Stephen King- Mroczna Wieza, Tom I i II
Stephen King- Mroczna Wieza
Każda historia ma swój początek i koniec. Jedne historie są krótkie, inne długie. Jedne są mroczne, drugie zabawne. Niektóre opowiadamy w krótkim czasie i szybko o nich zapominamy. Są jednak historie długie, których opowiedzenie zajmuje wiele wieczorów... czasami nawet lat. Taką historią jest właśnie cykl "Mrocznej wieży", który powstawał przez ponad trzydzieści lat. Być może powstawałby i o wiele dłużej, gdyby nie wypadek, jakiemu uległ Stephen King w 1999 roku. Podziałało to na niego tak, jakby ktoś stanął nad nim i krzyknął: "Do roboty King, do roboty". I w ciągu dwóch lat nie tylko napisał dwa ostatnie tomy "Mrocznej Wieży", ale znalazł również czas na to, aby wrócić do pierwszego tomu serii i przeredagować go oraz dopisać kilka scen. I właśnie to poprawione wydanie trafiło w moje ręce.
"Człowiek w czerni uciekał przez pustynię, a rewolwerowiec podążał w ślad za nim". Zdanie to otwiera cykl, który według autora jest ukoronowaniem jego twórczości. Taka jest opinia Stephena Kinga, ale czy ja się z nią zgadzam? Trudno jest mi jednoznacznie orzec to teraz, po przeczytaniu zaledwie jednej książki z siedmiotomowego cyklu. Odłóżmy odpowiedź na to pytanie do czasu recenzji ostatniego tomu, tymczasem przyjrzymy się pierwszej części Mrocznej Wieży - "Rolandowi".
Roland jest ostatnim członkiem klanu rewolwerowców, który wyruszył w pogoń za człowiekiem w czerni znającym tajemnicę Mrocznej Wieży. Wieża ta stała się obsesją rewolwerowca, który, nie zważając na żadne przeciwności, będzie starał się do niej dotrzeć. Co takiego szczególnego jest w tej wieży? Trudno powiedzieć dokładnie, ale jest to coś w stylu bramy czasów i miejsc, która umożliwia podróżowanie między różnymi światami równoległymi.
Rewolwerowiec będzie podążał śladem człowieka w czerni po świecie, który przywoływał skojarzenie z jakąś postapokaliptyczną wizją Ziemi. Jest to świat wyniszczony, pełen okrucieństwa i brutalności, jest to świat, w którym nikt nikomu nie przychodzi z pomocą. Jest to także miejsce, w którym czas zatracił jakiekolwiek znaczenie, a próba określenia upływających dni jest złudnym marzeniem. Podczas wędrówki po tej poapokaliptycznej planecie Roland będzie musiał stawić czoła wielu przeszkodom, między innymi: fanatycznej kapłance, która podburzy przeciw rewolwerowcowi całe miasto, a także demonom oraz mutantom, które zamieszkują mroczne podziemia. Na swej drodze spotka też pochodzącego z Ziemi chłopca - Jake'a. Między nim a chłopcem pojawią się zalążki przyjaźni. Czy jednak uczucie to będzie silniejsze niż pragnienie odnalezienia Mrocznej Wieży?
Sama postać Rolanda nie jest zbyt przyjemna i przeważnie nie odczuwamy potrzeby identyfikacji z tym bohaterem. Jest on bowiem człowiekiem zimnym, cynicznym, a przy tym wyrafinowanym i inteligentnym, który potrafi poświęcić wszystko i wszystkich, byle tylko osiągnąć własny cel, uczucia innych osób są zaś dla niego mało istotną błahostką.
|
|