.)

    Wybuchła bomba ciepła, gorąca...

    Nie przestała jeszcze dygotać, gdy polecił:

    - Klęknij!

    Myślała, że teraz to ona będzie musiała mu dawać to samo, więc opadła na kolana.

    - Nie tak! - powiedział. Z rozporka na wierzch wyciągał kawał kutasa.

    "O Boże! Nie!" - Judyta pomyślała o seksie na schodach, od tyłu.

    - Tak, pieprz mnie! - szepnęła mając jego fiuta tuż przy ustach.

    Otworzyła buzię ze zdumienia. Przytknęła do niej rękę. "Pieprz mnie?" - Czy to były jej słowa?

    (Ciemna strona księżyca, ciemna. Niegrzeczna dziewczynka, niegrzeczna...)

    Znalazł w niej darmowe gry jakiś czuły punkt. Gdzieś było coś, co sprawiło że mógł zrobić z nią chyba wszystko. Coś w niej pozwoliło mu. Nie czekał, aż ona pozbędzie się zdumienia. Ułożył ją w pozycji na pieska.

    Sukienka była ściągnięta do talii. Mógł dotykać jej pośladki. Zatrzęsła się. Ten dotyk był jak pociągnięcie smyka na skrzypcach. Następny też...

    - Mmmm...

    Ciężkim kutasem wpychał się, odchylając majtki, do jej mokrej szparki. Poczuła ulgę, gdy zmieścił się w niej cały.

    "Takim fiutem mógłby wyruchać cały burdel", pomyślała.

    - No dalej! Dawaj! Dawaj! - syknęła mimo woli. Mocniej zacisnęła szczęki, by nie mówić więcej, by nie zdradzać sobie, ani jemu tego, czego zdradzać nie wypada.

    "Całe życie czekałam na drania, który nie będzie się obawiał niczego we mnie, ani niczego poza mną."

    Dłonią uderzył ją w pośladek. Jęknęła. Przygryzła palce. A potem pierdolił, trzymając ją w tali. Zaparła się ręką ściany. Złamała paznokieć, może dwa.

    - *****... - powiedziała cicho - Tak! Tak!

    "To nie boli!", pomyślała, bo zawsze się bała, że może boleć, gdy ktoś będzie ją pie....ił tak, że brzęk sprzączki od jego paska będzie dźwiękiem ciągłym.

    (Należy wątpić, by w tym momencie ona się bała, że ktoś zechce sprawdzić co to za hałas...)

    - Mamo! - jęknęła. Zbrakło jej słów. Wygięła się w łuk; wypięła mocniej, twarzą - w miarę możliwości - przylegając do pięści, których kostki trą o powierzchnię kamiennej podłogi i będą boleć, gdy ona się otrząśnie z tego szaleństwa.

    Choć coś już ją boli...

    Bo czy nie jest tak, że jego strzała nie ma litości dla tych praw, którym Judyta do tej pory ulegała? Czy nie jest tak, że ta strzała ma szpony i wpija się w jej serce, rozszarpuje je na drobne kawałki, które drgawki i skurcze wyrzucają później na zewnątrz wraz ze łzami, by jej wnętrze było puste, by mogła wchłonąć świetlista próżnię i doświadczyć spokoju po gwałtownym boju na polu miłości?

    A miłość ma dwie strony, ciemną i jasną. O jasnej mówiły miliony, więc ja, by być szczerym mówię o tym, co inni przemilczeli. A że zapomnieli również dodać, że czarne i białe zdają się raczej ze sobą współpracować dlatego wszystko, co piszę wygląda jak wygląda. Kropka.

    Szlochała w kącie, gdy jego lśniący członek lądował z powrotem w spodniach.

    Podniósł ją, postawił na nogi, przytulił, pogładził po głowie.

    - Boże, nie zostawiaj mnie! Kocham Cię! Bądź już zawsze przy mnie, zawsze! - ścisnęła go rękoma. ("Nie oddam, nie oddam!" mówiła tym gestem.)

    - Coś Ci pokażę! - szepnęła. Rozejrzała się za torebką, kucnęła, podniosła ją. Sięgnęła do środka.

    - To karta Tarota... - trzymała ją przy jego oczach. - "Wieża." Wyciągnęłam ją dziś. Ona określa ten dzień. Ten dzień to przełom. Przełom to Ty.

    Wtedy usłyszała, jak ktoś prawie zbiega po schodach w klatce na przeciwko.

    - Chodź!!! - jęknęła do Harry'ego sądząc, że to do nich ktoś schodzi. Chwyciła go za dłoń, ale wypuściła tę rękę. Pobiegła, a biegnąc poprawiała sukienkę.

    Nie słyszała już, jak żona w oknie na piętrze naprzeciwko, wychylając się, wrzeszczy na męża:

    - Ochujałeś!? O tej porze będziesz dywan trzepał!?

    A Judyta biegła, biegła. Aż zmęczyła się. Uśmiechnęła się, myśląc o swoim szaleństwie. I obróciła się, myśląc że Harry za nią biegnie.

    Wtedy zrzedła jej mina.

    Harry to nie był ktoś, kto mówi co mu ślina na język przyniesie. To nie był ktoś, kto biegnie niepotrzebnie. Nie boi się, nie spieszy, bo i po co?

    Judyta rzuciła się pędem w tamto miejsce. Serce waliło jej jak werble przed niebezpiecznym numerem akrobaty na cyrkowej scenie.

    Na podwórzu, w niewidocznym o tej porze kurzu, łysy facet wyżywał się na dywanie po kłótni z żoną.

    Judyta podniosła porzuconą "Wieżę". Ten dzień to przełom - tak. Przełom to on - nie.

    Była sama. jak zawsze. Szlochała skulona w kącie.

    Hej, nie płaczcie! Pamiętacie, jak powiedziałem, że Harry trafił na jej czuły punkt? Miałem rację! Wszystko będzie dobrze (a przynajmniej taką miejmy nadzieję).

    Gdzie ten punkt był? Nie wiem, gdzie! (A nawet jeśli wiem, to i tak Wam nie powiem!) W jej pochwie, na skórze, w umyśle, czy w jej duszy - Boże, gdziekolwiek! Czy to ma jakieś znaczenie, gdzie?!

    Najważniejsze jest, że otrzymane wrażenia zmusiły do ujawnienia się jej instynkty, które drzemią gdzieś głęboko i czekają chwili jak ta, w której bosko programy download mogą powiedzieć : "Choćbyście starali się nas wytępić jak Hitler Żydów i tak Wam się nie powiedzie !!!"

    (Ciemna strona księżyca zachwyca ludzi, więc dlaczego by o niej nie mówić?)

    Nikt inny potem nie musiał tego powtarzać za nim. Ona już wiedziała. I wszystkich mężczyzn, których spotykała na swej drodze, a którzy czuli się srodze zagubieni w meandrach jej ciała oświecała mówiąc czego chce, jak i gdzie.

    To było prawdziwe wyzwolenie przyszłej studentki wydziału prawa. (Sorry, ale nie możecie wiedzieć, gdzie studiowała. Owszem, jest bardziej odważna, niż była kiedyś, ale jej życie to poważna sprawa i dziewczyna nie może się ujawniać.)

    Jak się wzięła w garść i wyszła z tego podwórza przechadzała się rozglądając się po ludziach.

    Starówka była taka sama. Niejedna para gruchała ze sobą. Ktoś grał na skrzypcach. Gdzieś tynk się sypał. Jakiś pijaczyna szedł trzymając kupione pół litra, bo przez cały dzień pokazywał kierowcom nieopodal, gdzie jest miejsce, by parkować.

    A nie mówiłem!? Ty przekraczasz sobie granice, w najlepsze, na całego, tymczasem nic nikomu do tego. Każdy żyje, jak żył, jak chce.

    Zatem do prostego dochodzimy wniosku: być sobą to jest coś, czego nie można zrobić za kogoś.

    Płaczesz - świat się nie zatrzyma. Skaczesz z radości - świat nie wstrzyma oddechu. Twoje życie, Twoja sprawa. Pa, pa!

  4. #4
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,836
    Moja nauczycielka z gimnazjum




    Mam 20 lat jestem wiecznie niezaspokojonym chłopakiem. Seks to moje drugie imię. Interesuje się nim bardzo dokładnie. Czytam bardzo dużo na temat seksu. Interesuje się nim nie tylko zdjęciowo ze tak powiem ale bardzo dokładnie. Potem sprawdzam to czy się zgadza to co ludzie piszą.

    Mam obsesje na punkcie kobiet ich ubioru. Mam wiele Marzen z tym związanych i nie dam rady teraz tego opisac. Mogę wam opisac jedna fantazje z tym zwiazana. A dokładniej taka….

    Każdy wiadomo ma profil na portalach spoleczniosciowych wiec i ja mam i dostalem pewnego razu taka wiadomośc od mojej dawnej nauczycielki z gimnazjum..:
    „ witam Cie mój drogi uczniu. Zapraszam Cie do mnie ze swoim kolega do siebie na mala impreze taka na ktorej będziemy wspominac dawne lata szkolne poza tym będziemy się swietnie bawic. Nie zdziw się ale strroj na ta okoliczność będzie wyjatkowy ponieważ będzie to garnitur. I pantofle. Musisz być tak ubrany, swoim rodzicom powiedz ze idziesz na wesele. A zaproszenie podesle Ci będzie zmyslone wiec nie boj się. Niby na wesele pojdziesz ale tak naprawde do mnie. Dzien imprezy to sobota. Za tydzień dokladnie mój drogi. Bądź gotowy na 18. Czekam na was.. ‘’
    No i się zaczelo myslenie co to może być za impreza. Ciekawe czy to nie zadna podpucha albo zmyslona wiadomość. Jednak sprawdziłem to i wyszlo ze to prawda. Zadzwoniliśmy do niej i wszystko się zgadzalo to ona. Mój kolega dostal to samo. Nie wierzyłem ze to będzie naprawde. Zaproszenie przyszlo. Az matka sama je przeczytala. I uwierzyla. Przyszla sobota i czas wyjscia. Kumpel czekal na mnie u siebie w domu. Miałem po niego wpaść by razem isc na ta impreze.
    Zastanawialiśmy się co kupic tej pieknej damie. Wiedzieliśmy ze lubi kwiaty i słodycze wiec kupiliśmy jej po czerwonej Rozy i słodkościach. Zaczęliśmy dazyc do jej domu. Ale tak na sucho nie dalo rady musieliśmy cos wymyśleć żeby się tak nie bac. Wypiliśmy 2 piwa mocne. Weszlo troche i byliśmy bardzo rozluźnieni. Doszliśmy do jej domu, zapukaliśmy i nic. Po raz kolejny i nic. Myslimy co jest..?
    Ale po chwili mi Komorka się odezwala i zobaczyłem wiadomość od nieznajomego numeru.:
    „otwarte’’….. pomyślałem skad ma mój numer. Mniejsza z tym, mysle wchodzimy. Weszliśmy było cicho i glosy dochodzily od lazienki ze się chyba przebierala. Zapukalismy. Otworzyla i wychylila Glowe powiedziala. Idzcie usiadzcie w salonie. Zaraz do was przyjde. No pomyśleliśmy z kolega ze chyba może być ciekawie.
    Gdy wyszla. Moja szczeka opadla do samej kanapy. Gdy ja zobaczyłem oniemiałem. Miala na sobie czarna mini sukienke zakrywajaca jej ledwo co tyleczek i odslaniacy Duzy dekold ukazujacy jej piekne wiekszych rozmiarow piersi. Wyszla przywitala się z nami buziakami w policzek i wręczyliśmy jej prezenty i znowu usiedliśmy. Włączyła delikatna muzyke. I poszla zrobic nam drinki. Kumpel się wiercil bo mowil ze mu stanal. Ja tez wyczuwałem w powietrzu niezle ruchanko wiec wiedziałem ze to o to jej chodzilo żebyśmy ja przelecieli. Gdy przyszla niosąc drinki na tacach pochylila się w nasza strone ukazując dekold. Zobaczyłem ze jest bez stanika.. teraz przybliżę wam jej wyglad.: blondynka o krotkich prostych wlosach. Biust raczej wiekszy ladny zawsze wyeksponowany. Tyleczek sredniej wielkości. Idealny na dawanie jej klapsow. Wiec gdy dawala nam te drinki czulem ze zaraz się zaczne porządne dymanie. Zostawiając nas znowu samych poszla po kolejne drinki. Powiedziałem do kolegi czy widzial to co ja. Odpowiedzial ze wlasnie chyba wiecej ode mnie. Walnąłem do w brzuch mówiąc mow co myslisz o tym wszystkim. Chyba nie musial nic mowic. A drinki były pyszne. Takie lekko pocne ale sok dobrze maskowal ten alkohol. Jednak trooche się rozluźniliśmy po nich zagadując do naszej nauczycielki co ma nam dzis do zaoferowania.
    Powiedziala ze ma dla nas wyjatkowa imreze. Gadaliśmy tak o wszystkich tych latach szkoly. Jak nam się z nia pracowalo. Drinki robily swoje i czulismy ze mamy już nad nia wladze. Powiedziałem ze ide do lazienki. Wchodzac do lazienki zobaczyłem tam 2 wibratory na szafce. Sprytnie schowana za wieksza szafka. Uśmiechnąłem się i pomyślałem ze może je wyrzucic bo nie będą jej potrzebne wogole.
    Wracając usiadłem a ona odparla ze idzie się przebrac. Nie było jej dobra chwile sami zdjęliśmy marynarki i siedzieliśmy w spodniach i koszulach. Czulismy się bardzo podnieceni. Gdy usłyszeliśmy stukot obcasow po domu spojrzałem w drzwiach nia. Tylko ze inaczej wyeksponowana. Kolega Az z wrazenia zlapal mnie za penisa i ścisnął. Chyba się naprawde podniecil jak to zobaczyliśmy. Była zupełnie naga. Ale miala wokolo szyi biala muszke. Była czyms naoliwiona. I miala buty na koturnach. Uśmiechała się zalotnie do nas. Kazaliśmy się jej obracac powoli. Światło się odbijalo od jej ciala mokrego od jakiejs substancji. Podeszla do nas nic nie mówiąc. Zaczela nam robic lody. Raz jednemu raz drugiemu,. Krztusila się slina płynęła jej po twarzy skapywala na piersi i na cipke. Nogi. Wkoncu rzuciliśmy ja na lozko. Zaczela się uśmiechać do nas i bawilem się jej piersiami. Piersi jej to balsam był dla mych dloni. Jak pieknie one się w moich dloniach komponowaly. Lepiej to robilem nic kto kol wiek. Kolega w tym czasie lizal jej stopy. Lubial kobiece stopy. Raz swojej mamie po pijanemu jej lizal gdy Spala. Ale nic się nie dowiedziała. Wracając do pieszczot. Nasza piekna nauczycielka zaczela glebiej oddychac. Zaczęliśmy lizac jej jednoczescie cipeczke. Była wygolona bardzo dokladnie. Czysta jak lza. Pachnaca. Idealnie.
    Włożyłem jej tam swojego weza goracego jak lawa. Zaczepem powoli. Po chwili zacząłem przyspieszac. Widzaielm jak zamyka oczy i jeczy. Kolega bawiąc się jej piersiami włożył jej penisa do ust by ssala go jak lizaka. Kolega mój spuścił się jej do buzi. Ona spragniona tego nektaru wypila go bardzo łapczywie i nie uronila ani grama. Ja kontunuujac galop walilem ja naprawde mocno i szybko potem zmieniliśmy się z kolega., tego wieczoru było orgazmow wiele. Pijani zmeczeni i zaspokojeni usnęliśmy . rano na pozegnanie zrobila nam po lodzie i zaprosila nas do siebie za 3 dni na maraton seksu…

    mistrzunio Lubi to!.

  5. #5
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,836
    Podniecona laska



    Siedzę w pustym mieszkaniu, idealna cisza to zaraz po ostrym rocku i rytmicznym reggae dźwięk najmilszy mym uszom. Mam ochotę na kawę, ale zmęczenie nie pozwala mi się ruszyć z krzesła (raczej lenistwo…). Staram się nie myśleć o tym, jak dużo mam nauki i ile wytrwałości będzie mnie to kosztowało, moje myśli uciekają gdzieś w głąb mojego mózgu, tam gdzie skrywam najpiękniejsze wspomnienia, jeszcze piękniejsze marzenia, najgorętsze pragnienia i potrzeby. Tego miejsca nie zna nikt poza mną i moją Samotnością. Dzięki tej niewielkiej cząsteczce mojego dorastającego, prawie kobiecego umysłu mogę choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości, dać upust emocjom i sprawić by na te kilka minut Samotność nie była mi wrogiem.

    Zanurzam się powoli, lecz nie bez rumieńców podekscytowania w jedwabnych niciach najintymniejszych myśli. Krążę pośród nich szukając perełki na dziś. Wspomnienia z czasów pieszczot z chłopakiem, najczulsze pocałunki, a także upojne chwile sam na sam ze sobą prześlizgują mi się pomiędzy palcami. Wreszcie gdzieś w tej całej gęstwinie odnajduję malutką perłową myśl-pragnienie.

    Całe moje ciało oblewa fala gorąca mieszająca się z podekscytowaniem i napięciem. Chwytam tą perełkę i czuję, jak zimny dreszczyk przechodzi po mnie od stóp, pieszcząc uda, podbrzusze, krągłe, małe piersi, kark, aż rozpływa się gdzieś w falach moich ciemno-kasztanowych włosów. Bicie serca gwałtownie przyspiesza, czuję jak krew kotłuje mi się w żyłach, ale najbardziej uwagę na sobie skupia to szczególne miejsce najcudowniejszej rozkoszy…

    Mrowienie podbrzusza, skurcze żołądka i spinanie ud tylko potęgują doznania. Pozwalam moim myślom przepływać swobodnie przez umysł, a ciału odpocząć, zrelaksować się. Jednak nie długo potrafię tkwić w pozie bezczynności. Moja pochwa i piersi dają o sobie znać, a wręcz błagają o najdelikatniejszy dotyk. Wiedząc, że mam sporo czasu przed sobą, delikatnie głaszczę moje słodkie piersiątka na co sutki reagują stwardnieniem. Smyram się opuszkami palców po szyi, karku, dekolcie… Nie mogę się powstrzymać i zimną dłoń wsuwam pod koszulkę dotykając rozgrzanego ciała. Zataczam niewielkie koła wokół każdej piersi, pieszczę je, zgniatam sutki i delikatnie je szczypię. Myślami jestem gdzieś daleko, w krainie marzeń. Tam, gdzie liczę się tylko ja, moje pragnienia i doznania. Tam, gdzie moja artystyczna dusza może ulecieć wysoko i nikt jej nie przywoła do porządku. Nawet bolesny brak mężczyzny nie daje się teraz we znaki. Teraz liczę się JA.

    Ze względu na wygodę ściągam koszulkę, a moje ruchy stają się teraz odważniejsze i pełniejsze. Czuję wypieki na twarzy i wspaniałe gorąca oblewające moje podbrzusze, pochwę, pośladki i uda. Coraz bardziej pragnę zająć się swym kroczem. Trzęsącą się z podniecenia ręką dotykam myszki przez materiał spodni. Zamykam oczy i pozwalam się rozpływać mojemu ciału. Niestety ludzkie pożądanie jest silniejsze od moich romantycznych uniesień i rozpinam rozporek. Pospiesznie ściągam spodnie i w samych stringach staję przed dużym lustrem. Początkowo patrzę sobie w oczy. Źrenice są powiększone i błyszczące. Widać, jak igra w nich radość i podniecenie. Rumieniec dodaje mi figlarności, rozczochrane, półdługie włosy okalają twarz i opadają płynnie na ramiona. Małe, jasne piersi odznaczają się na zaczerwienionym dekolcie, a sutki sterczą śmiesznie. Czarne stringi kontrastują z białą skórą, nadają drapieżności całej, nie do końca kobiecej figurze. Czuję już jak materiał cieniutkich majtek przykleja się do mych warg…

    Podniecona już do granic możliwości opadam na łóżko i dotykam majtek. Podciągam je wyżej, by cieniutki sznureczek na pupie wrzynał się pomiędzy pośladki. Tarmoszę tak tym skrawkiem materiału przez chwilę, po czym ściągam je zdecydowanym ruchem. Delikatnie dotykam ogolonego, gładziutkiego i pachnącego kakaowym balsamem wzgórka. Głaszczę go przez moment, a drugą dłonią pieszczę uda. W tym momencie wyraźnie czuję jak spomiędzy płatków kwiatu rozkoszy wypływa najlepszy nektar na świecie. Nieśmiało zanurzam palca pomiędzy wargami, drażniąc łechtaczkę i zataczając malutkie kółeczka przy wejściu do mojej cipki. Jeszcze chwilę przeciągam te niewinne pieszczoty…

    Na szafce obok łóżka na ślepo odnajduję gruby flamaster, który wsadzam sobie do ust by go nieco zwilżyć. Następnie zimnym i śliskim plastikiem przesuwam pomiędzy piersiami, po brzuszku, aż docieram do łechtaczki. Pocieram nim delikatnie o sterczącą kuleczkę, poczym nagarniam na niego odrobinę soczków. Już dłużej nie mogę się powstrzymywać i zatapiam flamaster w cipce. Prężę się jak kocica i cichutką pojękuję. Nie mogę złapać równego oddechu przez co mój puls szaleje. Dłonią zaciśniętą na końcówce flamastra poruszam co raz to szybciej ocierając flamastrem o ścianki pochwy i wpychając go coraz głębiej. Drugą dłonią wprawnymi ruchami palców zaspokajam łechtaczkę. Czuję się niesamowicie.

    Zgrane ruchy obu rąk doprowadzają mnie prawie na metę, lecz przed samym szczytem odkładam flamaster i szybkim, chwiejnym krokiem kieruję się do łazienki. Siadam na brzegu lodowatej wanny i kieruję prysznic na myszkę. Strumień chłodnej wody spłukuje z płatków lepki sok i pobudza jeszcze bardziej łechtaczkę. Zwiększam ciśnienie wody i po chwili ciemnieje mi przed oczami. Odchylam tułów do tyłu i powstrzymuje się by nie zacisnąć ud. Silne drgawki wstrząsają całym moim ciałem, a fala gorąca odbiera mi na chwilę kontakt z rzeczywistością. Opadam zmęczona na dno wanny i zimnym strumieniem wody oblewam całe swoje ciało. Leżę tak przez moment, po czym zakładam szlafrok i idę doprowadzić się do porządku.
    Zrobiłam sobie wreszcie kawę.Zamknęłam intymny pokój mojego umysłu na klucz i robi mi się smutno.To jest ten moment, w którym Samotność znowu staje się wrogiem…

  6. #6
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,836
    Sex z mamusią



    Wreszcie spełniło się marzenie mamy o małym domku na wsi. Ojciec, który już zarabiał dosyć porządnie, przez ostatnie lata harował dodatkowo, aby na ową wiejską inwestycję starczyło. Kiedy wreszcie sfinalizował zakup domku, resztą czyli jego zagospodarowaniem zajęła się mama. Najgorsze w tym było to, że prawie każdy weekend musiałem jechać tam z nią, aby pomóc jej w pracach. Na szczęście domek nie był zbytnio zaniedbany i już po paru tygodniach naszej pracy zaczął nadawać się do zamieszkania. Mama chciała jak najszybciej wszystko skończyć, aby tegoroczne lato spędzić już w swej posiadłości. Jednak najbardziej wkurzało mnie to, że gdy wreszcie miałem nadzieję, że w soboty i niedzielę, będę mógł przebywać z moją paczką kolesi, mama nadal domagała się abym z nią jeździł na wieś. Już wczesnym rankiem w sobotę albo nawet w piątek wieczorem pakowała do samochodu wszystko to, co było niezbędne do roboty i jechaliśmy ponad 180 kilometrów na wiejskie odludzie. Muszę przyznać, że mama była wspaniałą kobietą. Pełną humoru i życzliwości. Lubiana przez całą rodzinę, a przeze mnie wprost uwielbiana. Praktycznie nie miałem przed nią żadnych tajemnic. No, może oprócz jednej. Ostatnio coraz częściej ulegałem przemożnej pokusie, aby ją podglądać. Oczywiście robiłem to w te wieczory kiedy ojca nie było w domu. Moim 18-letnim organizmem rządziły hormony, a nie rozum czy moralność. Druga sprawa, że mama choć zbliżała się do 40-stki, była niezwykle piękną i atrakcyjną kobietą. Taką, za którą oglądają się nie tylko mężczyźni ale i młodzi chłopcy. Stać ją było na eleganckie ciuchy i częste wizyty u kosmetyczki. Nadal aktywnie uprawiała aerobik i taniec, bo tak naprawdę z zawodu była tancerką. Chociaż już dawno przeszła na dobrowolną artystyczną emeryturę. Najbardziej podobała mi się jej nogi. Niezwykle długie i zawsze dokładnie wypielęgnowane. Nie pamiętam też, abym kiedykolwiek widział jej stopy bez umalowanych paznokci lub by nosiła jakieś rozczłapane papcie, jakie nieraz widywałem na stopach matek moich kolegów.

    Łazienka w naszym osiedlowym mieszkaniu nie była zbyt duża, a ja podglądając ją przez wentylacyjną kratkę w drzwiach, prawie nigdy nie mogłem zobaczyć niczego więcej niż do ud. Za bardzo nie chciałem dociskać twarzy do kratki, bojąc się, że mama mnie na tym przyłapie. Gdy tak patrzyłem na jej stopy i łydki, a potem na zsuwające się z nóg majtki, byłem bliski wytrysku. Gdy tylko wchodziła do wanny, podnosiłem się i ze sztywnym fiutem umykałem do pokoju. Na ogół wystarczało parę ruchów, aby zalewać się obfitym strumieniem. Gdy już pozbyłem się tego podniecającego napięcia, czułem wstyd i wyrzuty sumienia, że onanizuję się mając w wyobraźni obraz nagiej matki. A obrazy te nierzadko były bardzo wyuzdane i perwersyjne. Nieraz robiłem w nich z mamą to, co widziałem na przeróżnych internetowych witrynach. Jednak nie potrafiłem z tym walczyć. Chociaż jak wspomniałem czułem ogromny niesmak ze swego zachowania. Wtedy przyjechaliśmy w piątkowy późny wieczór. Nawet nie wypakowaliśmy bagażnika, a jedynie zamknęli samochód w garażu, którego rolę spełniała zwyczajna ale spora komórka. W kuchni mama wypakowała tylko torbę z prowiantem i poprosiła, abym w międzyczasie, gdy ona przygotuje coś na kolację, napuścił jej wody do wanny. Zrobiłem to, a gdy wróciłem pomogłem przy jedzeniu. Siedziałam przy stole, gdy mama wzięła do ręki kanapkę i poszła do swego pokoiku. Po chwili wróciła ubrana tylko w obszernego t-shirta. Nie omieszkałem zerknąć na jej gołe nogi, zakryte ledwie do połowy ud. One zawsze ściągały mój wzrok. Znów sięgnęła po kanapkę i wychodząc powiedziała, że idzie się kąpać. Niby nic niezwykłego, ale nagle poczułem znajomą pokusę podglądania jej. Jeszcze nigdy nie robiłem tego w tym domu. Prawie na palcach poszedłem na korytarz i tu zamarłem. Drzwi do łazienki pozostawały otwarte a ja zdążyłem zobaczyć jak mama odwrócona plecami ściąga koszulkę, a potem energicznym ruchem zdejmuje majteczki. Rzuciła je niedbale na podłogę i weszła do wanny. Nim zniknęła miałem debiut w ujrzeniu jej nagich pleców, cudownie krągłych i jędrnych pośladków oraz moich wspaniałych nóg. Z wrażenia aż się cofnąłem. Nagle przez moją głowę przeleciała wściekła myśl, że być może było tak zawsze, gdy byliśmy w tym domku, a ja nigdy nie próbowałem ją tu podglądać. Jeśli rzeczywiście zmarnowałem tak wiele wspaniałych okazji, to zaprawdę jestem idiotą – pomyślałem i ledwo, ledwo powstrzymałem się przed jękiem żalu. Oparłem się o ścianę w kuchni i starałem się dojść do siebie. Byłem tak podniecony, tym co widziałem, że cudem powstrzymałem się przed wyjęciem swego nadzwyczaj sztywnego penisa i ulżenia sobie. Byłem zbyt podrajcowany aby myśleć o kolacji i jedynie co mogłem zrobić to ukryć się w swym pokoju. Najszybciej jak potrafiłem zrzuciłem ubranie i wskoczyłem do łóżka. Słyszałem krzątaninę mamy i w duchu prosiłem ją, aby poszła jak najszybciej spać. Po prostu nie mogłem się doczekać tej chwili kiedy zacznę się masturbować. Już wydawało mi się, że jestem bezpieczny, gdy nagle usłyszałem cichutkie pukanie do drzwi. Zanim zdążyłem coś powiedzieć, otworzyły się i stanęła w nich mama. Myślałem, że padnę z wrażenia. Nie dość, że miała na sobie cieniutki peniuar założony wprost na nagie ciało, to stojąc w blasku światła mogłem widzieć, prawie każdy szczegół jej wspaniałej nagości. Zadrżałem widząc maleńki trójkącik zarostu, a potem nagle spojrzałem na średniej wielkości piersi ozdobione małymi ciemnymi brodawkami. Nawet z tej kilkumetrowej odległości byłem w stanie poznać, że jej sutki są sterczące. Myślałem, że się spuszczę. Jeszcze tak blisko wytrysku nie byłem nigdy, w dodatku nawet się nie onanizując, a jedynie patrząc na mamę. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund, a ja byłem bliski odjazdu. – Ty się nie wykąpiesz? – spytała spokojnym głosem. I nawet nie zdając sobie sprawy z tego do czego mnie doprowadza podeszła do mnie swym lekkim tanecznym krokiem i nachylając się pocałowała mnie w policzek. Gdy się zbliżała nie byłem w stanie nie dostrzec jak spod związanego peniuaru wysuwa się jej udo i poraża mnie swym błyskiem gładkiej skóry. Wyszła a ja rzeczywiście się spuściłem. Zasnąłem jak dziecko wypełniony szczęściem i zwyczajnym młodzieńczym zaspokojeniem. Rano zbudziły mnie jakieś stuki. Zerknąłem na zegarek i okazało się, że już prawie dziesiąta. Usiadłem na łóżku i przez moment zastanawiałem się dlaczego mama mnie nie zbudziła. Przecież zawsze zrywała mnie o świcie i goniła do roboty. Wyjrzałem przez okno i ujrzałem mamę, która mozolnie przybijała coś na drewnianym tarasie. Zawołałem do niej. Uśmiechnęła się i powiedziała – Śniadanie masz w kuchni, a potem przyjdź mi pomóc, dobra! – i znowu obdzieliła mnie swym wspaniałym i szczerym uśmiechem. Poszedłem się umyć. Zanim zamknąłem drzwi ujrzałem na podłodze leżące majteczki mamy. Aż dziwne, że leżą tak od wczoraj, przecież mama zawsze była taka dyskretna, jeśli chodzi o bieliznę, a teraz nawet nie wrzuciła ich do kosza z brudnymi rzeczami. Schyliłem się, aby to zrobić za nią, gdy nagle doznałem wstrząsu. Pierwszy raz w życiu trzymałem w dłoni kobiecą bieliznę. Wręcz sparzyły mnie w dłonie i zacząłem znów doznawać podniecenia. Chwilę wpatrywałem się w jedwab majteczek, pieszczotliwie obracając je w palcach. A potem nagle jakiś przymus kazał mi zbliżyć je do ust i pocałować namiętnie. Pachniały mamą i czymś ostrzejszym, jednak na tyle oszałamiająco, że odruchowo wyjąłem penisa i zacząłem się onanizować. Znów targnął mną przepotężny wytrysk, który zalewałem majteczki. Przerażony swym nienormalnym zachowanie wrzuciłem majteczki do kosza. Obmyłem rozgorączkowaną twarz, ubrałem się i poszedłem do kuchni. Jadłem wsłuchany w stukot młotka i rozmyślałem o tym wszystkim co się ze mną działo. Gdy tylko skończyłem z jakąś zaskakującą ochotą wziąłem się do roboty. Znów powrócił niepokój i znajome drętwienie w lędźwiach, gdy ukradkiem przyglądałem się mamie. Miała na sobie przyciasną koszulkę bawełnianą, która sięgała jej do pępka. Okrąglutkie piersi i sutki, aż nadto były widoczne, abym miał wątpliwości co do tego, że nie krępuje ich biustonosz. Dżinsy z obciętymi nożyczkami nogawkami, spełniały rolę szortów, które opinały pupę, wpijając się między pośladki. Byłem pewny, że założyła je na gołe ciało. Właśnie w takim momencie, gdy nachyliła się i wypięła tyłeczek, zacząłem sobie wyobrażać go bez okrycia. Momentalnie poczułem jak serce zaczyna walić jak oszalałe, całe ciało telepać jak w gorączce, a moją wyobraźnię zalewały litry spermy. Jeszcze nigdy nie stoczyłem tak zażartego boju z nieludzką wprost pokusą dotknięcia chociażby, tej cudownej pupci. Dłoń sama wyrywała się w jej kierunku. I kto wie, czy rzeczywiście bym tego nie zrobił, gdy nagle mama odwróciła się i spojrzała na mnie. Zapłonąłem zawstydzeniem, gdy usłyszałem – Co jest? Dobrze się czujesz? Wyglądasz tak jakbyś za chwilę miał doznać zawału! – i nim zdążyłem o czymkolwiek pomyśleć położyła dłoń na moim czole. Speszony wstałem nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że moje wypchane wzwodem podbrzusze pojawia się tuż przed jej oczyma. Dostrzegłem tylko jak mama się sprężyła widząc co naprawdę się dzieje, a potem uniosła głowę do góry i popatrzyła na mnie uważnie. – Aha! Już wiem wszystko! -i uśmiechnęła się do mnie ze zrozumieniem a zarazem uspokajająco. Jedynie co byłem w tej chwili stanie zrobić, to uciec z tarasu. Przeklinając własną nieuwagę, która spowodowała, że mama odkryła moje podniecenie oraz fakt, że to matka była jego przyczyną, wypełnił mnie kolejną niemiłą dawką niesmaku. Zamknąłem się w swoim pokoju i załamany myślałem co dalej. Słyszałem, że mama powróciła do przerwanej pracy. Zatopiony w myślach nawet nie zauważyłem, że za oknem zapadła cisza i usłyszałem delikatne pukanie do drzwi. Już jako tako uspokojony powiedziałem proszę. Mama podeszła do łóżka i usiadła obok mnie. Trwała niezręczna cisza i wiedziałem, że muszę ją przerwać – Przepraszam… wiem jakie to głupie i nienormalne, ale nie wiem dlaczego tak się stało! – zacząłem prawie z płaczem. Mama objęła mnie ramieniem – Nie musisz mnie przepraszać! To również moja wina. Powinnam przede wszystkim już dawno z tobą porozmawiać i wyjaśnić ci to, co ma związek z twoim dojrzewaniem. Wiem jaki to dla ciebie trudny okres i trochę się wstydzę tego, iż cały czas wydawało mi się, że zawsze pozostaniesz dzieckiem – mówiła spokojnym i łagodnym głosem. Miałem przeogromną chęć przyznania się, że podnieca mnie jej ciało, że marzę o nim jak zboczeniec i nie mogę się tych marzeń pozbyć. – Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że wyrastasz na przystojnego młodzieńca i jeżeli w jakikolwiek sposób mogłabym ci pomóc to jestem gotowa na wszystko! – dokończyła a ja aż znieruchomiałem z wrażenia, że jej zapewnienie dotyczy również tego, abym po raz pierwszy mógł spełnić się jak „mężczyzna”. Ale czy rzeczywiście było to aż tak dosłowne? Dosyć długo siedzieliśmy w milczeniu rozważając to wszystko co się stało. – Pomożesz mi przy obiedzie? – zaproponowała mama i wtedy dopiero zrozumiałem, że znowu wszystko wróciło do normy. Żartując i śmiejąc się z byle głupstwa, upichciliśmy coś na szybko i równie szybko zjedli. Jedynie co zauważyłem, to fakt, że prawie każda nasza bliższa styczność, czy to pod postacią przypadkowego otarcia się w ciasnej kuchni, czy też dotknięcia swych dłoni, powodowało, że oboje wręcz odskakiwaliśmy od siebie, czując jakieś zażenowanie. Sprzątnęliśmy po obiedzie i mama powiedziała, że po prostu już dzisiaj nie chce jej się pracować. – Może wykorzystamy piękną pogodę i pójdziemy na długi spacer? – zgodziłem się i mama poszła do swego pokoiku, aby się przebrać. Wyszedłem na taras i usłyszałem jak mama wchodzi do łazienki. Momentalnie chciałem znów tam pobiec, jednak znalazłem w sobie na tyle sił, aby się powstrzymać. Słyszałem jak napuszcza wodę do wanny i jak nuci coś wesoło. Zawołała. Gdy podszedłem do niedomkniętych drzwi łazienki i puknąłem w nie palcami, poprosiła abym przyniósł z jej torby czysty ręcznik kąpielowy. Zrobiłem to, ani przez moment nie myśląc o czymś perwersyjnym. Gdy wróciłem pod drzwi i wsunąłem w nie ramię z ręcznikiem. – Wejdź i połóż go na półce! Nie chce mi się wstawać! – usłyszałem. Na drżących momentalnie nogach wszedłem do środka. Mama leżała zanurzona po szyję w gęstej pianie i zamknęła oczy, gdy kładłem ręcznik. Już miałem wyjść gdy poprosiła – Zostań jeszcze chwilkę! Chcę z tobą porozmawiać! – Usiadłem na skraju wanny. Chociaż widziałem, że gęsta piana dokładnie zakrywa jej ciało, nie mogłem sobie odmówić dyskretnego zerkania na nią. – Powiedz mi szczerze. Podglądasz mnie jak jestem w łazience? – myślałem, że z wrażenia wpadnę do wanny. Z trudem zapanowałem na głośnym przełknięciem śliny i nagle poczułem, że muszę się do tego przyznać. Potwierdziłem. – Gdzie to robisz, tu czy w naszym mieszkaniu? – spytała łagodnie. – W naszym mieszkaniu, ale…! – przerwałem – Ale co? – - Ale wczoraj zrobiłem to tutaj. Naprawdę było to pierwszy raz – - I co widziałeś – dopytywała nadal mając zamknięte oczy i jedynie pieszczotliwie gładząc się dłonią po szyi i spoconej twarzy. – Tak naprawdę to nic! Tylko twoje nagie plecy i pupę! – przyznałem odważnie – Co wtedy czułeś, gdy na mnie patrzyłeś? Teraz to już rzeczywiście straciłem polot i nie wiedziałem co odpowiedzieć. – Stanął ci? – tylko skinąłem głową, chociaż mama na pewno tego nie widziała. – Co potem robiłeś? – pogrążała mnie coraz bardziej swymi pytaniami. – Chyba sama wiesz? – odrzekłem czując nagle pojawiające się pragnienie, aby nadal pytała. – Onanizowałeś się? – wypowiedziała to określenie, które się wstydziłem. – Tak! – wyleciało mi z ust. – Czy myślałeś wtedy o mnie? – Mamo…! – odrzekłem płaczliwie – przecież wiesz, jak trudno mi do tego się przyznawać. Przepraszam cię, ale to było silniejsze ode mnie. – Ok! Ale pamiętaj, że musimy o tym kiedyś porozmawiać. Chciałbym aby stało się to jak najprędzej! Uciekaj już, chcę się umyć! -i wyprostowała się. Nim wyszedłem, jeszcze zdążyłem zobaczyć jej piersi wyłaniające się z piany. Gdy pachnąca kąpielą i ubrana w leciutką letnią sukienkę pojawiła się na tarasie już zdążyłem wszystko poukładać w swej głowie. Spojrzałem na mamę i zrozumiałem, jak bardzo ją kocham. Podała mi rękę i cmoknęła w policzek. Poszliśmy do ogrodu a potem polną dróżką w kierunku pobliskiego lasu. Cały czas ściskała moją dłoń a ja czułem się naprawdę szczęśliwy. Z pewnym zdziwienie odkryłem także to, że chociaż w promieniach słońca przez sukienkę dokładnie było widać jej ciało, jednak nie patrzyłem na nie z kłopotliwym podnieceniem, ale traktowałem je całkiem zwyczajnie. Było to przecież ciało mojej mamy. Pogrążeni we własnych myślach spacerowaliśmy w zupełnym milczeniu. Mama jednak często spoglądała mi w oczy, jakby chciała coś powiedzieć. Najczęściej jednak kończyło się to jej promiennym uśmiechem. Wydawało się, że wszystko wróciło do normy. Zjedliśmy kolację i usiedliśmy przed telewizorem. Króciutka sukienka mamy podciągnęła się wysoko do góry odsłaniając jej uda. Jakże się myliłem sadząc, że momenty podniecania się na widok mamy mam już za sobą. Moje hormony znów rozpoczęły szaleńcza galopadę i zmuszały mnie do częstego zerkania na jej nogi. Gdy w pewnej chwili ukradkiem zerknąłem na jej piersi nawet stanik i sukienka nie mogły ukryć jej sterczących sutków. Poczułem, jak znów zaczyna mi stawać i chociaż starałem się o tym nie myśleć mój wzwód robił się coraz większy. Jedynie mogłem się go pozbyć w znajomy i skuteczny sposób. Wyczekałem momentu kiedy mama zaaferowana jakimiś wydarzeniami na ekranie nie mogła mnie zobaczyć, podniosłem się i zniknąłem w łazience. Wyjąłem nabrzmiałego penisa i zacząłem go trzepać. Śluz podniecenia zalewał palce, a moje oczy znów dojrzały jej robocze ubranie. Odruchowo wziąłem do ręki spodenki i wpatrzony w ich krocze, szukając choć mikroskopijnego śladu, że stykały się z jej cipką, podniosłem do ust i znowu pocałowałem. Wydawało mi się, że wytrysk wyrwie ze mnie wszystkie me żądzę i pragnienia. Spuszczałem się ze świadomością, iż tak jeszcze nie przeżywałem tego nigdy. W sedes nad którym stałem wlewałem obfite strumienie spermy, których nie było końca. Każdy ich strumień wyrywał ze mnie cichutki ale rozkoszny jęk zadowolenia. To było coś cudownego, że po całym dniu napięcia, wreszcie doznałem tak przejmującego finału. Jak nowo narodzony schowałem penisa, jeszcze raz z wdzięcznością ucałowałem ten zwyczajny skrawek materiału i wyszedłem. Mama nadal siedziała przed telewizorem w tej samej niedbałej pozie i chociaż w rozchylonych nogach ujrzałem skrawek jej białych majteczek, stało się to dla mnie obojętne. Jedynie co mama zrobiła to znów się do mnie uśmiechnęła i przez moment wydawało mi się, że „puściła oczko”. Zapewne tylko mi się zdawało. Telewizor stał w pokoju mamy, więc gdy powiedziała, że chce się już położyć musiałem wyjść. Zanim zamknąłem drzwi usłyszałem jeszcze – Jeśli chcesz pooglądać telewizję, to możesz przyjść. – Wróciłem więc i pomogłem jej rozebrać łóżko. Wzięła koszulę nocną i zniknęła w łazience. Co prawda gdzieś podświadomie cały czas czaiło się przekonanie, że to wszystko nie jest takie normalne jak wygląda. Jeszcze nie wiedziałem jak to wszystko nazwać, ale czułem, że coś nie tak. Drgnąłem słysząc dzięki telefonu komórkowego. Wyświetlał numer telefonu naszego mieszkania. Oczywiście był to ojciec. Zapytała jak nam idzie, a potem poprosił, bym dal mu mamę. Już miałem mu powiedzieć, że teraz nie może odebrać, gdyż jest w wannie, ale przemilczałem to. Głośno zawołałem, że tata dzwoni. Nie wiem czy ojciec to usłyszał, ale mama odpowiedziała, abym jej przyniósł telefon. Bez pukania znalazłem się obok wanny i podałem go mamie. Ta wyprostowała się i jakby zapominając, że widać piersi, zaczęła rozmawiać z ojcem. Wcale się nie kryłem z tym, że patrzę na jej biust, po który spływała piana i stawał się coraz bardziej widoczny. Mama nie przerywając rozmowy pogroziła mi palcem, a potem gdy to nie poskutkowało chlapnęła na mnie wodą. Nadal stałem przyglądając się jej. Oczywiście hormony już dawno się odezwały i nie pomny konsekwencji tego oddawałem się pochłanianiu jej piersi. Ucałowała ojca i podała komórkę. – Napatrzyłeś się już? Jeśli tak, to umyj mi plecy! – Zanim zrozumiałem co mówi uniosła się i nachyliła. Widziałem zwisające piersi i plecy wyłaniające się z piany. Odłożyłem telefon i sięgnąłem po mydło. Usiadłem na skraju i zacząłem ją namydlać. Fakt, że w moich spodenkach trwała istna rewolucja wcale mnie nie peszył. Wręcz przeciwnie. Czułem się niezwykle szczęśliwy, że mogę dotykać gołych pleców, namydlać ich boki zaledwie milimetry od cudownych piersi. – Pamiętasz, że jak byłeś mały to często kąpaliśmy się razem? – Oczywiście, że pamiętałem jednak nie miałem w pamięci obrazu jej ówczesnej nagości -Może znowu to zrobimy? – Tak! Tak! Tak! Wszystko we mnie wołało. Jeszcze nigdy tak szybko nie zrzucałem z siebie odzienia. Moment przytomności pojawił się dopiero wtedy, kiedy miałem zdjąć bokserki. Sterczący penis wręcz chciał z nich wyskoczyć, a ja nagle zawstydziłem się tego, że ujrzy mnie nagiego. Stałem jak ten pajac, nie wiedząc co dalej, ale mama wyciągnęła ramie i jednym ruchem zsunęła spodenki. Momentalnie nakryłem swe klejnoty, ale cóż mogły dwie dłonie, gdy penis stał w przeraźliwym wzwodzie. – No, no! – powiedziała z uśmiechem patrząc na moje podbrzusze – Chyba popełniam błąd. Wtedy nie miałeś tak dużego „ptaszka” – dodała z głośnym śmiechem. Odwróciła się plecami i przesunęła do przodu robiąc mi miejsce za sobą. Woda chlupnęła na łazienkę, gdy prawie wskoczyłem do wanny. Rozsunąłem nogi i mama usiadła pomiędzy nimi, przyciskając się plecami. Zapewne czuła moją sztywność, bo chwilę wierciła się tyłeczkiem aż wygodnie umościła go pomiędzy pośladkami. Objąłem ją ramionami w pasie i siedzieliśmy w milczeniu. Trzymała dłonie na moich kolanach i leciutko je gładziła. Cały czas czułem natrętne pulsowanie penisa. Rozszerzyłem uda na tyle ile pozwalała wielkość wanny. Gdy mama zsunęła dłonie na wnętrze mych ud, sam zacząłem gładzić jej brzuch. Palcem delikatnie wodziłem obok pępka a drugą dłonią nakryłem jej pierś. Westchnęła, gdy wziąłem pomiędzy palce twardy sutek i zacząłem się nim bawić. Pieszczotliwie głaskałem jej brzuch zniżając dłoń coraz niżej. Byłem już w miejscu, gdzie jak się spodziewałem powinien być jej zarost, a jednak czułem jedynie gładką skórę. Już chciałem dotknąć ją niżej, gdy nagle mama wyprostowała się i odwróciła twarzą do mnie. Wstała i wtedy zobaczyłem, że ma wydepilowane łono. Zaczerwieniona szpareczka, która wręcz prosiła się, aby ją pocałować znalazła się prawie na wysokości mych oczu. Zanim pojąłem co robię, objąłem jej uda i docisnąłem usta do jej łona. Zachłannie zacząłem ją całować, próbując językiem wedrzeć się pomiędzy wargi. Usłyszałem, jak mama jęknęła i mocno pochwyciła moją głowę. Przez krótki moment dociskała ją do swego sromu, a potem nagle stanowczo odepchnęła i wyskoczyła z wanny. Sięgnęła po ręcznik i wybiegła z łazienki. Znowu zrobiło mi się bardzo głupio, ale byłem zdecydowany, że wreszcie musi się skończyć moja męczarnia. Jeszcze nie wiedziałem jak, ale święcie zdecydowany na coś stanowczego w moim postępowaniu, umyłem się szybko i po drodze wstępując do pokoju po spodenki, stanąłem w drzwiach pokoju mamy. Nagle opuściła mnie jakakolwiek odwaga. Stałem nie wiedząc co dalej. Mama leżała na łóżku w swej cieniutkiej koszulce nocnej. Tkanina opięła jej ciało tak, że mogłem widzieć, iż jest cała naga. Patrzyła w ekran jakby nie wiedząc, że stoję tuż obok. Poruszyła się, przesunęła w bok robiąc obok siebie miejsce i poklepała je. Usiadłem a potem oparłem się o wysoko położoną poduszkę. Nasze biodra zetknęły się. Mama sięgnęła do nocnej lampki i zgasiła ją. Blask z telewizora srebrzyście oświetlał jej postać. Patrzyłem na jej stopy, kolana i ledwie nakryte uda. Ze swego miejsca nie widziałem jej łona ani piersi. Jednak teraz jej nogi wydawały mi się o wiele bardziej ponętne niż nawet cipka. Odruchowo położyłem dłoń na brzuchu, gdy poczułem, że zaczyna mi stawać. Mama na pewno widziała podrygi i nabrzmiewanie penisa i zapewne tam patrzyła. Wcale mnie już nie krępowało to, że namiot moich bokserek wypełniał wzwód. Spokojnym ruchem uniosła ramię, objęła mnie i przytuliła do siebie. Podkurczyła nogę i przekręcając się ku mnie, położyła udo wprost na mojej sztywności. I w tej samej chwili jej usta spotkały się z moimi. Całowała mnie delikatnie i muskała gorącym języczkiem. Niezdarnie oddawałem jej pocałunki, trochę speszony tym, że tak naprawdę całowałem się po raz pierwszy. Nasze usta zaczynały poczynać sobie znacznie swobodniej, to już nie były pocałunki, ale całowaliśmy się jak kochankowie. Położyłem dłoń na jej udzie i pieszczotliwie smakowałem jego skórę. Zagarniałem coraz większe kawałki nogi, aż dłoń wylądowała na jej pośladku, zacisnąłem ją z rozkoszą i przyciągnąłem do siebie. Mama wolno ocierała się nogą o moje podbrzusze, a gdy nagle oderwała usta i usiadła na mnie okrakiem dociskając się sromem do penisa, byłem wniebowzięty. Jej wilgotna cipka wręcz parzyła mnie przez spodenki. Nachyliła się i znów zaczęliśmy się całować. Podłożyłem dłonie pod jej pośladki i palcami dotarłem do warg. Wtedy mama wyprostowała się, ściągnęła koszulkę i rzuciła ją w bok. Uniosła pupę i nim zrozumiałem co to znaczy, mój penis już był w jej dłoni i zaczęła wprowadzać go w siebie. Gorąca, wilgotna i cudownie ciasna pochwa zamykała go w lubieżnym uścisku. Zaczęła się poruszając a ja obejmując jej piersi, traciłem kontakt z całym światem. Pamiętam jedynie, że nagle wypełniła mnie tak wspaniała duma i zarazem rozkosz, że tylko zdążyłem wrzasnąć, kiedy wystrzeliłem pierwszym wytryskiem. Biłem w jej wnętrze silnymi strumieniami, które jak mi się zdawało, nie mieściły się w jej cipce, bo czułem jak zalewały moje podbrzusze i ściekały po udach. Gdy tylko mój krzyk ucichł usłyszałem mamę. Jęknęła przeciągle i zaciskając kolana na moich bokach, odchyliła się do tyłu i wiła się przeżywając swój orgazm. Jej jęk odbijał się długo o ściany pustego domu, jakby chciał wryć w nie pamięć o grzechu, który właśnie spełnił się w tym miejscu. Grzechu, w którym była najzwyklejsza miłość matki i syna. Wtuliła się plecami we mnie a ja objąłem ją z czułością. Zapadłem w zasłużony sen. Poranek zbudził mnie w trochę nienormalnej sytuacji. Otworzyłem oczy i pierwsze co ujrzałem to naga mamę. Leżała na brzuchu z lekko rozłożonymi nogami. Oparłem się na łokciu i zacząłem ją oglądać. Po raz pierwszy patrzyłem na nią w świetle dnia. Krągła pupcia zdawała się zapraszać do pogłaskania. Sięgnąłem dłonią do prącia, który już sterczał nie tylko z powodu porannego wzwodu. Miałem chęć onanizowania się patrząc na matkę, jednak postanowiłem wykorzystać okazję, że mam jej nagie ciało tuż obok siebie i uklęknąłem za nią. Czubkiem penisa zacząłem wodzić po jej łydkach, zgięciach kolan i udach. Dotknąłem pośladka i wróciłem z powrotem do stóp. Znów posuwałem się do góry. okraczyłem ją i oparty na jednej ręce w drugą chwyciłem penisa i zacząłem nim wodzić po jej kroczu. Zauważyłem, że mama drgnęła i zacisnęła pośladki, jednak nadal wydawało mi się, że śpi. Czułem jak robi się coraz bardziej wilgotna. Jej wargi rozchylały się pod moim czubkiem i poznałem, że znalazł się tuż przy jej dziurce. Delikatnie zacząłem go wsuwać. Praktycznie po milimetrze, jak w zwolnionym tempie ale coraz głębiej i z coraz większym pożądaniem. Gdy puściłem penisa i oparty teraz na obydwu ramionach zacząłem się poruszać, zobaczyłem jak mama unosi głowę. Znieruchomiałem. – Rób tak dalej! – usłyszałem jej łamliwy szept. Uniosła biodra i wszedłem w nią do końca. Teraz zacząłem ją rżnąć jak doświadczony kochanek. Coraz szybciej i coraz mocniej. Znowu jęczała poruszając się zgodnym rytmie. Jeszcze wyżej podniosła pupę i oparła się na łokciach. Oparłem się na jej plecach i pochwyciłem od dołu za piersi. Miętosiłem je coraz energiczniej i w prawie w tym samym momencie doszliśmy do zaspokojenia. Jednak, gdy już miałem wytrysnąć, wysunęła się spode mnie i było mi teraz obojętnie, że moja sperma pryska na jej pupę i plecy. Dopiero później, gdy nasze oddechy stawały się spokojne mama cichutko wyszeptała, że musimy uważać, aby nie zaszła w ciążę. Wtedy spytałem ją odważnie, czy to znaczy, że zawsze już będziemy to robić. – Zawsze wtedy, kiedy będziesz tego pragnął i zawsze wtedy, gdy będziemy bezpieczni! – odrzekła. Pocałowałem ją, czując jakaś tajemniczą i niepojęta radość z tego co się dzieje. Reszta dnia upłynęła nam całkiem zwyczajnie. To znaczy po śniadaniu więcej się bawiąc niż pracując snuliśmy się po domku poprawiając jego drobne felery. Wieczorem wróciliśmy do domu i chociaż jeszcze w samochodzie, mama uczulała mnie na konieczność zachowania pełnej dyskrecji, wiedziałem, że zasłużyła na to w zupełności. Przez cały prawie tydzień, ani jedno z nas żadnym gestem czy słowem, nie dało poznać, nawet gdy byliśmy sami, że łączy nas jakaś nienormalna tajemnica. Sam się dziwiłem, że pragnienie podglądania mamy zanikło całkowicie. Być może brało się to również z tego, że mama raczej nie skąpiła mi swej wieczornej nagości. Nie przejmując się zbytnio tym, że ojciec był w domu, paradowała w swej cieniutkiej koszuli nocnej, a ja mogłem popatrzeć na jej ciało. Oczywiście bielizna, zakrywała te miejsca, które już smakowały moje dłonie. Nastrój radykalnie uległ zmianie już w piątek rano. Ostatnie dni przed wakacjami, wspaniałe słońce i przekonanie, że oboje z mama nie możemy się doczekać wyjazdu na wieś powodowało, nasze podekscytowanie. Wróciłem ze szkoły o wiele wcześniej niż zazwyczaj. Mama powitała mnie dosyć długim pocałunkiem i przyznała, że już nie może doczekać się wyjazdu. Dobrze wiedziałem, co będziemy tam robić, więc cały wypełniony podnieceniem starałem się nie odstępować mamy na krok. Gdy tylko byliśmy blisko siebie jakoś odruchowo przytulaliśmy się i delikatnie pieścili. Było nam tak wspaniale, że czułem się tak jak czuje się zakochany po raz pierwszy nastolatek. A fakt, że prócz uczucia temu co robiłem towarzyszył także przepotężny wzwód, miał o wiele mniejsze znaczenie. Moje napięcie seksualne robiło się coraz bardziej męczące. Miałem chęć sobie ulżyć, ale jakoś wydawało mi się, że nie będzie to w porządku co do również napalonej mamy. Byłem pewny, że tak jest, chociażby w trakcie przytulań, jej dłonie coraz zachłanniej mnie dotykały a jej pocałunki stawały się coraz pełniejsze. W pewnej chwili gdy podszedłem do niej od tyłu i docisnąłem się do jej tyłeczka, mama odwróciła głowę i nadstawiła usta. Lizała mnie oszalałymi ruchami a ja ocierałem się o pupę. Czułem, że już dłużej nie wytrzymam. Gdy energicznie podciągnąłem jej spódnicę i wysupławszy penisa wcisnąłem go pomiędzy gorące uda – wytrysnąłem. Pochwyciłem mamę w pasie i wylewałem na nią całe swe napięcie. Zaciskała i wierciła udami, jak oszalała. – Chcesz mnie doprowadzić do szału? – spytała, gdy zwiotczały penis wysunął się, a mój uścisk zelżał. Uśmiechnąłem się przepraszająco, nie wiedząc co powiedzieć. Chociaż nikt z nas nie powiedziała tego głośno, ale z niecierpliwością oczekiwaliśmy chwili, kiedy wyjedziemy na wieś. – Pojadę dzisiaj z wami! – usłyszeliśmy, gdy tata wrócił do domu. Jeżeli to, co wtedy poczułem można nazwać popłochem a potem przeogromnym żalem, że nagle wszystko się wali na mój rozgorączkowany łeb – to właśnie czułem. Ukradkiem spojrzałem na mamę i daję głowę, że czuła się podobnie paskudnie jak ja. Cała podróż przebiegła w milczeniu, przynajmniej z mojej strony. Mama potrafiła znów być sobą, chociaż nieraz spoglądała na mnie z jakimś smutkiem. W każdym bądź razie, ja tak to odczytywałem, mając w myślach tylko jedno. Kolejny „numerek”. Na miejscu starałem się podejść do mamy i chociaż na moment się przytulić i oczywiście położyć swe łapska na jej intymnościach. Jak na złość ojciec ciągle pałętał się po domu. Gdy już poszliśmy spać, usłyszałem jak mama wchodzi do mojego pokoju i nachylając się całuje w usta. Objąłem ją mocno i przyciągnąłem do siebie. Wyrwała się jednak i nim wyszła wyszeptała Chciałam ci tylko, że ojciec o świcie wybiera się na ryby! – i uciekła. Długo przewracałem się z boku na bok, nie mogąc się doczekać świtu. A gdy wreszcie poranna krzątanina ojca mnie rozbudziła, wręcz płonąłem z pożądania. Gdy tylko usłyszałem skrzypnięcie drzwi wyjściowych. Zanim ojciec zdążył zniknąć na ścieżce wiodącej ku jeziorze już stałem pod drzwiami ich sypialni. Dygocząc z podniecenia uchyliłem drzwi i zbliżyłem się do łóżka. Mimo, że wszystko i tak przepotężnie we mnie telepało i drżało, obraz śpiącej mamy podrajcował mnie jeszcze bardziej. Leżała na brzuchu z szeroko rozłożonymi ramionami. Przykryta zaledwie do pasa kusiła mnie swymi nagimi plecami. Gdy nagle uświadomiłem sobie, że rodzice być może w nocy się kochali, zalała mnie kolejna dawka podniecenia. łagodnie położyłem się obok niej i oparty na łokciu wpatrywałem się w śpiącą kobietę. Sięgnąłem po kołderkę i zsunąłem ją niżej. Cudowny obraz krągłych i (co już wiedziałem) jędrnych pośladków, zawładnął mną całkowicie. Zacząłem delikatnie wodzić palcami po ramionach, odsunąłem włosy i gładziłem szyję. O dziwo, im bardziej moje pieszczoty stawały się odważniejsze, bo już zszedłem dłonią z ramion na biodra i pośladki, tym mniej odczuwałem dygotania. Na moment przerwałem, ale tylko po to, by zdjąć spodnie z piżamy. Odkryłem ją całkowicie, uniosłem się i okraczając lekko rozchylone nogi, nachyliłem się i zacząłem językiem wodzić tam, gdzie przed chwilą dotykałem ją palcami. Wydawało mi się, że drgnęła, ale nadal leżała bez ruchu. Przyssałem się wręcz do pupy i ustami, językiem chłonąłem smak jej skóry, a gdy przybliżyłem twarz do krocza, rozkosznie poraził mnie zapach kobiecości. Teraz wiedziałem, że już nie śpi, gdy mój język wcisnął się w jej srom i wdzierał się pomiędzy wargi. Lekko uniosła i nadstawiła pupkę, a ja jak psiaczek zacząłem zlizywać z niej soki podniecenie. Teraz odważnie rozwarłem jej nogi i językiem wchodziłem do jej dziurki. Usłyszałem jak zaczęła głośniej oddychać i poruszać biodrami. Lizałem i wciskałem się coraz bardziej i coraz głębiej. Uległość z jaką pozwala mi się pieścić spowodowała, że już całkiem swobodnie rozsunąłem jej uda i przyłożyłem na miejsce języka czubek penisa. Zacząłem nim gładzić okolice wejścia i wpatrywałem się jak zaciska pośladki i widziałem wylewający się z jej „różyczki” śluz pożądania. Zacząłem jej wkładać, gdy nagle zacisnęła uda i cofnęła się. Odwróciła na plecy i unosząc biodra wydyszała -Jeszcze nie kochany. Chcę, twego języczka! – Momentalnie znalazłem się pomiędzy jej udami. To co teraz zaczęło wydobywać się z jej ust, to nie był jęk rozkoszy, mama wręcz wyła. Wygięta biodrami, wiła nimi i kręciła, iż czasem nie mogłem nadążyć z lizaniem jej sromu. Nagle pochwyciła moją głowę i zacisnęła palce we włosach. Podrzucając wysoko biodra przeżywała swój orgazm. Pieściłem ją z czułością i uspokajająco, spojrzała na mnie i powiedziała teraz twoja nagroda! – i nim zrozumiałem o co chodzi, delikatnie lecz stanowczo przewróciła mnie na plecy i poczułem jak jej usta zamykają się na moim penisie. Niczego więcej mi już nie było trzeba. To co uczynił jej język, wargi, zęby, to nadmiar rozkoszy jaką mi dała. Targnął mną tak silny i obfity wytrysk, iż zdawało mi się, że nie ma końca i zaleje nie tylko jej twarz ale i cały pokój. Zdyszani padliśmy obok siebie i znów zatopili się w swych ramionach. – Cieszę się, że na śniadanie zjemy sobie rybkę! – usłyszałem jej radosny głos.
    bumbum86 Lubi to!.

  7. #7
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,836
    Powrót z wakacji na seks



    Sąsiadka nadal coś mówiła, jednak znacznie wolniej, jej oddech wyraźnie się zmienił, a język coraz częściej nerwowo oblizywała wargi. Kiedy żona bezceremonialnie zaczęła głaskać moje spodnie, a raczej to co pod nimi tak mocno sterczało, sąsiadka nie wytrzymała. Podeszła do nas, najpierw uklękła koło żony. Zaczęła głaskać jej plecy, przesuwać końcem palca po kręgosłupie. Potem położyła dłoń na odsłoniętym przez przykrótką bluzeczką brzuchu. Głaskała go powoli wsuwając rękę pod majteczki. Zanim jednak tam się zagłębiła ściągnęła z niej koszulkę, piersi zafalowały, wzięła do ust perełkę umieszczoną na czubku jednego z nich. Delikatnie ją ssała. Żona w tym czasie oswobodziła mojego wojownika, głaskała jądra, przesuwała palcem w górę. W końcu chwyciła go cała dłonią. Prężył się i pulsował podniecony niecodzienną nawet dla mnie sytuacją. Sąsiadka pochyliła się nad nim. Jej język delikatnie dotknął samego czubka, potem zjechał niżej, właśnie językiem zsuwała skórkę kryjącą najdelikatniejszą część mojego ciała. Żona wsunęła mi język do ust, dłonią pieściła znów pierś. Sąsiadka nagłym ruchem wepchnęła go sobie całego do gardła. Zdrętwiałem, zacisnąłem palce na pośladku żony, paznokcie wbiły się głęboko, pośladki skurczem mięsni uniosły się na fotelu jakby podświadomi chcąc wepchnąć go jeszcze głębiej. Nie wyobrażałem sobie dotąd jakie to może być uczucie. Ale to nie był jeszcze koniec. Sąsiadka nie wyjmując go ani o milimetr wysunęła język i zaczęła lizać jajeczka. Zwariowałem. W końcu zaczęła delikatnie poruszać głową, w dol. i w górę, w dół i w górę, Nie wytrzymałem długo.

  8. #8
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,836
    Małolata



    tóregoś pięknego dnia, okazało się ze do mojego faceta wpadła jego 18-letnia kuzyneczka. Od słowa do słowa doszło do tego że zaprosiłam ich obaj na kolację.Mojemu facetowi się to nie za bardzo podobało i początkowo oponował, ale bardzo szybko uległ moim namowom. Już po chwili odezwał się dzwonek. Szybko pobiegłam otworzyć drzwi. Jola, była śliczną osiemnastoletnią dziewczyną, o anielsko błękitnych oczach. Jej jasne blond włosy sięgały daleko za pas. Moją szczególną uwagę zwróciły jej dorodne piersi, które odkrywał spory dekolt. Krótko się przedstawiliśmy, a w roztopieniu pierwszych lodów pomogły drinki, podałam gościom i usiadłam bardzo blisko Jacka. Miałam na niego wielką ochotę, wykorzystywałam więc każdą nadarzającą się okazję, aby choć musnąć jego ciało.

    Dźwięk komórki przerwał naszą miłą pogawędkę. Jacek odebrał, po czym stwierdził jak to facet, że coś mu wypadło i zostawi nas same. Na początku nasza konwersacja straciła swój blask, jednak już po krótkiej chwili rozmawiałyśmy jak stare, dobre znajome.

    Nagle, zupełnie dla mnie niespodziewanie Jola zapytała mnie, czy może mnie pocałować. Osłupiała zgodziłam się. Jola przysunęła się bliżej i uchwyciła moją twarz w swoje delikatne dłonie. Długo głaskała moje policzki, które płonęły wtedy z zażenowania. Subtelnie zbliżyła usta do moich warg i delikatnym muśnięciem przejechała językiem po spierzchniętych wargach. Mechanicznie zwilżyłam je językiem. Wtedy Jola przywarła do moich warg. Językiem krążyła po ich wewnętrznej stronie. Robiła to niezwykle delikatnie, jej dotyk przypominał muśnięcia skrzydeł motyla. Rozchyliłam usta, zapraszając ją tym samym jeszcze głębiej. Przerażała mnie myśl, że coraz bardziej podoba mi się co ta małolata ze mną robi. Chciałam się wycofać, ale Jola mocno złapała mnie za włosy i przyciągnęła do siebie. Z każdą chwilą moje ciało coraz mniej się wzbraniało. Sama siebie przyłapałam, że aktywnie uczestniczę w jej grze.

    Nasze języki plotły się i wzajemnie przepychały. Gdy dotknęła mojej dłoni, ciało przeszyły rozkoszne dreszcze. Nie uszło to uwadze Joli. Splotłyśmy się palcami dłoni i jeszcze mocniej zwarły wargami. Jolka głęboko wepchnęła mi język do ust. Okrążała nim ich wnętrze, prowokując każdy mięsień do drżenia. Wyczuwając co się dzieje wewnątrz mnie, przyciągnęła mnie do siebie i położyła rękę na piersi. Zaczęła ją delikatnie głaskać. Nieśmiało odpowiedziałam w ten sam sposób. Przez bluzkę wyczułam, że Jola nie ma biustonosza, a jej sutki mocno już stwardniały i prężą się do przodu.

    Rozpalił się we mnie ogień namiętności. Sprawił on że straciłam wszelkie zahamowania. Gdzieś w swojej podświadomości chciałam się z nią kochać, w tamtej chwili nawet bardziej niż z Jackiem. Po paru minutach, w czasie których pieściłyśmy swoje piersi, Jola wsunęła rękę pod moją bluzkę, i zatrzymała ją dopiero na mojej piersi. Wodziła starannie opiłowanym paznokciem wokół sutka, czym potęgowała siłę wstrząsających moim ciałem dreszczy. Nie wytrzymałam. Położyłam ją na kanapie i zapalczywie zdzierałam z niej ubranie. Najpierw zsunęłam z niej bluzkę. Moim oczom ukazały się naprężone piersi z mocno sterczącymi na środku sutkami. Przywarłam do nich, delektowałam się ich smakiem. Jola ciuchutko jęczała. Zsuwałam się w dół, powracałam do purpurowych wisienek, ssałam, lekko przygryzałam.

    - Ohhh - jęknęła półprzytomna. Satysfakcja, jaką jej dawałam, bardzo mnie podniecała. Chciałam coraz więcej. Szybko zsunęłam się w dół i jednym pociągnięciem zsunęłam spódniczkę i stringi. Z olbrzymim pożądaniem przywarłam do jej rozpalonej brzozkwinki. Zatraciłam się w jej skarbie, tak że nawet nie zauważyłam kiedy całkiem zdjęła z siebie mini i bieliznę. Szeroko rozwarła nogi. Ponownie przyssałam się do połyskującego miejsca pomiędzy jej nogami. Urzeczona smakiem kobiecych soków straciłam panowanie nad sobą. A i Jola całkowicie oddała się tamtej chwili. Podobnie jak ja nie panowała już nad sobą, tylko ciężko oddychała i pojękiwała. Lizałam ją, wysysając wszystkie soki. Coraz głębiej zanurzałam się pomiędzy nabrzmiałe wargi. Pieściłam ją coraz szybciej i intensywniej. Ręce powędrowały w kierunku pełnych piersi, ktróre wydawały się, że zaraz eksplodują. Ustami jeszcze mocniej wtopiłam się w jej wilgotną szparkę.

    Kiedy widziałam, że jest na samym końcu drogi do spełnienia – przestałam, uznając że mi też się coś należy. Przestałam i ułożyłam się równo z jej aksamitnym, rozgorączkowanym ciałem. Jola od razu zrozumiała. W dużym pośpiechu, zdzierała ze mnie kolejne części garderoby. Kiedy zostałam już zupełnia naga, objęła mnie w pół nogami i mocno przywarła do mnie. Nasze usta stopiły się w szalonym pocałunku. Języki wiły się, plotły. Poczułam jak jej ręka po piersiach i brzuchu zjeżdża w dół, aby zaparkować na moim łonie. Delikatnie potarła moją łechtaczkę. Głęboko westchnęłam. Powoli jej palce zanurzały się w moim wnętrzu. Najpierw jeden, później dwa, trzy. Z każdą chwilš jej ruchy były głębsze i szybsze. Odwzajemniłam tę pieszczotę. Dotknęłam jej jaskini rozkoszy. Drgnęła. Jęknęła… Teraz razem zmierzałyśmy do celu. Czułam jak soki wypływają ze mnie i spływają pomiędzy pośladkami. Wzajemnie wnikałyśmy w swoje ciała. Ugniatałyśmy swoje łechtaczki. W tym samym szaleńczym tempie. Nagle zaczęłam tracić świadomość. Poczułam jeszcze, jak nasze ciała jednocześnie naprężają się i wyginają w kabłąk. Olbrzymie skurcze odbierają nam wszystkie siły. Padamy w objęciach niczym zemdlałe. Czuję jakby odebrano mi wszystkie siły, a jednocześnie ofiarowano w zamian największy z możliwych orgazmów.

    Ten wieczór okazał się wyjątkowo przyjemny, mimo iż faceta nie było…

  9. #9
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,836
    Fantazja podroznicza



    niedziela przywitala mnie zaskakujaco lekkim kacem. do tego perspektywa spedzenia reszty tego pieknego dnia w moim naturalnym srodowisku bytowania przepelnila mnie nieslychana radoscia. nie trwala ona dlugo: wywleczono mnie z lozka cholernym telefonem, a radosc prysla tak nagle jak caly bal o 24 w pewnej bajce...

    jestes na wakacjach, musisz jechac - powiedzial mi wewnetrzny glos spragnionego wrazen turysty. ubralem sie zgodnie z protokolem, wzialem aparat i poszedlem. wczesniej jednak moje uczesanie nabralo forme niecodzienna: trzeba wtapiac sie w tlum, a na paradzie gejow to nie jest latwe dla heteryka. waska koszulka, kupiona niedawno na wyprzedazy i wlos ustawiony w przod, do gory, postmodernistyczna wersja ucywilizowanego punka... jade...

    w m. wszystko jest inaczej niz w domu. na ulicach tym razem bylo jeszcze dziwniej. dzieki mojemu wczorajszemu upojeniu, nie zdarzylem na czesc glowna, czyli przejazd przez miasto lawet, rodem z love parade w nowym istambule europy polnocnej. struktura rasowa mocno mnie zaskoczyla: narod turecki nie bierze udzialu w degeneracji spolecznej i pozostaje wierny tradycyjnym formom uprawiania milosci, lub tez mocno sie z tym maskuje.

    musialem wygladac pociagajaco. znajomym o sklonnosciach homoseksualnych szczerze zazdroscilem powodzenia u kobiet. to, ze nieznajomi brali mnie za swojego, mile lechtalo moje wewnetrzne poczucie atrakyjnosci seksualnej. brakowalo mi tylko teczy na szyi, a mialbym niezly dzien... powodzenia mi nie brakowalo, szkoda tylko, ze wsrod tej drugiej plci. z nia blizej nie obcuje, oprocz konkurencji czystko alkoholowych.

    imprezy techno na ulicach miasta to rzecz niespotykana, bawilem sie wiec na calego, robiac mnie niedostepnego. przezerala mnie jednak frustracja, ze z prawdziwych zabaw dzisiaj nici. nie znajde tu kobiety skorej do harcow, mimo iz heteryczki rowniez przyszly.

    o 21 rozpadalo sie tak, ze moja waska koszulka, kupiona niedawno na wyprzedazy, kleila sie do ciala. jeszcze ten napis: urban lounging, ktory nie wiedzialem co mial oznaczac, ale fajnie wygladal... postanowilem opuscic towarzystwo i udalem sie na dworzec. 'oto zalety mieszkania na zadupiu!' - pomyslalem spogladajac na rozklad. przesiadka w l., normalne. bylo mi wszystko jedno. spieprzony wieczor, brak towarzyszki zabaw w pustym jak nigdy mieszkaniu. koszmar.

    postanowilem wiec specjalnie lazic po deszczu, aby bylo jeszcze bardziej obrzydliwie.

    absolutnie mnie nie zaskoczylo spoznienie pociagu - zdarzylem sie przyzwyczaic. wsiadlem; trasa byla dziwna: jechalem w przeciwnym kierunku, niz do domu. ale co mnie to obchodzilo?! jeszcze te glupie usmieszki tych dwoch dziwek przy wejsciu... gapia sie, jakby nigdy nie widzialy wkurwionego czlowieka. mimo to siadlem za nimi, bo dalej bylo zajete. pieknie, *****, pieknie - mysle sobie.

    zaczalem gapic sie przez szybe. alez ten r. szeroki i jak dzis dziwnie wyglada, caly czarny, az widac w szybie moje odbicie.

    moje odbicie? teraz juz wiem, skad te usmieszki.

    pamietam, ze wielki konkurs fryzjerski w m. ma sie odbyc dopiero za miesiac, moge tej fryzury nie dotrzymac. a szkoda, czegos takiego juz chyba nikomu nie uda sie stworzyc, mialbym spore szanse. pozostanie tajemnica, jak to sie stalo, ze wygladam mimo wszystko nawet ladnie, a na pewno niecodziennie. w koncu jakies mile zaskoczenie - pomyslalem. rozkoszujac sie swoja niesamowitoscia, katem oka dostrzeglem spogladajaca na mnie przez przerwe miedzy siedzeniami twarz. ladna twarz: brazowe oczy, krotkie czarne wlosy i szczery usmiech, ktory odwzajemnilem.

    'moge ci zadac pytanie?' - uslyszalem, cieszac sie przy tym z niesamowitych postepow jakie poczynilem ostatnio w nauce niemieckiego. 'ale po angielsku, jesli mozna...' - to jest jednak przywilej bycia turysta. jednak prosba o wyartykulowanie pytania w zrozumialym przeze mnie narzeczu spelzla na niczym. nastapilo krepujace obie strony milczenie.

    spojrzalem na zegarek: 15 minut do l.

    nietrudno mi bylo sie domyslic, o co chciala zapytac... bedac wiec bogatszy o te wiedze, dosiadlem sie do brunetki. jej towarzyszki juz nie bylo. ciekawe gdzie poszla, skoro nigdzie sie nie zatrzymywalismy? niewazne. spogladalismy na siebie przez dobra minute, mezczyzna i kobieta, spetani nieformalnym spotkaniem, pelnym przypadkowosci.

    - ich aussteige im l. - jakze wiele krylo sie w tym jednym krotkim zdaniu, oczywiscie oprocz wspanialych bledow jezykowych.

    spojrzenie siedzacego nieopodal mlodziana w okularach, zdradzalo zaskoczenie, gdy udawalismy sie w kierunku korytarza. zapewne zrezygnowalby z pasjonujacej lektury na rzecz sledzenia na biezaco sytuacji rozgrywajacej sie za sciana. 'deutsche bahn zapewni ci komfort podrozy!' - szczera prawda, przynajmniej podrozy w toalecie. sterylne otoczenie umozliwilo skladowanie zdejmowanej napredce odziezy wprost na podlodze. przed zanurzeniem sie w czelusciach nieznajomej podziekowalem sobie w duchu za przesadny optymizm, ktory jednak okazal sie zbawienny: nie zawsze idac na parade gejow bierzemy ze soba prezerwatywe.

    'to nie moze byc niemka, ona jest zbyt kobieca'. przyszlo mi to do glowy, gdy patrzylem jak spazmatycznie porusza sie w dol i w gore, ocierajac sie plecami o naklejke, za posrednictwem ktorej dyrekcja prosi o zachowanie czystosci w toalecie. niemiecki formalizm kontra wschodnioeuropejska fantazja. i to jaka fantazja!

    ceremonial zakonczylem kilkoma delikatnymi, finalowymi ruchami. w sama pore, bo pociag tez zwalnial. zgralem sie z lokomotywa, czerwonym potworem od ktorego odroznial mnie brak oznaczen DB po bokach, oraz - nie ma sie co oszukiwac - rozmiar.

    na szczescie zdarzylem wysiasc w l. sam. podroz do domu przebiegala w zupelnie odmiennym humorze. w ferworze kilkuminutowach uniesien, moja fryzura stracila wiele ze swojego uroku. a szkoda, bo przeciez mialem jeszcze jechac pociagiem dobre 20 minut...

  10. #10
    Mecenas
    Awatar Youngblood

    Status
    Offline
    Dołączył
    Jan 2010
    Skąd
    to jest?
    Posty
    1,836
    Sen




    6.
    Obudziło ją niezwykle przyjemne uczucie, pulsujące w dole brzucha. Cichutko westchnęła prężąc się, a następnie otwarła oczy i rozejrzała dookoła. W tej samej chwili poczuła coś bardzo wilgotnego i gorącego, pieszczącego jej najbardziej intymne obszary, zwinnie igrającego z nabrzmiałą łechtaczką.
    - Podoba ci się to?
    Bez słowa, ponownie chwyciła jego głowę i przyciągnęła do swych ud.
    - Tak...
    - Podnieca cię to? – przez chwilę widziała jeszcze niebezpieczny blask w jego oczach, potem krzyknęła, kurczowo zaciskając dłonie na śliskim prześcieradle. Przez chwilę słychać było tylko ciche stękanie, potem mężczyzna przerwał i wyprostowawszy się, spoglądał na nią z góry z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
    Ona również się podniosła i klęknąwszy przed nim, wzięła jego twardą i gorącą męskość do ust. Pieściła go ściskając i przesuwając ręką, jednocześnie języczkiem delikatnie drażniąc czubek. Przesuwała nim raz głębiej, raz płycej, a gdy poczuła że jest już wystarczająco nabrzmiały i gotowy do akcji, zaczęła go ssać, intensywnie przesuwając nim w ustach, zwalniając, a potem znów robiąc to coraz szybciej.
    Dłużej nie mógł wytrzymać tych pieszczot, więc stanowczym ruchem podniósł ją i odwrócił tyłem. Dziewczyna opierając się rękoma o jeden ze słupów łoża, prowokująco wypięła pośladki. Chwycił jej biodra i gładkim, mocnym pchnięciem wszedł tak głęboko, jak to było możliwe. Jego ruchy były gwałtowne i silne. Zaczęła jęczeć, najpierw cichutko, potem coraz głośniej, aż w końcu jej jęk przeszedł w długi spazmatyczny krzyk.
    Uderzenie za uderzeniem zbliżali się do finału. Jednak za każdym razem, kiedy byli już o krok od szczytu, spowalniał, a gdy podniecenie opadło, znów przyspieszał.
    Krzyczała, błagając o zakończenie tych rozkosznych tortur, czując że nie da rady już tego dłużej wytrzymać. Nawet wcześniejsza ekstaza wydawała się bladym cieniem, przy tym czego teraz doświadczała.
    Ale mężczyzna był bezlitosny. Jednostajnymi, silnymi ruchami, uderzał coraz mocniej, głębiej, brutalniej. Jego głośny, chrapliwy oddech mieszał się z błagalnymi prośbami Tamary. Nagle ścisnął jej pośladki obiema rękoma i eksplodował potężnym strumieniem. Przed jego oczyma pojawiła się istna feeria barw, a orgazm był tak potężny, że na kilka sekund stracił świadomość. Potem opadł na łóżko, obok bezładnie leżącej dziewczyny, równie mocno wyczerpanej doznaniami jak i on.
    Z wolna ich oddechy uspokajały się.
    Obrócił się na bok i podparłszy głowę ręką, wpatrywał się w nią z nieodgadnionym wyrazem twarzy. On jeden wiedział, że być może przegrał nie tylko bitwę, ale i całą wojnę. Przelotnie zdziwił się, że wydało mu się to teraz tak mało znaczące.
    Dziewczyna skromnie okryła się skrajem kołdry. Ekstaza minęła. Jednak wciąż było tyle niewiadomych, tyle pytań na które nie znała odpowiedzi.
    - Co teraz?
    Wzruszył ramionami.
    - Spędzimy trochę czasu razem, potem wrócisz do swego świata.
    - Tak po prostu? Kiedy już ci się znudzę? – te słowa miały w sobie wiele goryczy.
    - To nie tak – usiadł i znużonym gestem wskazał na okno. – Cała ta kraina... To jest piekło stworzone tylko dla mnie. I tylko ja jestem tu więźniem. Inni przychodzą i odchodzą według tego samego rytmu.
    - Inni? Nie tylko kobiety? – zaciekawiona spojrzała w jego oczy.
    - No cóż... – tym razem w jego uśmiechu można było wyraźnie wyczytać całą mroczną część duszy. – Pomijając szczegóły, ja też mam swoje potrzeby, a czar wezwania działa na różnych ludzi.
    Zarumieniła się, gdy dotarł do niej ukryty sens tej wypowiedzi. Myśl, że była tylko mało znaczącym pionkiem w dziwacznej rozgrywce, zezłościła ją, ale i zasmuciła. Jedna z wielu, zabawka na pocieszenie dla osłodzenia niewoli. Ukryła twarz w miękkiej poduszce, by nie zauważył łez, które właśnie napłynęły jej do oczu.
    Patrzył na nią bez wyrazu. Domyślał się dlaczego dziewczyna nagle zamilkła, jednak nie potrafił zdobyć się choć na najmniejszy gest pocieszenia. Mógł za to zrobić coś innego – wytłumaczyć.
    - Dawno temu byliśmy potężną rasą, która władała całym tym światem...
    Zdziwiona tymi nieoczekiwanymi słowami i smutkiem brzmiącym w głosie, uniosła głowę.
    - Ale mieliśmy też mały problem, który później stał się przyczyną naszej klęski. Nasze kobiety żyły zbyt krótko w porównaniu do swych partnerów. Nie pytaj się dlaczego, bo tego nie wiem. Ta przewaga z czasem stała się tak znacząca, że nie potrafiliśmy sobie z nią poradzić. W końcu, została nas tylko nieliczna garstka, zaledwie kilka tysięcy samych mężczyzn, bez szans na jakikolwiek związek czy potomstwo. I wtedy ktoś wpadł na pomysł sprowadzenia kobiet z innego gatunku, obcego nam, lecz jednocześnie wystarczająco bliskiego by mogło to zaowocować odrodzeniem naszej rasy.
    - Chodzi o ludzi?
    - Tak. Polowanie w obcym świecie, dało znakomite rezultaty. Kobiety jako kochanki, mężczyzn jako niewolników, ich dzieci jako... Akurat to nie jest ważne – zdumiona uniosła brwi, ale widząc niebezpieczny błysk w wąskich źrenicach, nie spytała o więcej. – I to był nasz jedyny sukces. Potomstwo zrodzone z takich związków było słabe i tylko w nielicznych przypadkach nas przypominało. A ludzie w końcu postanowili się zbuntować. Było nas zbyt mało, by się im przeciwstawić, choć fizycznie jesteśmy od was wielokrotnie silniejsi. Wypędzono nas na północ, w mroźne partie wysokich gór. Postawiono również barierę, tak silną, że do dzisiejszego dnia nikomu nie udało się jej przekroczyć. Za kilka setek lat, pozostanie o nas tylko wspomnienie, legendy którymi straszy się niegrzeczne dzieci...
    Milczała, powoli analizując każde słowo, które powiedział.
    - A ty? Co z tobą? Za oknem nie zauważyłam gór ani śniegu...
    - Czasem i wśród łotrów trafia się jeszcze większy łotr – uśmiechnął się z sarkazmem. Wyraźnie widziała, że nie chciał powiedzieć nic więcej.
    - Nie jesteś taki zły... – zamyślona patrzyła w sufit. Dlatego nie spostrzegła grymasu wściekłości, wykrzywiającego mu twarz. – Ale musiałeś zbroić coś tak potężnego, że nawet swoi cię nie chcą. Mam rację, prawda?
    Nie odpowiedział, tylko wstał i zaczął się ubierać.
    - Teraz to już nie ważne. Przegrałem.
    - Co przegrałeś?
    - Moją zemstę.
    Teraz i ona wstała, otuliwszy się kołdrą, podeszła bliżej.
    - I dlatego cię tu uwięzili?
    Milczał przez dłuższą chwilę. Spojrzał w dół, potem uniósł dłoń i opuszkami palców przesunął po jej policzkach.
    - Nie. Cały czas wygrywałem. Klęskę poniosłem ostatniej nocy?
    - Nie rozumiem... Bo się ze mną kochałeś?
    - Nie – lekko się uśmiechnął. – Bo się w tobie zakochałem...
    Nie spodobały jej się te słowa. Zmarszczyła brwi i cofnęła do tyłu, patrząc mu buntowniczo w oczy.
    - Nikt nie zakochuje się tak szybko. Zwłaszcza jeśli jest kimś takim jak ty!
    Wzruszył ramionami.
    - Mogłem się zmienić.
    Roześmiała się z goryczą.
    - Nie. To znów jakaś gra, którą wciąż próbujesz ze mną prowadzić. Nie wiem tylko po co?
    - Nie wierzysz w miłość?
    - To pożądanie, nie miłość – powiedziała z naciskiem. – Manipulujesz tym pojęciem, bo tak naprawdę nie wiesz co może oznaczać. Nie jesteś zdolny do takich uczuć...
    Gwałtownym ruchem przycisnął ją do ściany i unieruchomił. Ujrzała w jego oczach gniew i coś jeszcze, czego nie potrafiła nazwać. Zawód?
    Długo tak mierzyli się wzrokiem, nie mówiąc ani słowa. Potem rysy twarzy mężczyzny wygładziły się, a wściekłość zastąpił smutek. Zupełnie nie pasujący do tego, za kogo go uważała.
    - Mało jeszcze o mnie wiesz...
    Dotknęła dłonią jego piersi.
    - To dlaczego nie chcesz mi powiedzieć?
    - Czego?
    - Wszystkiego. Podałeś mi skróconą wersję jakiejś dziwacznej historii, pełną niedomówień i niejasności. Jestem zagubiona w twoim świecie, niepewna własnych zdrowych zmysłów. I w dodatku doświadczyłam czegoś, o czym kiedyś tylko czytywałam w książkach...
    Pytająco uniósł brwi.
    - Powiedziałem ci prawie wszystko Tamaro, co pomogłoby ci zrozumieć twój pobyt tutaj.
    - A twoje imię? – spytała cicho.
    Zaskoczyła go.
    - Kayl.
    - Kayl... – wyszeptała. Nie wiedziała, że minęły wieki odkąd ostatni raz słyszał je wypowiadane na głos przez inną osobę. – Może od tego właśnie należało zacząć? A teraz wyjaśni mi dlaczego cię tu uwięziono?
    Dłuższą chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią, jakby ważąc każde słowo, które miał wypowiedzieć.
    - Pragnąłem zbyt wiele: władzy, absolutnej mocy, nieśmiertelności. Zwróciłem się przeciwko swoim i za to mnie ukarano.
    - To ty sprowadziłeś ludzi do tego świata?
    - Tak.
    - I nadal to robisz?
    Milczał, bo za szybko zmierzała do prawdy, której tak nienawidził.
    - Czasami...
    Pokręciła głową. Całość ukazała się nagle w bardzo wyrazistym świetle. Był kimś, kogo w jej świecie nazwano by demonem, a to miejsce z pewnością zasługiwało na miano piekła. Nie żartował, kiedy powiedział że pragnie jej krwi. Pytanie brzmiało tylko: na jak długo uda mu się opanować swój pierwotny instynkt.
    - Zabijesz mnie, prawda?
    - Powinienem... Ale nie wiem czy zdołam...
    Te ciche słowa, wypowiedziane ze spuszczoną głową, przekonały ją o wiele bardziej o jego uczuciach, niż jakiekolwiek szumne frazesy.
    - Co się stanie, gdy nie tego nie zrobisz?
    - Przegram. To więzienie stanie się całym moim światem, aż po sam kres mego istnienia. Tutaj czas płynie inaczej, dużo wolniej...
    Ujęła teraz jego twarz w swoje dłonie. Uważnie wpatrywała się w niezwykłe oczy, szukając w nich fałszu, lecz znalazła tylko cierpienie.
    - Czasem istnieje więcej niż jedno wyjście...
    - Nie w tym wypadku. Już oni o to zadbali!
    - Może nie wzięli go nawet pod uwagę? – wspięła się na palce i delikatnie pocałowała. Musnęła ustami jego wargi, czując jak silne ramiona otaczają ją całą, zamykając w bezpiecznym świecie intymności. To było niezwykle przyjemne, poczuć się tak kruchą i bezbronną, ogrzać w cieple drugiego człowieka, cieszyć się magiczną chwilą. Zupełnie inne od namiętności, która tyle razy rzucała ich sobie w ramiona.
    I on pierwszy raz w swoim życiu zrozumiał, że istnieją jeszcze inne wymiary bliskości. Takie jak ten teraz. Enigmatyczny i niewymuszony, lekki dotyk kobiecej ręki, potrafi dać nie mniejszą rozkosz niż ekstatyczne uniesienia. Jeśli właśnie to ludzie nazywali miłością, to wiedział już jak wiele traciła jego własna rasa.

Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni

Podobne wątki

  1. Erotyczne opowiadania java
    By poverejay in forum Java
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 18-04-2009, 14:17

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231